Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Roll The Dice

Fonomo Music & Film Festival: 16-19 października 2019-Bydgoszcz

Za kilka tygodni w Bydgoszczy rozpocznie się 8. edycja Fonomo Music & Film Festival. To będą cztery dni wypełnione koncertami, filmami, panelami dyskusyjnymi i warsztatami. Zapraszamy do sprawdzenia line-upu! Czytaj dalej »

Roll The Dice – Born To Ruin

Na czas (wielkiego) kryzysu.

Czytaj dalej »

Peder Mannerfelt – The Swedish Congo Record

Syntezatorowe brzmienia naśladujące plemienną muzykę Kongijczyków. Czy to możliwe? Sprawdźcie sami. Czytaj dalej »

Roll The Dice – Until Silence

Czy ambitną porażkę można jednak zapisać na konto sukcesów?

Czytaj dalej »

Roll The Dice – In Dust

Jednym z jaśniejszych punktów ubiegłorocznej edycji Unsound Festivalu był otwierający go występ szwedzkiego duetu Roll The Dice. Malcolmowi Pardonowi i Pederowi Mannerfeltowi udało się bowiem w imponujący sposób wskrzesić klimat syntezatorowych improwizacji rodem z klasyki niemieckiej kosmische musik sprzed niemal czterech dekad. Udany koncert był oczywiście odzwierciedleniem interesującej zawartości debiutanckiego albumu duetu wydanego wówczas przez Digitalis. Choć płyta zbierała efekty rozrzuconych w czasie sesji, brzmiała spójnie i przekonywująco.

Mimo to, Pardon i Mannerfelt postanowili, aby ich drugi krążek brzmiał jeszcze bardziej jednolicie. Dlatego też prace nad nim rozpoczęli od konceptu – ustalili, że ich nowe nagrania układać się będą w opowieść o wielkim mieście, którego puls życia wyznacza koegzystencja ludzi i maszyn. Zainspirowane tą wizją kompozycje powstały w ich studiu w Sztokholmie na przełomie minionego i obecnego roku. Po masteringu wykonanym przez samego Stefana Betke, ujrzały właśnie światło dzienne pod tytułem „In Dust”, stanowiąc kolejną pozycję w katalogu cenionej wytwórni Leaf.

Bogata w kulturowe konotacje wizja futurystycznego Metropolis zyskała na płycie czytelną interpretację. Konflikt między człowieka a maszynę ilustrują tu dwa rodzaje dźwięków. Maszynom odpowiadają powtarzalne sekwencje klawiszy bliskie minimalistycznym repetycjom znanym z twórczości klasyków muzyki współczesnej – Steve`a Reicha czy Terry`ego Rileya. W ten sposób powstają mechaniczne podkłady („Idle Hands” czy „Dark Thirty”), uzupełniane momentami przez jeszcze bardziej wyraziste motywy, wyciągnięte z industrialnej rekwizytorni – przemysłowe szumy i hałasy („Iron Bridge” czy „Calling All Workers”).

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1787573-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1787573-02″ allowscriptaccess=”always”]

Wątek ludzki reprezentują na płycie syntezatorowe wariacje. Początkowo szwedzcy muzycy nawiązują do swej pierwszej płyty, serwując chłodne arpeggia znane z twórczości choćby Klausa Schulze (wspomniany „Iron Bridge”). Potem odchodzą jednak radykalnie od powielania pomysłów z debiutu, wprowadzając bardziej pejzażowe pasaże klawiszy w stylu charakterystycznych dokonań Harmonii („Dark Thirty”) czy fortepianowe partie o rozwichrzonym nastroju, bliskie twórczości niezapomnianego Clustera („The Skull Is Built Into The Tool”).

W końcowej części albumu dźwięki nabierają wręcz orkiestrowego rozmachu. Dramatyczne motywy wygrywane na klasycznych klawiszach sąsiadują tu ze żrącymi loopami o niemal noise`owej proweniencji („Cause And Effect”), a rozbuchane arpeggia strzelistych syntezatorów o wręcz shoegaze`owej intensywności – z acidowymi motywami rodem z chicagowskiego house`u („Way Out”). Finał przynosi jednak ukojenie – to wygrana na fortepianie liryczna melodia znacząca zapowiedź nowego – może lepszego – dnia w naszym powszednim Metropolis („See You Monday”).

„In Dust” różni się znacznie od debiutu Roll The Dice – nowa płyta Szwedów ma zdecydowanie większy rozmach, tutaj już nie chodzi o kreowanie intymnego nastroju, a wręcz przeciwnie – o nadmiar ekspresji, radykalna dynamikę i mroczny nastrój. Dzięki temu dostajemy solidną porcję „żywej” elektroniki, zagranej na tradycyjnych syntezatorach analogowych w jak najbardziej nowoczesny sposób.

Leaf Label 2011

www.theleaflabel.com

www.myspace.com/theleaflabel

www.rollthedicesthlm.com

www.myspace.com/rollthedicesthlm