Tsvey – TSVEY
Jarek Szczęsny:

Niepotrzebna popisówka.

Roger Waters – Is This the Life We Really Want?
Jarek Szczęsny:

Czy już tylko starcom zależy na naszym świecie?

Porter Ricks – Anguilla Electrica
Paweł Gzyl:

Osiemnaście lat przerwy. I co?

Goldie – The Journey Man
Ania Pietrzak:

Dojrzały i świetny powrót legendy, ba, Cesarza drum’n’bassu!

Philippe Hallais – An American Hero
Krystian Zakrzewski:

Trochę Twin Pekas. Trochę Eraserhead.

Roots In Heaven – Petites Madeleines
Paweł Gzyl:

Muzyka jak powieść.

Manu Delago – Metromonk
Jarek Szczęsny:

Solowa płyta współpracownika Björk.

Sterac Electronics – Things To Think About
Paweł Gzyl:

Tańczymy breakdance!

Pin Park – Krautpark
Jarek Szczęsny:

Noc żywych syntezatorów.

Hurray For The Riff Raff – The Navigator
Jarek Szczęsny:

Zdecydowanie jedna z najlepszych płyt tego roku.

Jean-Michel Blais & CFCF – Cascades
Bartosz Latko:

Jeśli szukasz albumu który ukoi nerwy i pozytywnie nastroi – to właśnie go znalazłeś.

Si Begg – Blueprints
Paweł Gzyl:

Elektronika z czasu maszyn parowych.

Broken English Club – The English Beach
Paweł Gzyl:

Piękno industrialnego rozpadu.

Wandl – It’s All Good Tho
Ania Pietrzak:

Przesłodzone ballady o lekkim zabarwieniu elektronicznym (tylko dla fanów tego typu zjawisk).

Nick Höppner – Work

Coś dla dorosłych raverów po czterdziestce.

Od kiedy Nick Höppner zrezygnował w 2012 roku z pełnienia funkcji menedżera wytwórni Ostgut Ton, znacznie wzrosła jego producencka aktywność. Nie dość, że zrealizował kilka EP-ek zarówno dla swej macierzystej tłoczni, jak i zaprzyjaźnionego Kompkatu i Echocord, to dwa lata temu zaprezentował światu swój debiutancki album. „Folk” był bardzo udanym dziełem – pokazującym, że jego autor ma lekką rękę do tworzenia tanecznego i melodyjnego house’u. Wątek ten kontynuowały dwie kolejne EP-ki, które w minionych miesiącach poprzedziły drugą pełną płytę niemieckiego twórcy.

O ile na „Folk” melodia pełniła podrzędną rolę wobec rytmu, tak „Work” balansuje te oba elementy na niemal tym samym poziomie. Przekonuje o tym już otwierający album utwór „All By Themselves (My Belle)” – bujające downtempo wypełnione perlistymi klawiszami i eterycznymi wokalami, tworzącymi pastoralny klimat. „Clean Living” i „In My Mind” to już house z konkretnym przytupem, ale i tutaj z syntezatorowych partii wyłaniają się ładne melodie, raz rodem z klasycznego disco, a kiedy indziej – z detroitowego techno. W tym kontekście nie dziwi „Hole Hand” – dynamiczny breakbeat, ozdobiony z gracją jazzowym wibrafonem i funkowym Rhodesem.

Druga część zestawu zaczyna się od nagrania „The Dark Segment”. Zgodnie z tytułem to chmurny dub house rezonujący spogłosowanymi perkusjonaliami. W „Forced Resonance” i „Fly Your Colours” dochodzi do głosu nowojorski tribal house w stylu Danny’ego Tengalii. Ale i tu gorące rytmy stanowią tylko kontrapunkt dla dźwięcznych tonów piano czy zmysłowych chórków, nadających obu kompozycjom lekko latynoską melodykę. Echa muzyki tanecznej z lat 80., bliskiej nowofalowemu disco, rozebrzmieją natomiast w „From Up & Down”. Wszystko to idealnie puentuje „Three Is A Charm”, przywołując echa kraftwerkoweggo electro, ozdobionego tym razem akustycznymi dźwiękami gitary i cajónu.

No cóż: upływ czasu robi swoje. Gdy kilkudniowe imprezowanie zaczyna męczyć, to znak, że trzeba zmienić swoje życie. „Clean Living” – głosi przecież tytuł jednego z premierowych nagrań Nicka Höppnera. I choć nadal nie brak w nich klubowego ducha, słychać też zupełnie inne emocje: uspokojenie, wyciszenie, potrzebę oddechu i chęć zdystansowania się do gonitwy na elektronicznej scenie. Te nowe uczucia oddają w muzyce niemieckiego producenta właśnie bardziej melodyjne dźwięki. I dobrze: kolejne pokolenie dawnych raverów dorośleje. Nowa płyta dawnego szefa Ostgut Ton powinna mu więc bardzo przypaść do gustu.

Ostgut Ton 2017

www.ostguttone.de

www.facebook.com/Ostgut.Ton.OFFICIAL

www.facebook.com/nickhoeppnermusic


Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze