EABS – Slavic Spirits
Jarek Szczęsny:

Jazz w bardo.

Bartosz Kruczyński – Baltic Beat II
Jarek Szczęsny:

Nie chciałbym przesłodzić.

Resina – Traces (Remixes)
Mateusz Piżyński:

Najnowsze wydawnictwo naszej rodzimej, bardzo utalentowanej, artystki, Karoliny Rec (aka Resina) to zestaw 5 utworów, gdzie cztery to genialne reinterpretacje, za którymi stoją Abul Mogard, Lotic, Ben Frost i William Criag.

Różni artyści – Portrety
Jarek Szczęsny:

Sami perkusiści.

Tracey – Biostar
Paweł Gzyl:

Pastelowe electro wyjęte z klubowego kontekstu.

Laurence Pike – Holy Spring
Jarek Szczęsny:

Łyżeczką, a nie chochlą.

Altstadt Echo – This Work Contains Lead
Paweł Gzyl:

Rozdarcie między światem ducha i materii.

Luis Vicente & Vasco Trilla – A Brighter Side of Darkness
Łukasz Komła:

Rogate flow sięgające głębin.

Matias Aguyao – Support Alien Invasion
Paweł Gzyl:

Najbardziej wymagający album chilijskiego producenta.

Coil – Live Five
Maciej Kaczmarski:

Niewyrażalna intymność.

Vin Sol – Planet Trash
Paweł Gzyl:

Od house’u do ambientu.

Flying Lotus – Flamagra
Bartek Woynicz:

Fire Walk with Me.

Mazut – Promień
Jarek Szczęsny:

Nadmiar bywa szkodliwy.

Zamilska – Uncovered
Jarek Szczęsny:

Płyta lepsza niż serial.



Eli Keszler

W tym roku mija 10 lat, od momentu wydania przez amerykańskiego kompozytora i perkusistę debiutanckiej płyty. Artysta właśnie opublikował kolejny album.

Mieszkający w Nowym Jorku eksperymentator współpracował z wieloma wpływowymi muzykami, chociażby z Tony’m Conradem, Joe McPhee, Keithem Fullertonem Whitmanem, Orenem Ambarchim, Rashadem Beckerem czy Laurel Halo.

17 listopada ukazał się nowy longplay Eliego Keszlera – „Last Signs of Speed” (Empty Editions). Niepokojąco brzmi tytuł tego wydawnictwa. Miejmy nadzieję, że Amerykanin nie ma zamiaru zrezygnować z grania szybkich partii na perkusji, które są wręcz sygnaturą w przypadku „Last Signs of Speed”. Jak sam opowiada, szuka swoistej równowagi pomiędzy akustycznymi walorami perkusji a elektroniką, choć ważnym czynnikiem jest również przestrzeń w jakiej wykonuje swoją muzykę.

Po wysłuchaniu „Last Signs of Speed” przypomniał mi się okropnie przerysowany film „Whiplash” (2014). Więc w pierwszej kolejności polecę krążek Keszlera reżyserowi Damienowi Chazelle’owi. Być może wtedy zrozumiałby czym jest prawdziwy warsztat instrumentalisty pozbawiony karykaturalnych odniesień do jazzu. Co ważne, „Last Signs of Speed” powinien spodobać się fanom duetu Mikrokolektyw. Brzmienie, artykulacja, osadzenie w strukturach rytmicznych Keszlera dobrze współgrają z tym, co prezentował Kuba Suchar. Za tym faktem przemawia też dobór instrumentów, jakie słyszymy w nagraniach nowojorczyka, czyli piano Rhodesa, mellotron, dzwonki, preparowany fortepian, czelesta. W kilku fragmentach gościnnie pojawili się także String Orchestra of Brooklyn oraz wiolonczelistka Leila Bordreuil i Geoff Mullen. Jak widać Amerykanin lubi grać z innymi artystami. Ja bym połączył skomplikowaną i precyzyjną perkusję Keszlera z robotycznym basem Squarepushera.

Podsumowując, Eli Keszler jest wybitnym perkusistą z którym należy się liczyć, jeśli myślimy o światowej scenie muzyki eksperymentalnej.

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Empty Editions »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.