Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.

Neneh Cherry – Broken Politics
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od masowej popularności.



Peter Kutin – burmese days

Egzotyczny krajobraz Birmy to nie tylko piękno przyrody, lecz niedawno zakończony stan wojenny, walka miejscowej ludności o demokratyczne prawa, uliczne zamieszki i bezwzględna dyktatura władz.   

Peter Kutin to austriacki kompozytor, muzyk i producent z niemałym bagażem doświadczeń. Przede wszystkim należy Kutina kojarzyć z licznymi nagraniami z kręgu field recordingu. Jego fascynacja nagraniami terenowymi zaprowadziła go do różnych miejsc, takich jak strome pasma górskie, dżungla, pustynia, lodowiec, wulkan, uliczne protesty, światowe konflikty czy więzienie. W swoich pracach stara się uchwycić fizyczną siłę dźwięku. Kutin zajmuje się także tworzeniem partytur filmowych, produkcji teatralnych, instalacji dźwiękowych i spektakli radiowych.

W 2011 roku dramatyczna sytuacja polityczna – w jakiej Birma znalazła się od roku 1962 – uległa nieco poprawie. Dyktatura wojskowa przekazała formalnie władzę popieranej przez nich administracji cywilnej, a prezydent Thein Sein rozpoczął wówczas dialog z demokratyczną opozycją. Napięcie w tym kraju opadło na tyle, że znów do Birmy zaczęli przybywać dziennikarze z całego świata.

W połowie 2012 roku Peter Kutin postanowił wybrać się do tego państwa z zamiarem zbadania, czy życie tamtejszych mniejszości etnicznych naprawdę zmieniło się na lepsze. Okazało się, że rebelianci nadal walczą z oddziałami wojsk rządowych. Kutin swoją podróż rozpoczął na pograniczu Birmy i Tajlandii, gdzie znajdują się piękne lasy deszczowe, a w nich całe dźwiękowe bogactwo przyrody. Obszar położony na styku dwóch granic to klasyczny przykład tzw. strefy buforowej, w której można znaleźć liczne grupy uchodźców, mniejszości etnicznych, rebeliantów, a także różnego rodzaju przemytników i handlarzy opium.

Peter Kutin_bioNa zdjęciu Peter Kutin

Wówczas w mediach można było usłyszeć, że mieszkańcy Birmy cieszyli się z tej pozornej demokracji jak małe dzieci, które dostały lizaka. Podkoloryzowane doniesienia prasowe przegrały w zderzeniu z tym, co Kutin zobaczył w Rangunie, mieście położonym w zachodniej części stanu Akran. Tam artysta przypatrywał się starciom pomiędzy grupą etniczną Rohingya (mniejszość muzułmańska) a radykalnymi buddystami. Mimo niezbyt sprzyjających warunków Kutni doskonale wiedział, po co tam przyjechał. I tak w kompozycji „burmese days, part 1” zostały użyte m.in. okrzyki rebeliantów, odgłosy robaków z lasu w Shan, zees kyee (rodzaj tradycyjnego bębna) i podmuch monsunowego wiatru. Nie jest łatwo rozszyfrować poszczególne dźwięki, gdyż po powrocie do Wiednia Kutin zajął się opracowywaniem w studiu warstwy elektroakustycznej, jaką dodał do tych nagrań terenowych.

burmese days 1-horzfot. Peter Kutin

Artysta przeformułował swoje osobiste doświadczenia (ciepło, choroba, strach, dżungla, deszcz, radykalny buddyzm, widok rebeliantów walczący o wolność, dźwięk mantr, gongów, dzwonów, język birmański) i stworzył coś na wzór dźwiękowego pamiętnika („burmese days, part 2”). W tym nagraniu słyszymy różne instrumenty z Birmy (m.in. metalofony). Oczywiście brzmienia tychże instrumentów jak też dźwięki otoczenia zostały poddane elektronicznym przekształceniom. Stukot kół pociągu zmierzającego do Rangunu zamienił się niezwykle głęboki dron, a dźwięk skrzypiących wagonów dobrze połączył się z analogowym tłem. Zaś w dalszej częściej – tej ponad dwudziestominutowej kompozycji – mamy odgłosy religijnego śpiewu, ćwierkania ptaków czy ulicznego zgiełku, które niepostrzeżenie milkną i przechodzą w oniryczny minimalizm.

„Burmese days” to elektroakustyczny reportaż o abstrakcyjnej konstrukcji, gdzie elektronika,  brzmienia tradycyjnych instrumentów przeplatają się z nagraniami terenowymi, tworząc wciągający esej dźwiękowy. Kutin w swoich nagraniach znakomicie uchwycił otaczający go świat przyrody oraz napięcie panujące wśród mieszkańców Birmy. Tożsamość polityczna tego kraju wciąż stoi pod wielkim znakiem zapytania. Artyście udało się przy pomocy elektroakustycznych i cyfrowych manipulacji odczarować birmańską rzeczywistość, nasyconą gniewem, kłamstwem, strachem i brakiem tolerancji. Peter Kutin w świadomy sposób nawiązuje do minimalizmu, ambientu i muzyki noise. Pokazał, że field recording nie jest tylko „tworzywem”, z którego powstają odrębne byty w postaci utworów, lecz doskonałym idiomem wysyłającym pozawerbalny i jakże ważny sygnał w przestrzeń globalnej znieczulicy.

kwiecień 2014 | Gruenrekorder (LP/Download)

 

Na stronie wytwórni można posłuchać fragmentów płyty „Burmese days”.

Oficjalna strona artysty »Strona Gruenrekorder »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Derek

    Jakiś czas temu udało mi się trafić na ten album i przyznam, że jestem zachwycony! Wielkie dzięki za fachową i bardzo dobrą recenzję.

    • Łukasz Komła

      Miło, że dotarłeś do tego materiału. Polecam także inne pozycje z katalogu niemieckiej oficyny Gruenrekorder. Pozdrawiam!

Kto linkował?

  1. Gruenrekorder » Archive » Review | By Łukasz Komła / Nowamuzyka.pl – Peter Kutin | burmese days