Wpisz i kliknij enter

Barbie Bertisch – Prelude

Pandemiczne uspokojenie.

Czy Barbie Bertisch to pseudonim? Czy prawdziwe imię i nazwisko? Tak czy siak nosząca je argentyńska didżejka i producentka na pewno wyróżnia się nim wśród swoich koleżanek po fachu. Podobnie jak nieco egzotyczną urodą – bo pochodzi z Rio De Janeiro. Zafascynowana modą po skończeniu liceum zawędrowała na studia do Miami, gdzie dała się porwać magii klubowych imprez. Królował wtedy electroclash – i właśnie idąc tropem tych brzmień zawędrowała potem do Nowego Jorku.

Tam w 2015 roku po raz pierwszy stanęła za deckami. W międzyczasie jej muzyczny gust się zmienił, co sprawiło, że sety nabrały bardzo eklektycznego charakteru, lokując się w formule balearycznego disco. Zafascynowana Nowym Jorkiem założyła wraz ze swym partnerem Paulem Rafaelle dedykowany mu fanzin „Love Injection”. Tę samą nazwę przyjęła wytwórnia płytowa, którą para uruchomiła cztery lata temu. Teraz jej nakładem ukazuje się debiutancki album Barbie – „Prelude”.

Być może nie usłyszelibyśmy tego materiału, gdyby nie pandemia. Lockdown sprawił, że Argentynka sięgnęła do swych dźwiękowych archiwów i wyszperała z nich pomysły na płytę. I faktycznie: to wyciszony i kojący materiał, choć zaskakująco różnorodny. Jak przystało na klubową didżejkę, Barbie sięga po techno. Ma ono jednak stonowany, by nie powiedzieć refleksyjny ton („Woman Of Contrasts” i „Water Moves Slowly”). Największą energię uderza nagranie finałowe, zaskakując kosmicznymi efektami i upiornymi wokalami („Warm In The Dark”).

Reszta krążka bliższa jest balearycznej estetyce. „Spirits Lifted” to klasyczne downtempo o wyrazistej linii melodycznej. Podobnie brzmią „After The Storm” i „Fertile Garden”, zaskakując jednak post-punkowym basem i rozmarzonymi śpiewami. Echa muzyki z lat 80. jeszcze wyraźniej rozbrzmiewają w „Is This What You Wanted”, przywołując wspomnienie dokonań tria Antena. Bardziej psychodeliczną wersję post-punka otrzymujemy w „Taking My Time” za sprawą rozmytych gitar i sennego śpiewu. „I Thought It Would Be Easier” wprowadza na płytę echa kraut rocka za sprawą tribalowych bębnów i kosmicznej elektroniki.

Jeśli by się uprzeć, „Prelude” można określić albumem ambientowym. Oczywiście nie w klasycznym tego słowa znaczeniu. Barbie Bertisch sięga tu przecież zarówno po klubowe rytmy, jak i zadziorny post-punk z lat 80. Wszystkie te nagrania są jednak wykastrowane ze swej pierwotnej energii. Muzyka płynie więc powoli i spokojnie, tworząc rozmarzony i odrealniony nastrój. Jest w tym również zasługa zastosowanej elektroniki: ciepłej i onirycznej. W efekcie „Prelude” ujmuje swym intymnym nastrojem, idealnie wpisując się w klimat czerwcowych wieczorów.

Love Injection 2022

www.loveinjection.nyc  

www.facebook.com/barbiebertischsounds 







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy