Nowamuzyka.pl
Dobrej muzyki jest więcej. Nowe brzmienia od 2003 roku.


Tommy Four Seven – Primate


Nowa definicja muzyki techno, jaką udało się stworzyć producentom związanym z Ostgut Ton i klubem Berghain sprawiała, że również inne wytwórnie i artyści postanowili zaprezentować bardziej autorskie podejście do gatunku. Pisaliśmy niedawno o Stroboscopic Artefacts i debiutanckim albumie Lucy, a teraz czas na kolejną sensację z tej sceny – firmę CLR (czyli Create-Learn-Realize) i wydającego w niej swój pierwszy album brytyjskiego producenta ukrywającego się pod pseudonimem Tommy Four Seven.

Zaczynał na londyńskiej scenie techno bardzo wcześnie – bo już w wieku siedemnastu lat. Umiejętności, jakie wówczas prezentował, okazały się jednak wystarczające, aby zostać rezydentem w popularnym klubie Fire. Stamtąd drogi wiodły tylko wyżej – do Fabric, Turnmills i The End. Po ukończeniu studiów inżynierii dźwięku, Tommy przeniósł się z Londynu do Berlina. Tam podpisał kontrakt z wytwórnią Chrisa Liebinga – CLR. Nie oznaczało to jednak wyłączności. Jego materiał publikował również Speedy J nakładem swej Electric Deluxe czy David Duriez pod szyldem dwóch tłoczni – Brique Rouge i Kill Brique. Mając na swym koncie kilka entuzjastycznie przyjętych dwunastocalówek, brytyjski producent postanowił zrealizować debiutancki album. Pod wymownym tytułem „Primate” wydała go właśnie wytwórnia CLR.

Podstawowym wyróżnikiem muzyki Tommy`ego jest fakt, że w jej tworzeniu nie używa on żadnych syntezatorów. Większość nagrań powstaje w wyniku sound designu – komputerowego przetwarzania dźwięków otoczenia, rejestrowanych przez angielskiego twórcę w swym miejskim otoczeniu. Ważnym elementem jego utworów jest także ludzki głos – ale również poddany radykalnej obróbce. Jakie są efekty tych działań?

Rewelacyjne – muzyka zawarta na debiutanckim albumie Tommy`ego po prostu miażdży swym ciężarem i mocą. Już Marcel Dettman czy Ben Clock produkowali masywne podkłady rytmiczne, ale brytyjski producent idzie jeszcze o krok dalej. Większość utworów z „Primate” osadzona jest na morderczo twardych bitach, które raz odwołują się do klasyki tego rodzaju grania w stylu Planetary Assault Systems („Track 5”), a kiedy indziej przywołują sejsmiczne wstrząsy typowe dla producentów z Berghain („Talus”).

Najciekawsze są jednak autorskie rytmy opatentowane przez Tommy`ego – to potężne uderzenia bitu wywołujące tektoniczne chrzęsty i zgrzyty. Tak dzieje się w otwierającym płytę „Sevals” czy późniejszych „Ratu” i „CH4”. Brzmi to brutalnie i wulgarnie, ale niezwykle energetycznie – jakby brzmienie bębnów zostało drastycznie przesterowane. I aż dziw bierze, że Tommy wykorzystał do skonstruowania takich rytmów zwykłe odgłosy… uderzenia o krzesło.

Pozostałe elementy kompozycji z „Primate” mają zdecydowanie industrialną proweniencję. Brytyjski producent wyciska ze swych sampli toksyczne wyziewy przemysłowych gazów („Snout”), skleja z nich kłębiące się chmury gęstego szumu („Track 5”), uzupełnia metalicznymi smagnięciami fabrycznych odgłosów („Talus”), osadzając je na głębokich tłach o mrocznym tonie („G”). W niektórych nagraniach pojawiają się radykalnie przetworzone ludzkie głosy – to przede wszystkim niepokojące jęki („Talus”) i tajemnicze westchnienia („G”), ale również niebiańskie chóry („Verge”) i wojownicze nawoływania („Armed 3”). Wszystko to zanurzone zostaje w kaskadach rezonujących pogłosów, tworzących monumentalne brzmienie spustoszonego silosu.

Trzy razy Tommy odchodzi od hipnotycznego metrum techno. „G” i „Armed 3” to smolisty dubstep rozciągnięty między marszowymi wstrząsami połamanego bitu a warczącymi dronami uplecionymi z odgłosów portowych syren. W „Verge” nie ma żadnej struktury rytmicznej – to ambientowa miniatura buchająca ciężkimi oparami nisko zawieszonych dźwięków, przeplecionych… anielskim chórem.

„Primate” to kolejne nowe słowo w nieustannie rozwijającym się nurcie techno. Tak totalnie miażdżącego brzmienia jeszcze nie słyszeliśmy. W albumie Tommy`ego zakochają się zarówno ci, którzy wychowywali się niegdyś na nagraniach Tresora czy Downwards, jak również ich młodsi następcy, uwielbiający styl z Berghain. Brytyjski producent podnosi bowiem tamte brzmienia do wyższej potęgi. Kto mu dorówna?

www.clr.net/

www.tommyfourseven.com
CLR 2011

3 KomentarzyDodaj komentarz
  1. Bardzo konkretna rzecz. Masywne brzmienia, cała masa różnych chrobotów, trzasków itd. plus wyjątkowo ciężki klimat. Bomba.

  2. jeden z najlepszych albumów techno jakie miałem okazje usłyszeć!

  3. Raduje się me serce na płyty takie, jak ta! Wreszcie powrót potężnego techno. BTW. „Primate” kojarzy mi się trochę z najlepszą bodaj płytą Speedy J „A Shocking Hobby”.


Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię

Twoje imię jest wymagane!

Wpisz poprawny adres email

Adres email jest wymagany!

Wpisz komentarz



Nowamuzyka.pl © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.

Design: WPSHOWER

Silnik dostarcza WordPress