Wpisz i kliknij enter

Fire! – Defeat

Takie czasy.

Niepodobna znaleźć płyt tria Fire!, które byłyby bliźniaczo do siebie podobne. Ot, nic nowego pod słońcem, czyli kolejny rozdział działalności artystycznej Matsa Gustafssona, Johana Berthlinga i Andreasa Werliina. Dla porządku dodać trzeba, że panowie pochodzą ze Szwecji, więc teraz warto się zastanowić cóż takiego jest w szwedzkiej glebie, że takie plony wydała z siebie. Zespół swój najnowszy krążek zatytułował słowem „porażka”, a jednak w żadnej mierze o porażce mówić nie możemy. Wieje tu co prawda pesymizmem, a okładka nieco turpistyczna, niemniej sugeruję zostawić sobie miejsce na zachwyt.

Przede wszystkim tempo muzyczne nieco ociężałe jest, ale rzecz ma dotyczyć naszej obecnej kondycji, więc innego nie można się było spodziewać przecież. Sam Gustafsson nie tylko wykorzystuje swój saksofon barytonowy, ale sięga także po flet i dodaje sporo elektroniki. Jeśli więc uznać, że nadal pełni rolę lidera, to jednak zawartość muzyczna rozłożona jest na wszystkich muzykach równomiernie. Zmianę słyszymy już w otwierającym „A Random Belt. Rats You Out”. Spontaniczna i delikatna natura manewrów flecisty pozwala sekcji rytmicznej na nadanie ciężkości utworowi.

Na scenę wprowadza też gości: Matsa Äleklinta na puzonie oraz Gorana Kajfesa na trąbce. Dla dotychczasowych wielbicieli muzyki tria ten utwór będzie doskonale znanym wypiekiem i równie dobrze smakował będzie. Natomiast dwuczęściowy „Each Milimeter of the Toad” stanowi wyjście poza znane terytorium. Elektronika i groove otwierają utwór, który toruje drogę napięciu, śpiewo-grze na flecie, frywolnym zagrywkom saksofonisty, a kończy się zaskakująco niewinnie.

Kiedy szalikowiec Fire! oczekuje, że w końcu tąpnięcie nastąpić musi, zespół zmierza ku łagodności. Utwór „Defeat (Only Further Apart)” rozbudza plemienne brzmienie, ale w jazzowym kontekście. Zmiany na tym się nie kończą, gdyż zamykający „Alien (To My Feet)” jest melancholijnym portem, do którego musieliśmy przybić. Logika albumu i kontemplacyjne ułożenie utworów nie wykluczyły obecnej śladowo nerwowości i niepewności. Niecodzienny charakter nowej płyty zespołu nie tylko ukazał ich w nowym, spokojniejszym świetle, ale również rozszerzył ich stylistyczne granice. Jakie czasy, taki Fire!.

Rune Grammofon | 2021
FB
FB Rune Grammofon







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Baasch – Noc

Once upon a night, seven clubs away