Wpisz i kliknij enter

Front De Cadeaux – We Slowly Rot

EBM w wersji dub.

Ten ekscentryczny duet narodził się przez przypadek. Na początku minionej dekady Maurizio Ferrara postanowił poszukać sobie partnera za pomocą popularnej strony internetowej „Gay Bear”. Przeglądając oferty, pewnego dnia trafił na zdjęcie Hugo Sancheza. Zwrócił na nie uwagę, ponieważ w jego tle na ścianie widniał plakat… Felixa Kubina. Obaj dżentelmeni zaczęli ze sobą wymieniać maile i okazało się, że zarówno jeden, jak i drugi to didżeje i producenci muzyki klubowej.

Ferrara mieszka w Brukseli, a muzyczną działalność zaczął na początku XX wieku. W międzyczasie zaliczył przejście od zespołowego grania synth-popu w projekcie Everybody’s Jabitudiliki, do autorskiego tworzenia techno i house’u pod pseudonimem DJ Athome. Nie inaczej było z Sanchezem. Ten z kolei mieszka w Rzymie, ale również zaliczył różne projekty, w ramach których penetrował zarówno disco i electro.

Panowie oczywiście szybko się spotkali w Brukseli i wspólnie uznali, że współczesna muzyka klubowa jest nudna. Jako remedium na ten stan rzeczy postanowili ją… spowolnić. Nakupili stos winylowych EP-ek z kręgu wczesnego rave’u z lat 90. i zamiast odtwarzać je na 45 obrotów, zaczęli je grać na 33 obroty. Efekt okazał się oszałamiający: psychodeliczna muzyka o narkotycznym charakterze, która najlepiej brzmiała w zadymionych klubach o piątej nad ranem.

Nie inaczej rzecz się ma z debiutanckim albumem duetu. Już otwierający go „La Ketamine” wprowadza w klimat krążka hipnotycznym pulsem, dubowymi efektami i przetworzonym głosem. „We Slowly Rot” to właściwie EBM, ale właśnie zagrany nie na 45, tylko na 33 obroty, do tego ze złowieszczym monologiem, głoszącym: „This is the sound of destruction”. W „There Is Something Wrong” ożywa post-punkowa wersja dubu spod znaku wytwórni On-U Sound z początku lat 80. Więcej oddechu znajdujemy w „Slam Is Slam”, dzięki klawesynowej melodii o arabskiej barwie.

„Ouvre La Bouche” ma mocno zmysłowy charakter nie tylko za sprawą swego niedwuznacznego tytułu: to masywny tribal, rozpięty między plemiennymi congami a etnicznymi fletami. Schizofreniczny dub powraca za sprawą „Climate Change”, w którym jest miejsce również na jazzowy motyw fortepianowy i przetworzoną na industrialną modłę wokalizę. W „Legal Illegal” duet serwuje własną wersję dancehallu – tyle pomysłową, co i ekscentryczną. Na finał muzyka znów staje się wolniejsza za sprawą trip-hopowego „Casa Gaza” z wdzięczną partią żydowskiego klarnetu.

Ferrara i Sanchez wymyślili nazwę dla swego duetu w dziwaczny sposób: Front De Cadeux wymawia się bowiem tak samo jak wymawia się po włosku nazwę słynnego zespołu Front 242. Trochę to przypomina sowizdrzalskie przedrzeźnianie – i tak samo brzmi muzyka projektu z „We Slowly Rot”. Niby to znane gatunki – dub, dancehall, tribal, post-punk, EBM, industrial. Wszystko to jednak jest powykręcane na lewą stronę, podane z ironicznym humorem i z gejowską finezją. Trochę te nagrania przypominają dokonania MMM, ale mają bardziej psychodeliczny ton. Kto znajdzie w tym roku bardziej oryginalną płytę?

Antinote 2022

www.facebook.com/antinoterecordings

www.facebook.com/Front2C







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Meridian Brothers – wywiad

Udało nam się porozmawiać z Eblisem Álvarezem, liderem kolumbijskiego zespołu Meridian Brothers, o ich niedawno wydanej płycie „¿Dónde Estás María?”.