Wpisz i kliknij enter

Himalaya Collective – Latawce

Dmuchawce, latawce, beat…

Minęły już dwa lata od premiery „Nebuli”, tj. wydawnictwa za którym stoi unikatowa grupa producencka Himalaya Collective. Jej unikatowość polega przede wszystkim na liczbie osób w niej zrzeszonych. Na wspomnianym krążku słychać było aż dwudziestu trzech beatmakerów, a tym razem liczba ta nawet się o jednego zwiększyła. Żeby zmieścić twórczość każdego z członków kolektywu w ramach czterdziestu pięciu minut zapisu płyty winylowej, każdy z uczestników musiał zaprezentować się tylko w ramach około dwóch minut. Dzięki tej cezurze otrzymujemy różnorodny przelot po autorskich stylach, umoczonych jednakże w jednym, silnie przestrzennym, ciepłym i raczej leniwym strumieniu brzmieniowym przywołującym, np. repertuar Brainfeedera.

Część z twórców zasilających krążek zyskała w ostatnich latach rozpoznawalność (Solo Gemini, Moo Latte, Roux Spana, Pepe., WorstCase czy Szatt), większość jednak, to osoby stosunkowo anonimowe. Pośród tych pierwszych warto jeszcze wymienić znanego z Undadasea Persa, gdyż ten do swojego kawałka „ALLG” zaprosił rewelacyjnych DJ-ów Vazee’ego i Odme’ego, którzy to ubarwili tym samym album turntable’istycznymi popisami.

Najbardziej chilloutową odsłonę downtempo odnajdujemy najprawdopodobniej w produkcji Baklu z Miszem („Leer”), gdzie główną rolę odgrywa zwiewna zagrywka fortepianowa. Z pomocą akustycznej gitary zaś delikatny skręt w stronę latynoską serwuje Tapchan („Brassiliano”). Jazzujące inklinacje najsilniej słychać u Printempo („Alta Rapide”) a bardziej mroczne oblicze kroczących bitów z konstelacji DJ Krusha zapodaje Typol („Yerba Blues”). Są tu też momenty bardziej wychylone od ustalonego bitowego standardu. Z jednej strony pozbawione perkusji, jak w subtelnie muśniętej padami miniaturce Swtrppl („Summer Kite Race”), z drugiej zaś z przyspieszonymi BPM-ami jak w numerze Moonfeedera („P.C.O.”)

„Latawce” to bardzo przyjemny soundtrack pod wakacyjne, słoneczne dni wypełnione odpoczynkiem. Pomimo, że całość współtworzą miniatury ponad dwudziestu twórców materiał prezentuje się bardzo spójnie, płynnie przelewa się od początku do końca, przy okazji nie specjalnie angażując nasze myśli. Przynosi relaks najwyższej próby. Ten album to też rewelacyjna wizytówka – jak słychać – silnej, rodzimej sceny bitowej.

https://www.facebook.com/HimalayaCollective/

 







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy