Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.



Taylor Deupree – „Northern”

Nowy cykl na łamach NM. Arek Szewczyk, specjalista do spraw labelu 12k, regularnie prezentował Wam będzie wybrane pozycje w katalogu tej słynnej wytwórni. Pierwsza część przed Wami.

12k to (nie bójmy się użyć tego słowa) legendarna nowojorska oficyna, która pod okiem swojego niestrudzonego wodza Taylora Deupree już od 16 lat prezentuje nam dźwięki nie z tej ziemi. Moją ambicją będzie przybliżenie Wam najważniejszych wg mnie pozycji z jej przebogatego katalogu i zachęcenie Was do eksploracji.

Skoro 12k, to nie mogę zacząć inaczej, jak od płyty „Northern” Taylora Deupree. Z trzech zasadniczych powodów. Po pierwsze – to płyta włodarza wytwórni. „Nie jedyna!” – ktoś powie. I tu przechodzimy do „po drugie” – od tego właśnie krążka zaczęła się moja przygoda z 12k i z szeroko pojętym ambientem i eksperymentami. Po trzecie w końcu, jest to płyta wybitnie zimowa. Od szaty graficznej zaczynając, a na muzyce kończąc.

Northern

Mamy więc rok 2006. Po dwóch latach od swojego ostatniego solowego wydawnictwa („January”), a czterech od ostatniej solówki dla 12k („Stil.”), Taylor Deupree wydaje kolejny album, który potem okaże się nie tylko zmianą kierunku dla samego artysty, ale również zapowiedzią tego, co będzie jej tematem przewodnim przez najbliższe lata – natura.

Na płycie znajdziemy sześć kompozycji. Lubię mówić o nich jak o sześciu zimowych obrazkach. Zimowych – bo dźwięki, z których się składają, są niewątpliwie chłodne i zimowe. Nie można im jednak odmówić mocnej nuty człowieczeństwa i podskórnego ciepła. W „Everything’s Gone Grey”, utworze otwierającym album, nie jest to jeszcze tak słyszalne. Właśnie spadł śnieg i słuchacz zostaje przeniesiony w sam środek białej scenerii. Nie do końca świadom tego, co się dzieje, biernie obserwuje.

Jednak już w drugiej, tytułowej kompozycji sytuacja ulega zmianie. Otóż naszemu bohaterowi udało się rozpalić małe ognisko. Słychać odgłosy strzelających w ogniu patyków, szelest przegrzebywanego paleniska. Jak ulał pasuje tutaj cytat: „Samotny nawigator. Czuje ciepło. Jest bezpieczniej”.

Muszę przyznać, że brakuje mi w nowszych nagraniach Deupree tej umiejętności kreowania ludzkich emocji w pozornie zdehumanizowanych strukturach. Jego obecna muzyka to już typowa „kawa na ławę”. Tym bardziej warto skusić się i samemu usłyszeć, jak wiele emocji kryje bezduszny kawałek plastiku. Gorąco Wam polecam. Nie macie nic do stracenia oprócz 51 minut życia. Do następnego.

Niedawno opublikowaliśmy rozmowę z Taylorem Deupree

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.