Tsvey – TSVEY
Jarek Szczęsny:

Niepotrzebna popisówka.

Roger Waters – Is This the Life We Really Want?
Jarek Szczęsny:

Czy już tylko starcom zależy na naszym świecie?

Porter Ricks – Anguilla Electrica
Paweł Gzyl:

Osiemnaście lat przerwy. I co?

Goldie – The Journey Man
Ania Pietrzak:

Dojrzały i świetny powrót legendy, ba, Cesarza drum’n’bassu!

Philippe Hallais – An American Hero
Krystian Zakrzewski:

Trochę Twin Pekas. Trochę Eraserhead.

Roots In Heaven – Petites Madeleines
Paweł Gzyl:

Muzyka jak powieść.

Manu Delago – Metromonk
Jarek Szczęsny:

Solowa płyta współpracownika Björk.

Sterac Electronics – Things To Think About
Paweł Gzyl:

Tańczymy breakdance!

Pin Park – Krautpark
Jarek Szczęsny:

Noc żywych syntezatorów.

Hurray For The Riff Raff – The Navigator
Jarek Szczęsny:

Zdecydowanie jedna z najlepszych płyt tego roku.

Jean-Michel Blais & CFCF – Cascades
Bartosz Latko:

Jeśli szukasz albumu który ukoi nerwy i pozytywnie nastroi – to właśnie go znalazłeś.

Si Begg – Blueprints
Paweł Gzyl:

Elektronika z czasu maszyn parowych.

Broken English Club – The English Beach
Paweł Gzyl:

Piękno industrialnego rozpadu.

Wandl – It’s All Good Tho
Ania Pietrzak:

Przesłodzone ballady o lekkim zabarwieniu elektronicznym (tylko dla fanów tego typu zjawisk).

Wojciech Golczewski – The Signal

Trasa Poznań – Galaktyka.

„The Signal” urokiem swym nasącza umysł odbiorcy wizją galaktyki na wyciągnięcie ręki. Plastyczność muzyki poznańskiego kompozytora to jego znak rozpoznawczy. Golczewski wydaje się być modelowym przykładem bardziej znanego tam niż tu. Ma na swoim koncie muzykę do filmów oraz gier komputerowych. W Polsce, niestety, nie dane nam było na ekranie widzieć efektów jego pracy. Natomiast mamy kolejną okazję do zasłuchania się w jego płytowym wcieleniu.

Najnowsza płyta jest kontynuacją znakomitej, zeszłorocznej płyty „Reality Check”. Nowe wydawnictwo przynosi pewną zmianę stylistyczną. Chodzi o pewne ograniczenie formy i skupienie się na bardziej minimalistycznej muzyce, co słychać w „Magnetic Storm”. Inna sprawa, że tytuły kompozycji od razu narzucają wizję, która ma nam towarzyszyć w trakcie odbioru. Na szczęście nie jest to cukierkowa muzyka w stylu retro. Owszem Golczewski czerpie z ery kosmicznej, ale to tylko część jego zainteresowań.

To, że szuka czegoś bardziej zajmującego potwierdza zamykający „13480000 Miles”. Ponad dwunastominutowy utwór niesie za sobą poczucie bezkresu. Syntezatory rozlewają się niczym kręgi na wodzie. Wszystko tu powolne i gęste. Uśmiech na twarzy może pojawić się w trakcie „Command 64”, gdzie prosty rytm otoczony jest nieco złowieszczym buczeniem. Z drugiej strony „Superunknown” szybko powinien zostać wysłuchany przez producentów mrocznego sci-fi. Ten pulsujący utwór pokazuje skalę umiejętności Golczewskiego. Stanowi jego znak rozpoznawczy.

„Childhood Dream” przyszpila mnie do tej płyty. Ciepło i słodycz tej melodii są nad wyraz naiwne, ale ta naiwność powiązana jest wprost z naszym dziecięcym okresem, którego pamiętać nie sposób, ale można spróbować sobie je sensualnie przywołać. Elementem tej pięknej wizji jest to, że ten utwór może uaktywnić zapomniane wspomnienia. „The Signal” to zajmująca płyta z piękną muzyką ilustracyjną. Nie tylko dla fanów kosmosu. Taka odtrutka na dojmującą rzeczywistość.

Data Airlines | 2017

Strona Golczewskiego

FB

Bandcamp


Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze