Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Eli Keszler

W tym roku mija 10 lat, od momentu wydania przez amerykańskiego kompozytora i perkusistę debiutanckiej płyty. Artysta właśnie opublikował kolejny album.

Mieszkający w Nowym Jorku eksperymentator współpracował z wieloma wpływowymi muzykami, chociażby z Tony’m Conradem, Joe McPhee, Keithem Fullertonem Whitmanem, Orenem Ambarchim, Rashadem Beckerem czy Laurel Halo.

17 listopada ukazał się nowy longplay Eliego Keszlera – „Last Signs of Speed” (Empty Editions). Niepokojąco brzmi tytuł tego wydawnictwa. Miejmy nadzieję, że Amerykanin nie ma zamiaru zrezygnować z grania szybkich partii na perkusji, które są wręcz sygnaturą w przypadku „Last Signs of Speed”. Jak sam opowiada, szuka swoistej równowagi pomiędzy akustycznymi walorami perkusji a elektroniką, choć ważnym czynnikiem jest również przestrzeń w jakiej wykonuje swoją muzykę.

Po wysłuchaniu „Last Signs of Speed” przypomniał mi się okropnie przerysowany film „Whiplash” (2014). Więc w pierwszej kolejności polecę krążek Keszlera reżyserowi Damienowi Chazelle’owi. Być może wtedy zrozumiałby czym jest prawdziwy warsztat instrumentalisty pozbawiony karykaturalnych odniesień do jazzu. Co ważne, „Last Signs of Speed” powinien spodobać się fanom duetu Mikrokolektyw. Brzmienie, artykulacja, osadzenie w strukturach rytmicznych Keszlera dobrze współgrają z tym, co prezentował Kuba Suchar. Za tym faktem przemawia też dobór instrumentów, jakie słyszymy w nagraniach nowojorczyka, czyli piano Rhodesa, mellotron, dzwonki, preparowany fortepian, czelesta. W kilku fragmentach gościnnie pojawili się także String Orchestra of Brooklyn oraz wiolonczelistka Leila Bordreuil i Geoff Mullen. Jak widać Amerykanin lubi grać z innymi artystami. Ja bym połączył skomplikowaną i precyzyjną perkusję Keszlera z robotycznym basem Squarepushera.

Podsumowując, Eli Keszler jest wybitnym perkusistą z którym należy się liczyć, jeśli myślimy o światowej scenie muzyki eksperymentalnej.

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Empty Editions »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.