Gas – Narkopop
Paweł Gzyl:

Jeden z najbardziej oczekiwanych powrotów w historii nowej elektroniki.

P.E.A.R.L. – Temptation Through Impatience
Paweł Gzyl:

Sztuka umierania w rytmie techno.

Blaine Todd – Golden Apples of the West
Łukasz Komła:

Czy jedne z najpiękniejszych piosenek tego roku napisał Blaine Todd?

Ulver – The Assassination of Julius Caesar
Adam Mańkowski:

Wilki z północy wciąż kondensują muzyczne stylistyki.

Air Texture Vol. V – Compiled By Spacetime Continuum & Juju & Jordash
Paweł Gzyl:

Ambient to nie zawsze znaczy to samo.

Miwon – Jigsawtooth
Paweł Gzyl:

Wbrew modzie.

Gary Holldman – My Trips EP
Paweł Gzyl:

Tym razem swoje producenckie talenty objawia nam sam szef poznańskiej wytwórni.

Dark Sky – Othona
Paweł Gzyl:

Koniec z komercyjnymi ambicjami.

Go Hiyama – I Am Goodbye
Maciej Kaczmarski:

Go, Hiyama, go!

Ben Long – Standing Alone
Paweł Gzyl:

Kiepska okładka, ale muzyka przednia.

King Ayisoba – 1000 Can Die
Łukasz Komła:

Król na pokładzie Glitterbeatu! 

Anthony Parasole – Infrared Vision
Paweł Gzyl:

Mistrz krótkich form mocuje się z albumem.

Cologne Tape – Welt
Paweł Gzyl:

W kolektywie siła.

Khan Of Finland – Nicht Nur Sex
Paweł Gzyl:

Czas na psychoanalizę.

Glitterbug – Dust

Kolejna wyjątkowa płyta Glitterbuga – psychogeograficzna podróż po tajemnicach wielkiej metropolii. 

Mimo, iż Till Rohmann unika medialnego zgiełku, potrafił zbudować wokół siebie wierną grupę odbiorców, którzy czekają na każde jego nowe wydawnictwo. Niemieckiemu producentowi udało się bowiem połączyć w wyjątkowo ciekawy sposób epickie brzmienia z klubową energią i głęboką emocjonalnością. Takie były trzy jego dotychczasowe albumy – z których ostatni, „Cancerboy”, zaskoczył wszystkich wyjątkowo osobistą tematyką.

Po dwóch latach fonograficznej przerwy Glitterbug powraca z nową płytą. Tym razem źródłem inspiracji była muzyka innego artysty. Rohmann zachwycił się nagraniami Gold Pandy z krążka „Half Of Where You Live”, wydanego przez jego własną wytwórnię Notown. Zaintrygowany muzyczną opowieścią o blaskach i cieniach życia w metropolii, niemiecki producent postanowił sam podjąć się realizacji podobnego concept-albumu. W ten sposób powstał materiał na „Dust” – nagrany na analogowych syntezatorach w berlińskim studiu artysty.

I znowu mamy do czynienia z wyjątkową pozycją w dyskografii producenta. Dziesięć kompozycji składających się na krążek tworzą spójną opowieść dźwiękową, w której miasto jawi się jako miejsce niemalże magiczne – mające swoje życie, pilnie strzeżone tajemnice, jasne i mroczne strony. Wszystko to znajduje oczywiście odbicie w muzyce. Tym razem Rohmann rezygnuje w większości przypadków z klubowej motoryki. Lwia część albumu rozegrana jest na epickie partie analogowych syntezatorów, wywiedzione z klasycznej kosmische musik.


Otwierający zestaw tytułowy „Dust” rozwija się powoli, z każdą minutą swego trwania wzbogacając się o nowe wątki. Wbrew swemu tytułowi w „Silent Glory” nie ma zbyt wiele miejsce na uspokojenie – bo rozwibrowane arpeggia zostają skontrastowane brutalną falą szumiącego noise’u. Pierwszą część opowieści puentuje „47th Floor” – urywając się gwałtownie w kulminacyjnym momencie narastającego podkładu rytmicznego, opartego na agresywnych breakach.

Mechaniczny rytm wybijany w miarowym tempie wiedzie nas przez „Apparition” – wprowadzając ze sobą łagodnie wijące się smugi ambientowych klawiszy. Zupełnie inny podkład znajdujemy w „Far Far Light”. To zapętlone perkusjonalia o jazzowym rodowodzie, wsparte głębokim pochodem basu – które Rohmann zanurza w odmętach kosmicznych organów. Wibrafonowe dźwięki zestawione z tektonicznymi uderzeniami bitu w „When The City Was Bare” wiodą nas wprost do „The Stars Behind The Ligh” – pierwszej kompozycji, w której nieśmiało pojawia się miarowy puls techno.

Finał psychogeograficznej podróży po tajemniczej metropolii rozpoczyna się od „Intermissions”. Tym razem niemiecki producent uruchamia wszystkie swe analogowe maszyny, aby z ich głosów spleść epicką symfonię o ambientowym charakterze. To jednak tylko przygrywka do „1st Of July”. Bo dopiero wtedy rozbrzmiewa w pełnej glorii typowe dla Glitterbuga epickie techno – mieniąc się wielobarwnymi pasażami kosmicznych syntezatorów. Na koniec Rohmann wciąga nas jednak w najmroczniejsze zaułki swego miasta – zanurzając się w „Look Around” w złowrogich warkotach skłębionych dronów.

Muzyka z „Dust” wymyka się jednoznacznej klasyfikacji. To mocno abstrakcyjna elektronika, daleka jednak zarówno od IDM-u, jak i industrialnych eksperymentów. Najbliżej dziesięciu nagraniom z albumu do kosmische musik – ale w nowoczesnej wersji, podszytej doświadczeniami techno i ambientu. To coś wyjątkowego na współczesnej scenie elektronicznej. Większość młodych producentów ogranicza się bowiem do odwzorowywania klasycznych brzmień sprzed czterech dekad. Tymczasem Till Rohmann idzie dalej – czerpiąc inspirację ze schedy swych niemieckich poprzedników, tworzy zupełnie nową wartość, zaskakującą nieokiełznanym brzmieniem i fascynującymi aranżacjami.

Notown/c.side 2014

www.csides.net

www.glitterbug.de

www.facebook.com/pages/Glitterbug

Rekrutujemy! Dołącz do redakcji Nowamuzyka.pl

Chcesz pisać o muzyce? Napisz do nas! Rozpoczęliśmy rekrutację do naszego zespołu. Po prostu wyślij maila z przykładowym tekstem. Dowiedz się więcej tutaj »



Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.