Rod Modell – Captagon
Paweł Gzyl:

Mistrz dubowych brzmień prezentuje własną wizję techno.

Vanishing Twin – The Age of Immunology
Jarek Szczęsny:

Eskapizm potrzebny od zaraz.

Sstrom – Drenched 1 – 12
Paweł Gzyl:

Surowe techno z uszkodzonego komputera.

Mirt – Greed
Jarek Szczęsny:

Wątłe struktury.

Various Artists – 10 Years of Monkeytown
Paweł Gzyl:

Spojrzenie wstecz.

EABS – Slavic Spirits
Jarek Szczęsny:

Jazz w bardo.

Bartosz Kruczyński – Baltic Beat II
Jarek Szczęsny:

Nie chciałbym przesłodzić.

Resina – Traces (Remixes)
Mateusz Piżyński:

Najnowsze wydawnictwo naszej rodzimej, bardzo utalentowanej, artystki, Karoliny Rec (aka Resina) to zestaw 5 utworów, gdzie cztery to genialne reinterpretacje, za którymi stoją Abul Mogard, Lotic, Ben Frost i William Criag.

Różni artyści – Portrety
Jarek Szczęsny:

Sami perkusiści.

Tracey – Biostar
Paweł Gzyl:

Pastelowe electro wyjęte z klubowego kontekstu.

Laurence Pike – Holy Spring
Jarek Szczęsny:

Łyżeczką, a nie chochlą.

Altstadt Echo – This Work Contains Lead
Paweł Gzyl:

Rozdarcie między światem ducha i materii.

Luis Vicente & Vasco Trilla – A Brighter Side of Darkness
Łukasz Komła:

Rogate flow sięgające głębin.

Matias Aguyao – Support Alien Invasion
Paweł Gzyl:

Najbardziej wymagający album chilijskiego producenta.



James Ferraro – Suki Girlz

James F. po raz kolejny.

Najnowszym albumem Ferraro odpiera większość zarzutów swoich krytyków jeszcze zanim wybrzmią pierwsze dźwięki. Przy tej produkcji nie będzie „liczyć hajsu na bandcampie”: album ujrzał światło dzienne przez nowe konto na Instagramie. W serwisie Soundcloud 22 ścieżki Suki Girlz załadował User703918785, puste pozostały pola meta danych w darmowym downloadzie Mediafire, za każdym razem oszukując mojego walkmana.

Skąd więc wiadomo, że to jednak Ferraro? Wystarczy posłuchać. Już pierwsze dźwięki przynoszą bardzo charakterystyczne zimne r’n’b z metalicznym brzmieniem, sporą ilością cyfrowych zniekształceń i lekko kopniętym rytmem. Pojawia się też generator mowy, James, niestety, znów śpiewa, ale katalog gatunkowy „Suki Girlz” jest szerszy niż poprzedniczki. Obok bardziej ambientowych numerów (8) znalazło się miejsce na ładną, chwytliwą melodię na fortepianie (2), bardziej taneczne, niemal dyskotekowe prawie-bangery (7, 13, 19), czy kanapowe zamuły (9).

Z małymi wyjątkami kompozycje „Suki Girlz” są o wiele prostsze, jednowymiarowe, co często wychodzi zresztą Ferraro na zdrowie. „NYC, HELL 3:00 AM” była płytą zwartą tematycznie, sumą osobistych przemyśleń i traum, doświadczeniem w odbiorze bardzo intensywnym (recenzja tutaj). Tym razem Ferraro zdecydował się na materiał jeśli nie weselszy to na pewno podany w sposób mniej odpychający. Prostota szybko jednak Jamesa nudzi, Amerykanin często porzuca piosenki zanim te zdarzą urosnąć w coś więcej niż tylko ciekawy temat.

Anonimowość i brak aktywnej promocji albumu pozbawił ten materiał przeintelektualizowanej para-filozoficznej otoczki, od której kipiał poprzedni album Jamesa. Obok trafionych utworów pojawiają się te udane mniej, a co autor miał na myśli ustalić trzeba samemu. „Suki Girlz” to przez to produkcja prostsza, medialnie nie tak nośna i mniej polaryzująca opinie, choć nie mniej ciekawa.

Lipiec 2014 | self released

Profil na Facebooku »
 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.