Wpisz i kliknij enter

SZAIO – Wywiad

Rozmowa z Zosią Mackenzie o: jej polskich korzeniach i babci, nowej płycie i nie tylko.

Zosia – opowiedz nam swoją historię. Co robisz w życiu i muzycznie? Skąd wziął się anagramowy pseudonim SZAIO i czym SZAIO różni się od Zosi?

Cześć. Mieszkam w Toronto i od czasu studiów, które również skończyłam w Toronto pracuję jako scenografka. Zaczęłam pisać muzykę parę lat temu i właśnie wtedy stworzyłam pseudonim SZAIO. Myślałam, że użycie pseudonimu pomoże oddzielić muzyczną stronę od mojej kariery filmowej. Oczywiście, że mają na siebie wpływ a jednak są różnymi stronami mnie.

Czytając materiały promocyjne, można odnieść wrażenie, że jest to dla Ciebie bardzo osobista płyta, opowiedz o zamyśle i miejscu jej powstawania. Ile w zdjęciu babci do płyty jest Ciebie?

Napisałam album gdy opiekowałam się babcią w Warszawie. To był trudny czas, ponieważ była bardzo chora, a ja głównie siedziałam z nią w domu i pomagałam jak mogłam. Mimo to miałam czas i sporo emocji – zaczęłam pisać i wszystkie utwory powstały! Szybko mi to poszło. Po kilku tygodniach wróciłam do Toronto i pokazałam swojemu chłopakowi (który sam jest muzykiem), nad czym pracowałam i to on mnie namówił żebym utwory skończyła. Pomógł mi nagrać kilka dźwięków w naszym domowym studio muzycznym w Toronto. Postanowiliśmy wykorzystać portret mojej babci, bo gdyby nie ona, nie napisałabym tego albumu. Istnieje on jako hołd dla niej i wspomnienie moich ostatnich chwil spędzonych z ukochaną osobą.

Idąc tropem wczesnej twórczości Davida Lyncha i jego etiudy, w której niekochany chłopiec wyhodował sobie babcię bo babcia to czyste dobro – opowiedz nam o swojej polskiej babci i jej wpływie na warstwę muzyczną i liryczną materiału.

Teksty powstały bardzo szybko i naturalnie więc nie chciałam ich edytować ani za bardzo zmieniać. Moja babcia sama była bardzo otwartą i szczerą osobą więc myślę, że zachowanie wierności tekstów było najlepszą decyzją. Ostatecznie przeżyłam ogromną stratę, a piosenki zapewniły mi ukojenie i sposób na uwolnienie emocji.

Słuchając materiału docierają do mnie wpływy pochodzące od: Dja Hella z okresu  „Munich Machine”, nieco podgniłego Italo-romantyzmu od kolegi z wytwórni Dead Husband (genialna EP „Iguana”) a także projektu SFIRE (SOPHIE + Jeffrey Sfire) – najbardziej w  „nauczyłaś mnie” a także kultowej Dominatrix – jakie są Twoje inspiracje muzyczne, czego słuchasz, obecnie, w ogóle, Twój top 5 artystów.

Dzięki za miłe porównania! Słucham wielu różnych rodzajów muzyki. Z polskich muzyków bardzo mi się podoba Bartosz Kruczyński i ostatnia płyta The Very Polish Cut Outs. A ze starszej muzyki lubię Aya RL (Igor Czerniawski to muzyczny geniusz) i Samarpan (Kulpowicz i Niemen) to jedna z moich ulubionych płyt. Oprócz tego DMX Krew i Annie Lennox 😉

W notce wydawniczej bardzo ciekawie opisany jest proces twórczy, sprzęt użyty do nagrywania i udział sąsiadów/osób trzecich – opowiedz nam o tym.

Mam szczęście, że w życiu spotkałam dużo utalentowanych muzyków. Zawsze słuchałam muzyki, ale nigdy nie próbowałam jej tworzyć aż do momentu choroby babci. Jak wspomniałam, kiedy wróciłam do Toronto, mój chłopak pomógł mi przegrać piosenki w naszym studio domowym. Nasi przyjaciele i sąsiedzi Mark i Matt Thibideau pomogli nam zmiksować te utwory u nich w studio. Oboje też słuchają dużo muzyki, tworzą ją i mają super studio. To było wspaniałe doświadczenie. Również Stefan Betke, z którym zrobiliśmy miksowanie, też ma niesamowite ucho i działa bardzo szybko – głównie pod wpływem impulsu. Ogólnie wiele się nauczyłam w trakcie tego procesu i jestem podekscytowana że mogę to zrobić ponownie z wiedzą, którą zdobyłam podczas tego procesu!

Jak do tego doszło, że kultowy imprint Bordello A Parigi wydał Twój album?

Moi przyjaciele którzy prowadzą wytwórnię Invisible City Editions w Toronto przedstawili mnie. Pomyśleliśmy że mógłby pomóc przy dystrybucji w Europie, ale Otto zaproponował że zamiast tego sam chętnie wyda album w swojej wytwórni. Było to dla mnie wielkie wyróżnienie szczególnie że to moja pierwsza płyta. Jest miły i ufa swojemu instynktowi, co bardzo mnie cieszy.

Nie byłbym sobą, gdybym o to nie zapytał – czy uczestniczyłaś przy vinyl cutach i jak współpracowało Ci się ze Stefanem Betke (Pole) przy finalnym efekcie brzmienia winyla?

Chciałam być w Berlinie z Stefanem, kiedy robił mastering piosenek. Nigdy wcześniej tego nie robiłam a chciałam się zaangażować w ten proces. Będąc tylko raz i po poznaniu Stefana nie obawiałbym się zostawić go samego przy następnym masteringu. Niestety, nie było mnie przy cięciu winyla, może następnym razem.

Osobiście uważam, że śpiewanie po polsku to dosyć odważny zabieg, miałaś jakieś opory?

Nie myślałam o tym w ten sposób. To był instynkt bo byłam wtedy w Warszawie i rozmawiałam z babcią po polsku. Myślę, że nasze otoczenie ma wiele wspólnego z muzyką i sztuką, którą tworzymy. Gdyby to był inny czas w moim życiu lub doświadczeniu, może muzyka brzmiałaby inaczej. Nie zastanawiałam się nad tym za dużo, nie chciałam przepisywać na nowo lub zmieniać tekstów – cieszę się z tego, co powstało.

Teksty piosenek brzmią jak język, którym dorośli porozumiewają się z dziećmi, dobrze to czytam?

Dla mnie, tak jak wcześniej powiedziałam, to było osobiste odczucie. Napisałam muzykę, a potem po prostu do niej zaśpiewałam to co czułam i tak powstał ten „prosty” tekst.

Jakie dalsze plany wydawnicze? W podcaście dla Off Radio Kraków słyszałem, że masz prawie gotową drugą płytę – opowiedz proszę coś więcej.

To prawda, jestem w trakcie komponowania następnego albumu, potrzebuje jeszcze trochę czasu aby go dokończyć. Obawiam się, że nie dam rady zrobić tego przed zimą bo za kilka dni wyjeżdżam na Węgry i do Chorwacji gdzie pracować będę nad kolejnym filmem kanadyjskiego reżysera Brandona Cronenberga. Bardzo chciałbym odwiedzić Polskę, jak skończymy filmować, więc może do zobaczenia 🙂







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy