Wpisz i kliknij enter

Cerys Matthews, Hidden Orchestra & 10 Poets – We Come From The Sun

Liryczna kolekcja.

Dopiero co rok otworzył album R.A.P. Ferreiry „Bob`s son”, gdzie poezja i poeci stanowili kluczową zawartość krążka, a już w uszy wpadła płyta, na której występuje aż dziesięcioro poetek i poetów. Coś się z tym światem porobiło, bo poeci ewidentnie są na fali wznoszącej. Warto przypomnieć, że najważniejszym punktem inauguracji nowego prezydenta USA była mowa poetki Amandy Gorman. Cerys Matthews wraz z Joe Achesonem (Hidden Orchestra) zrobili odważną rzecz dając mówić poetom o teraźniejszości i tworząc dla nich szalenie zróżnicowanie środowisko muzyczne.

Ich odwaga polegała głównie na muzycznym aspekcie płyty. Są tu momenty naprawdę zaskakujące, odważne, elektroniczne i eklektyczne. Każdy z zaproszonych gości nie tylko dostarczył wiersz, ale i sam go zaprezentował. Oto lista poetów wygłaszających swoją twórczość: Ma.Moyo (Belinda Zhawi), Raymond Antrobus, Lemn Sissay, Cia Mangat, Anthony Anaxagorou, Kim Moore, Liz Berry, Adam Horovitz, Kayo Chingonyi oraz Imtiaz Dharker. Tematyka ich wierszy jest tak różna, jak różna jest muzyka, a nawet jej częściowy brak. Natura, piłka nożna, dom, kobiecość czy dziedzictwo. Słucha się tego z przejęciem i rosnącym wzruszeniem.

Silnie feministyczny „Flame Lily” otwiera album robiąc trip-hopowy zamęt. Rozczulający „Happy Birthday Moon” jest ogrywany przez oczywisty fortepian, a kolejny „Adventure Flight” zabiera nas w plastyczną podróż z syntezatorami, efektami i jasnym, elektronicznym wyprowadzeniem. Zupełnie jakby twórcy wykorzystywali cały zapas banku muzycznych środków. Do granic możliwości w zakresie intensywności doprowadzony został „And the Soul”, gdzie mamy szmer, odgłosy natury i mocny bas. A tuż przed nim delikatny i rozstrojony „Once I had a Acceptance Speech”.

Adam Horovitz i Kayo Chingonyi urzekli mnie wielce barwni głosu (aksamit tego drugiego, to jest coś). W sielskim, muzycznym krajobrazie opowiadają o przeszłości, jej zakrzywionych prób postrzegania. Frapujący, pod względem nagrań terenowych, jest „Birmingham Roller”. Zamykający „Sometimes You Think of Bowness” zawiera w sobie angielski krajobraz z deszczem i trąbką. Zrobiono tu kapitalną robotę próbując oddać niejednorodnego ducha Anglii. Pęknięcie złączone z medytacyjnym charakterem i krytycznym namysłem. Przy okazji jest tu kawał muzyki, świetnej, oddającej naturę rzeczy. Nie tylko podkreśla słowa, ale przede wszystkim buduje własną pozycję zbudowaną na partnerstwie dając nam niezwykłą liryczną kolekcję.

Decca | 2021
FB Cerrys Matthews
FB Decca
Spotify







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy