Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.



Jupiter & Okwess

Na najnowszym albumie kongijskiej grupy Jupiter & Okwess znalazło się miejsce dla Damona Albarna, Warrena Ellisa i Roberta del Naja (3D).

Oczywiście sięgnąłem po nowy materiał Jupiter & Okwess – „Kin Sonic” (z języka kibunda znaczy „jedzenie”) bez względu na głośne nazwiska. Wkład zaproszonych gości w warstwę muzyczną ulokował się chociażby w utworze „Nzele Momi”. Słychać w tym fragmencie skrzypce Ellisa, a gdzie indziej klawisze Albarna. Zaangażowanie del Naja przełożyło się na oprawę wizualną „Kin Sonic”. Jako autor okładki przekazał swoje honorarium na cele organizacji pozarządowej z Kinszasy La Fondation Etoile du Congo de Madame Princesse Kibinda Mariam Rita, znajdującej się w dzielnicy Lembie, zamieszkiwanej przez bezdomne dzieci, a także samego lidera Jupiter & Okwess i ambasadora fundacji, czyli Jean-Pierre’a Bokondjiego.

Bokondji ma bardzo ciekawy życiorys – sporą część swego dzieciństwa spędził w Tanzanii, a jako nastolatek zamieszkał w Berlinie Wschodnim. Tam jego ojciec pełnił funkcję attaché w kongijskiej ambasadzie. W 1979 roku Bokondji, w wieku 17 lat, opuścił Niemcy i wrócił do Kinszasy. Pobyt w Berlinie mocno wpłynął na muzyczny rozwój młodego Kongijczyka (słuchał wówczas Jamesa Browna, The Jackson 5, The Temptations czy Kool & the Gang). W Kinszasie z kolei odkrył miejscową odmianę rumby oraz wiele innych lokalnych rytmów i brzmień. Po konflikcie ze swoim ojcem, który pokładał w nim nadzieje co do ukończenia studiów i zapewne pójścia w jego polityczne ślady, Bokondji wybrał artystyczną drogę! W konsekwencji musiał opuścić rodzinny dom i zamieszkać na ulicy. Spał w opuszczonych domach i zarabiał grając na pogrzebach. Wtedy też otrzymał przydomek „Jupiter”. To nie koniec jego bogatej biografii, ale pozwolę sobie przeskoczyć do roku 1990, kiedy to powstał zespół Jupiter & Okwess. To jednak dopiero po 23 latach ukazał się ich debiutancki krążek zatytułowany „Hotel Univers”.

„Kin Sonic” (07.07.2017 | Glitterbeat) nie jest jednolitym wydawnictwem, gdyż wiele ma do zaoferowania słuchaczowi, a z drugiej strony plasuje Jupiter & Okwess na jeszcze innej orbicie stylistycznej, biorąc pod uwagę kinszaską scenę (np. Konono N°1, Kasai Allstars). Kongijczycy lepią z funku, blues-rocka, psychodelii, elektroniki czy afrobeatu własny przekaz. Nie zabrakło w ich kompozycjach także stylowych głosów (wsłuchajcie się w „Benanga” czy „Le temps passé”). Po prostu chce się wracać do wykwintnego „Jedzonka” Jupiter & Okwess. To jedno z najciekawszych tegorocznych wydawnictw z Afryki!

 

Strona Facebook Jupiter & Okwess »Strona Glitterbeat »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze