Wpisz i kliknij enter

Daniel Pigoński – Pigon poetry

Zimny dramatyzm.

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź” – tymi słowami wita nas solowa płyta Daniela Pigońskiego kojarzonego z zespołów Polpo Motel czy Bye Bye Butterfly. Entuzjaści tych formacji zapewne mają w pamięci, że Pigoński kapitalnym autorem muzyki był. A jeszcze lepiej jego melancholijna, niepozbawiona blasku muzyka łączyła z głosem wyjątkowych wokalistek. Na szczęście wie to także on, gdyż na swój solowy album zaprosił najlepsze głosy naszej sceny i dał im do śpiewania poezję. Zgodnie z tytułem zresztą.

Przytoczony cytat pochodzi od samego Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, który w interpretacji Joanny Halszki Sokołowskiej wypada zjawiskowo. Estetyka muzyki silnie inspirowana latami 80. trzyma utwór w tempie wolnym, ale i szalenie minimalistycznym. Hipnotyczny klimat zbudowany na repetytywnych motywach daje podkład dla wokalu Sokołowskiej. Wokal jej wprowadza zimny dramatyzm, to znaczy taki, gdzie artystka twardo stoi na gruncie muzyki wywołując gwałtowne erupcje emocji pośród osób słuchających. I te wspaniałe wokalizy krążące wokół.

Najczęstszą reprezentantką poezji jest na płycie Ilona Witkowska. Jej wiersze musiały wywrzeć spore wrażenie na Pigońskim czemu dziwić się nie sposób. Włączyć sobie można „Swędzenie, którzy niektórzy nazywają bólem”. Nie wdając się w licealną analizę wiersza napiszę jedynie, że pod kątem interpretacji użycie słowa „użytkownicy” rozszerza interpretację. A jeśli chodzi o interpretację właśnie, to wokalnie dokonywana jest przez Olę Bilińską. W kwestii muzyki piękne są fortepianowe frazy złączane z elektroniką. To najlepszy moment, by powiedzieć, że partnerem muzycznym Pigońskiego jest sam Hubert Zemler.

Lista nazwisk jest znacznie bogatsza. Ci, którzy tęsknili za głębią, dramatyzmem i charyzmą głosu Olgi Mysłowskiej, doczekają się jej „Nicości” (sł. Aleksander Wat), ale nade wszystko należy posłuchać „Champagne Wishes and Caviar Dreams”. Wokalnie wspiera ją tu Kuba Ziołek. Rzekłbym, że to jest kluczowy utwór całej płyty. Zwolennicy zimnych brzmień będą zadowoleni z całego utworu. Ja byłem szczególnie urzeczony chwilą, gdy sztywna konstrukcja utworu okazale runęła robiąc miejsce gorętszym emocjom płonącego domu. Nawet nie będę szukał kolejnych przymiotników do opisania tego, co tu się wokalnie dzieje.

Intrygującym utworem jest „Kółko graniaste”. Muzycznie mamy do czynienia z piosenką bardziej zdecydowaną, stawiającą bardziej wykrzykniki i posiadającą mocne akcenty gitary elektrycznej. Do tego dwie wokalistki Anetę Jankowską oraz wymienioną już Joannę Halszkę Sokołowską. Tekstowo dotykamy kwestii ginących na morzu migrantów w okolicach Lampedusy. Powiedzieć, że utwór jest niewygodny, to nic nie powiedzieć. Przed końcem wspomnę jeszcze o wyjątkowo urodziwej piosence „Zawsze kiedy chcę żyć”, gdzie nie umiem zdecydować co mnie bardziej przejmuje: melodia, tekst czy śpiew Bilińskiej.

Nie pozostaje mi nic innego, jak po prostu wyrazić szczęśliwość wielką z powodu tego, że nagrywanie piosenek do wierszy jeszcze nie umarło. Choć mam pełną świadomość, że potrzeba do tego osób świadomych, obdarzonych wrażliwością interpretacyjną, rozumiejących, co śpiewają czy w końcu dodających swoją osobowość do tekstu. Takich znalazł Daniel Pigoński, oprawił muzycznie i dał nam.

Requiem Records | 2026

FB Requiem Records: https://www.facebook.com/requiemstudio







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy