BNNT is Michał Kupicz – Multiversion #2
Jarek Szczęsny:

Część druga.

Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.



Marc Namblard – F.Guyana

Jesteście ciekawi jakie odgłosy wydaje świat przyrody Gujany Francuskiej?

Odkodowywanie dźwięków natury (przynajmniej w moim rozumieniu) to każdorazowo fascynujący proces, najczęściej będący czymś więcej niż tylko wsłuchiwaniem się w nocne dialogi hord świerszczy, cykad, małp czy ptaków.

Niech soundtrackiem do takowych eksploracji będzie niedawno wydana płyta francuskiego artysty dźwiękowego Marca Namblarda, pt. „F.Guyana”. Jego materiał powstał w przeciągu ostatnich trzech lat, dokładnie podczas pory suchej jak i mokrej na terenie lasów tropikalnych Gujany Francuskiej. Dla zainteresowanych dodam, iż Namblarda można spotkać w Lotaryngii (północo-wschodnia część Francji) w roli przewodnika.

Francuz podzielił swój album na jedenaście fragmentów –  wynotowałem sobie co najmniej kilka, kiedy to w trakcie przedzierania się przez fonosferę lasów tropikalnych, doznałem nadzwyczaj przyjemnego zagubienia, dezorientacji czy uczucia „dotykania” nieznanych mi wcześniej dźwięków. Z całą pewnością do tych wyjątkowych zaliczam w „Crique Popote, Rhinella marina” nagrane na wschód od wsi Saül, gdzie pierwsze skrzypce odgrywa ropucha aga (nazywana też kururu lub ropuchą olbrzymią). Jej odgłosy wydawane nocą robią duże wrażenie. W tym samym miejscu, choć już o świcie, w „Crique Popote, Cacicus cela” stykamy się z pięknymi trelami kacyka żółtosternego. W następnych fragmentach (np. „Kaw Mountain, Manucus manucus”) słyszymy niepozornego aczkolwiek charakterystycznego ptaszka nazywanego manakinem brodatym.

fot. Marc Namblard

Na południe od jeziora Petit Saut zadziwiają okrzyki czerwono-zielonych ar. Nie można pominąć także fascynującego dronu natury („Forest drones”), stworzonego przez zacne grono – małpy: czepiak czarny i wyjce, pszczoły, cykady oraz świerszcze. Chóry kilku gatunków płazów w „Kaw Mountain, Post-explosive breeding” mogą kojarzyć się z elektroniczną sinusoidą o psychodelicznym zabarwieniu, ale pulsującą w samym środku leśnej kakofonii. Zainteresował mnie również świergot strzyżona melodyjnego w „Crique Douille, Arada”.

Regularnie opisując na Nowej Muzyce wydawnictwa z oficyny Gruenrekorder zawsze zastanawiam się nad istotą field recordingu. Wydaje się, że wciąż dla wielu osób field recording jest bezsensowną sztuką uprawianą przez zbzikowanych ekscentryków albo introwertyków. Nie twierdzę, że mentalnie pozostajemy jeszcze w latach 30. XX w., choć z drugiej strony warto zadać sobie pytanie: czy chęć poznawania nagrań terenowych przez przeciętnego odbiorcę wyostrzyła się aż tak mocno od czasów największej aktywności artystycznej Ludwiga Kocha (przypadającej na lata 50. i 60. XX w.) ? Spróbujcie sami sobie odpowiedzieć na to być może głupie pytanie, ale myślę, że warte przemyślenia.

czerwiec 2017 | Gruenrekorder

 

Oficjalna strona artysty »Strona Gruenrekorder »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze