jitwam. – Honeycomb
Ania Pietrzak:

Indie, medytacja i ciepły funk.

Benjamin Fröhlich – Amiata
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalna kolekcja tanecznych sztosów.

Polynation – Igneous
Mateusz Piżyński:

Debiutanci z Holandii.

ASUNA & Jan Jelinek – Signals Bulletin
Jarek Szczęsny:

Jest przyjemnie.

Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.



Gintas K – Slow

Gintas Kraptavičius to ważna postać dla litewskiej eksperymentalnej sceny. Za jego sprawą w ubiegłym roku została opublikowana kompilacja „Lithuanian Sound Art”, będąca przeglądem najciekawszych dokonań nurtu, który sam współtworzy od dwóch dekad. Globalny zasięg sieci pozwolił mu zaistnieć w międzynarodowym środowisku – jego nagrania wydano nakładem portugalskiej oficyny Crónica, brytyjskiego and/OAR czy amerykańskiego Copy For Your Records. Gintas K, bo tak podpisuje się artysta (skojarzenie z kafkowskim Józefem K przypadkowe), porusza się w granicach estetycznych wyznaczonych orientacyjnie takimi określeniami jak glitch, microsound czy post minimal. Jego brzmienie jest precyzyjne i wyraźne, emocjonalnie wyważone, gdyż chłodne tony z procesora ociepla paletą analogowych barw.

„Slow” można zaklasyfikować do albumów nurtu cyfrowego romantyzmu, gdyż taka nazwa wydaje się odpowiednia dla nagrań pokroju „Endless Summer” Fennesza i jego późniejszych kontynuacji. Ukryte pod warstwą usterek melodie nie tracą swej podstawowej funkcji – zachowują ulotny powab i nutę melancholii. Od pierwszego numeru, w którym zakłóceniom towarzyszy samplowana linia syntezatora, Gintas K uderza w elegijny ton. Jak sugeruje tytuł płyty, w kompozycjach brak pośpiechu, za to z uwagą konstruowany jest nastrój. Podobnie jak u autora „Venice”, gitara to podstawowe i najlepiej rozpoznawalne źródło dźwięku, grane na niej akordy zostały pokawałkowane, ale nie zmasakrowane.

Gintas K nawet gdy przez moment decyduje się na chaos usterek, szybko go porządkuje, robiąc miejsce melodiom. Rozwiązania kompozytorskie wydają się chwilami zbyt proste i schematyczne. Słuchanie jest przyjemne, ale wątpię, abym często chciał do tego albumu powracać. W głośnikach miłośników estetyki glitch i jej lirycznej postaci krążek „Slow” powinien jednak gościć częściej.

Baskaru | 2013

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.