Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.

Various Artists – Total 19
Paweł Gzyl:

Witamy jesień z Kompaktem.

Alessandro Cortini – Volume Massimo
Jarek Szczęsny:

Wyłapywanie wadliwych elementów.



L.U.C

Transgresje 2015

W dniach 8 – 11 października w Toruniu odbędzie się pierwsza edycja festiwalu Transgresje. Czytaj dalej »

L.U.C. podsumowuje jedenaście lat dzialalności

Na dwupłytowej antologii „Przekrój” znajdują się wybrane przez fanów utwory, w części pochodzące z niedostępnych już na rynku płyt, a także nowo nagrany singiel „Dziękuję” z gościnnym udziałem Rahima, Buki, Vienia, Czesława Mozila i Mesajah. Czytaj dalej »

Sleepoholic – ambientowa kołysanka

Łukasz Rostkowski, znany jako L.U.C., oferuje fanom swą najnowszą płytę – „Sleepoholic” – do darmowego ściągnięcia.

Czytaj dalej »

Diamanda Galás, L.U.C. z Motion Trio zagrają podczas T-Mobile Nowe Horyzonty

Mamy nowe informacje na temat muzycznej sceny tegorocznej edycji najciekawszego festiwalu filmowego w Polsce. Czytaj dalej »

L.U.C – Kosmostumostów

We Wrocławiu, gdzie rezyduje Łukasz Rostkowski, rzeczywiście jest sto mostów. Fakt błahy, ale dla kogoś obdarzonego wyobraźnią równą tej Piotrusia Pana mógłby być iskrą wystarczająco silną, by odpalić wielkoformatowy projekt. Czytaj dalej »

Łukasz Rostkowski – Warsaw WAR|SAW. Zrozumieć Polskę

‘Warsaw WAR|SAW’ został przygotowywany przez Łukasza Rostkowskiego, alias L.U.C, na zlecenie Muzeum Powstania Warszawskiego. Powierzenie wykonania powstańczego projektu twórcy albumu ‘39/89’ skutkuje jednocześnie wciągnięciem go do cyklu ‘Zrozumieć Polskę’ – powstającego na naszych oczach zbioru pomagającemu zrozumieć historyczne meandry, jakimi nasz kraj brnął do dnia dzisiejszego. Co więc kryje zawartość płyty zapakowanej w szary papier zgrabnie przewiązany sznurkiem?

Zamysłem napędzającym ten projekt było przedstawienie Powstania Warszawskiego przez pryzmat optymistycznych epizodów dotyczących życia w szarganym walką mieście. Tym samym, zamiast nawałnicy koszmarnych wspomnień oraz statystyk podbitych ponurym Szopenem, usłyszeć można walczyki wygrywane na akordeonie oprowadzające słuchacza przez zbiór przezabawnych anegdot, które, aż trudno uwierzyć, nie są zmyślone. Co więcej, przeważająca z nich ilość śmiało wkracza w rejony montypythonowskiego absurdu. Szczegółów nie zdradzam, najlepiej zapoznać się z tytułami utworów – wyjątkowo nie są one wycinkami z inteligentnego słowotoku Łukasza, a zwyczajnym streszczeniem niezwyczajnej fabuły.

Muzyka jest tu na usługach eksponowanych na pierwszy plan dialogów, gdyż takie są prawidła rządzące słuchowiskiem. Muzyczne tło, oparte w znacznej mierze na brzmieniu akordeonu i gitary akustycznej, osadzonych w napędzanym elektroniką rytmie, często wchodzi w interakcję z treścią i klimatem prezentowanych historii – od slapstickowo wieńczącej utwór trąbki w ‘Bardzo dobry piesek, a masło rosło na budynkach’, przez trip-hopowo rozbujany ‘Łącznikom’, po upiornie rwane frazy zbłąkanych wśród zgliszczy Warszawy instrumentów (‘Księżycowe miasto’).

Oceniając płytę przez pryzmat fenomenalnego ‘39/89’ niemożliwym jest zachwycić się szczerze. I posłuchać więcej, niż parę razy. ‘Warsaw WAR|SAW’ nie przekracza granicy wytyczonej przez debiut cyklu ‘Zrozumieć Polskę’ – pozostaje tworem pełnym treści zamkniętej w muzycznej ramie, co na ‘39/89’ było zaledwie punktem wyjścia. Dzięki obranej formie dialogi szybko zapadają w pamięć, a puenty, nierzadko wieńczące utwory, nie bawią zasłyszane po wielokroć. Niemniej jednak wartość tego albumu w zwalczaniu polskiej martyrologii jest nieoceniona. O walorach edukacyjnych nastrojonych na fale odbioru młodego pokolenia nie wspominając. Mam nadzieję, że nauczyciele Języka Polskiego, bądź też Historii, zauważą, iż ‘Warsaw WAR|SAW’ trwa czterdzieści pięć minut.

Muzeum Powstania Warszawskiego | 24.05.2011

3/5

L.U.C – PyyKyCyKyTyPff

Twórczości Łukasza Rostkowskiego już od dawna nie wypada nazywać hip-hopem. Na poziomie mistrzowskim opanował on słowotwórstwo, które znajduje ujście w eksperymentalnym sylabowaniu kolejnych wersów. Album ‘PyyKyCyKyTyPff’, którego tytuł onomatopeicznie naśladuje raperski beatbox, świadczy o totalnym resecie, jaki potrzebny był artyście po zrealizowaniu projektu ‘39/89 – Zrozumieć Polskę’, pragnącemu jednocześnie ziścić swoje marzenia tyczące się nagrania bardzo, jak na polskie standardy, awangardowego. Rezultat?

Brzmienie albumu w całości zbudowane zostało w oparciu o szeroką gamę dźwięków, jakie generuje aparat mowy Łukasza – śpiew i melorecytacje wsparte beatboxem przemielonym przez elektroniczno-analogowy kombajn znakomicie się uzupełniają i, co ważne, nie zlewają się w jednowymiarową breję. Rozbudowane podkłady rytmiczne stworzone zostały z polotem i finezją. Przypominają bardziej trip-hopowe produkcje, niż przewidywalne, ograne do bólu blokerskie bity. Momentami można po prostu zapomnieć, iż nie słyszymy kroczącej, elektronicznej perkusji tylko wokalne impresje Eluce. Szmery, przydźwięki i płynące nad nimi partie ‘basu’ tworzą wyjątkowo depresyjny klimat, którego w tak wysokich stężeniach nie uświadczyłem nawet na ‘Homoxymoronomaturze’. Co prawda znajdziemy tu tragikomiczne przypowieści (‘Oratorium Rubikochomikorium’, ‘Kto Jest Ostatni?’) pasujące swą wymową do ‘Planet L.U.C’, lecz są one tylko ciut weselszymi przerywnikami od krucjaty rozliczającej rzeczywistość z obietnic składanych przez wielkich tego świata.
Duże wrażenie robi też utwór ‘L.U.C. Jak Dziadek W Kiosku (Całe Życie W Ruchu)’ wypełniony zwierzeniami Łukasza na temat życia, które składa się właściwie jedynie z podróży od koncertu do koncertu przerywanego sesjami w studiu nagraniowym i weekendowymi wizytami w domu. Kolejny dowód na to, iż żywot zawodowego muzyka nie jest wcale różami usłany.

Treść ‘PyyKyCyKyTyPff’ skupia się na obserwacjach szarego oblicza naszego kraju, którego dawno być już nie powinno, a z którym przyszło nam toczyć nieustanne, donkiszotowskie walki. A tematów do poruszenia nie brakuje – dostaje się wszystkim po równo, między innymi post-peerelowskiej poczcie polskiej, Morzu Bałtyckiemu, polskim autostradom, a na deser wtórnej kinematografii światowej (przezabawny monolog o ostatnim remake’u Robin Hooda Ridleya Scotta). Do tego sporych rozmiarów streszczenie ostatnich, nie do końca chlubnych wydarzeń, w tym walk o krzyż i zachowań społeczeństwa podczas pogrzebu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego sygnalizuje, iż Łukaszowi przyszłość Polski obojętna nie jest.

‘PyyKyCyKyTyPff’ sprawia wrażenie dopracowanej produkcji, będącej zręcznie dopisanym epilogiem do albumu ‘Planet L.U.C’. Nie podziela w pełni optymistycznego rozwoju przyszłych wydarzeń każąc zastanowić się zarówno nad sobą, jak i nad światem, w którym przyszło nam żyć. L.U.C jako jeden z niewielu polskich artystów nie boi się eksperymentować i tworzyć muzyki po swojemu. Chwała mu za to.

EMI Music Poland | 22.10.2010

4/5