Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.

Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.



Roots Manuva

Massive Attack – Ritual Spirit

Wrócili. Czy mieli po co?
Czytaj dalej »

Roots Manuva – Bleeds

Mija 16 lat od debiutu – Rodney Smith wraca z 6 albumem. Czytaj dalej »

Roots Manuva meets Wrongtom – Duppy Writer

Raper, producent. Jeden z wielkich. Uważany za prekursora gatunku grime. Związany z wytwórnią Ninja Tune, współpracował z wieloma jej gwiazdami –The Cinematic Orchestra, Amon Tobin, The Herbaliser. Przez długi czas głos legendarnego duetu Coldcut. Na swoim koncie ma siedem solowych płyt. Błysnął także w utworze ‘All Alone’ kolektywu Gorillaz. Cieszący się reputacją artysty wszechstronnego, bez parcia na szkło, który konsekwentnie realizuje wyznaczone sobie cele utrzymując wyrównany poziom na swoich albumach. I, czego trudno nie zauważyć, świetnie się przy tym bawiący. Rootsy Manuva – artysta, z którego twórczością mogliście się już spotkać nawet o tym nie wiedząc.

Ciepły trzask płyty winylowej, jamajski słoneczny motyw kołyszącej się gitary ograniczony do paru powtarzających się taktów i głęboki tembr głosu. Opis ‘Butterfly Crab Walk’ mógłby posłużyć właściwie za charakterystykę całego albumu. Nowa pozycja w jego studyjnej dyskografii może być sporym zaskoczeniem, bo choć oprawa dźwiękowa prawie w całości inspirowana brzmieniami reggae jest niezaprzeczalną nowością, to znajome teksty i linie wokalne każą przypuszczać, iż możemy mieć do czynienia z remixami.
I tak w dobrze już znane utwory, pochodzące z obszernego katalogu Roots Manuva, za pośrednictwem londyńskiego producenta Wrongtoma tchnięty został nowy duch. A uściślając – duch muzyki Boba Marleya. ‘Chin High’ odznaczający się w oryginale agresywną, wręcz industrialną partią perkusji po gruntownej przebudowie zyskał nowe nazwisko – ‘Chin Up’, i przede wszystkim sporą dawkę pogodnej atmosfery, której na próżno szukać w ponurym pierwowzorze. Zaś przegadany gangsterski ‘This World Is Mine’ przechrzczony na ‘Worl A Mine’ zmienił się nie do poznania – w jamajskich, przydymionych rytmach z funkową partią dętą w tle jest jednym z mocniejszych akcentów na albumie.

Na zawartość ‘Duppy Writer’ składa się zbieranina odrzutów, mniej popularnych utworów, ale też i szlagierów znanych z najlepszych albumów Roots Manuva. Zbiór remixów w rytmach dub okazuje się bardzo trafionym sposobem na przedłużenie życia niektórych z nich i rezurekcję co bardziej zapomnianych.

DJ Wrongtom dopisał nowy rozdział do twórczości kolegi po fachu. Wydawać by się mogło, że nie wnosi tym nic nowego do dorobku Manuvy – nic bardziej mylnego. Wydawnictwo to można śmiało traktować jako pełnoprawną studyjną pozycję będącą źródłem wielu świeżych, kojących rytmów.

Big Dada | 06.09.2010

3/5