Akito – Gone Again
Paweł Gzyl:

Tak się bawią w Londynie.

Waajeed – From The Dirt
Paweł Gzyl:

Cała tradycja „czarnej” muzyki w formie klubowych killerów.

Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!



1954 – A Part Of Me

Nostalgiczne obrazy.

Ivan Arlaud debiutuje w Project Mooncircle i od 26 stycznia możemy cieszyć się albumem długogrającym tego francuskiego producenta. Artyści zaangażowani w życie wytwórni PM, przyzwyczaili już nas do charakterystycznego brzmienia. Połamane pętle, pocięte wokale, chmurne syntezatory zawieś na kliszy starego filmu i wyświetl obraz. To właśnie znak rozpoznawszy wytwórni z Berlina.

Wróćmy do płyty. Słychać tu wyraźne inspiracje takimi producentami jak Long Arm (również PM) czy też Balam Acab, ale w tych dwunastu utworach znajdziecie indywiduum Francuza. Zaczynam od odsłuchu „Flowers Of The Dead Man”, gdzie spokojny pad zasłania Słońce, a zreplikowany głos dochodzi zza miękkiej ściany chmur. Delay, efekty echa, twardy werbel oraz wtrącenia lekkiej żeńskiej wokalizy odsłaniają niebo.

W „It Was Love” przebrzmiewa wokal przypominający ten z „Sure Thing”. Tutaj jednak, zamiast niezapomnianego basu mamy wibrujący wobble bass. Wszystko osadzono na tempie 140 bpm, a eksplodujący snare zapowiedział akordy przyjemnych organów. Tak, to musiała być prawdziwa miłość. „Hermann’s Dream” wyłania się zza kotary. Trzeszcząca klisza, podźwięki starego projektora. Pod sceną Ivan Arlaud, który przy pomocy natywnych instrumentów uświetnia czas przy wyświetlanym obrazie. Młoda dziewczyna obserwuje rynek miasta z dachu kamienicy, a towarzyszący jej młodzieniec odpala papierosa.

„Colored Lies” to głęboka linia basowa, fragmenty anielskich wokaliz oraz narastające napięcie. Nagłe sprzężenie, potężne zwarcie na basie, zglitchowane perkusjonalia, stalowe efekty oraz dźwięki tłuczonego szkła. Witraż przedstawiający wspaniałą walkę rycerza z potężnym smokiem runął o ziemię. Deszcze wdarł się do wnętrza katedry. To była przerażająca i ekscytująca burza!

Teraz czas na spokojne tony. „Blue Boy” feat. Loup Na migocze na ciemnym, utkanym w gwiazdy niebie. Bas kołysze zawieszonym pośrodku ogrodu hamakiem. W nim ja. W słuchawkach wspaniały głos Loup Na, który przywołuje wspomnienia. Wszystko jest dobrze. Wszystko wybaczone. Uuuuuuuuhhuuuhhh.

„Finaly” zawisłem pomiędzy dwoma myśliwcami – jakiś tysiąc metrów nad ziemią. Lekkie klawisze pianina wychodzą z kolosalnych silników, a odpalane co jakiś czas rakiety to tak naprawdę urwane męskie wokalizy. To moja orkiestra, która wydaje dźwięki w waszą stronę. Stop War. Make Music. Rozpisany na gitary „Mean Feat. Holly” idealnie unosi moje zmęczone ciało nad tym całym zgiełkiem. Myśliwce już dawno odleciały. Teraz tylko ja i przestrzeń. Swobodny lot. Idealnie.

Całość kończy „Madame Toulouse”, która ponownie uderza w sentymentalny ton, a ja dostaję rolę jako aktor w niemym kinie lat dwudziestych. Idylliczny bas, miarowo wybijany bit, trąbka – uśmiech!

Project Mooncircle | 26.01.2018

PM official site

1954 FB

PM FB

 

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze