Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.

BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.



Sstrom – Drenched 1 – 12

Surowe techno z uszkodzonego komputera.

Hannes Stenström dopiero w zeszłym roku ujawnił, że stanowi połowę duetu SHXCXCHHCXSH. Stało się to przy okazji premiery jego solowego albumu „Otider”. Szwedzki producent objawił na nim bardziej wrażliwą stronę swej muzycznej natury. O ile bowiem z SHXCXCHHCXSH serwował zawsze mocne i ciężkie techno, skoncentrowane na rytmicznych wariacjach, tak na swym pierwszym autorskim krążku pokazał, że nieobca mu elektronika wyjęta z klubowego kontekstu: minimalistyczna, zredukowana, sprowadzona do wręcz intymnego poziomu.

Mając w pamięci „Otider”, zestaw nowych nagrań Stenströma pod szyldem Sstrom jest kompletnym zaskoczeniem. Tym razem Szwed postanowił dostarczyć nam dwanaście premierowych utworów podzielonych na trzy winylowe dwunastocalówki, które ukazały się od kwietnia do czerwca. Już sam ten format wskazuje, że w tym przypadku będziemy mieli do czynienia z bardziej tanecznym materiałem. I tak jest rzeczywiście: a narodził się on przypadkiem, kiedy artysta zalał piwem swój studyjny komputer i mogąc go wykorzystać w jedynie ograniczony sposób, stworzył wyjątkowo surowe i oszczędne kompozycje.

Pierwsze cztery utwory brzmią jak odnalezione gdzieś na zapleczach Hard Waxu wczesne nagrania Basic Channel. Szybki rytm, stłumione bity, skorodowane akordy i brzęczące loopy. Wszystko to składa się na twardą i toksyczną muzykę w stylu wczesnych lat 90. („Drenched 1-4”). Druga płyta przynosi rytmiczne i brzmieniowe wariacje na temat tych dźwięków, które owocują bardziej minimalistycznymi i hipnotycznymi nagraniami („Drenched 5-8”). Na finał Stenström zostawia najbardziej różnorodny zestaw, odwołując się zarówno do post-punka w stylu Suicide, jak i dub-techno ze szkoły wspomnianego Basic Chanel („Drenched 9-12”).

Podane w jednej porcji podczas domowego odsłuchu, mogą te nagrania z czasem znużyć. Dlatego najlepiej słuchać ich tak, jak zostały wydane – jako trzy odrębne całości. Wtedy muzyka Sstrom eksploduje z prawdziwą furią, przywołując dziką energię rave’owych imprez z berlińskich klubów Tresor czy E-Werk sprzed ćwierć wieku. To zupełnie inne granie niż to z „Otider” – i zdecydowanie bliższe temu, co Hannes Stenström robi z SHXCXCHHCXSH. Mało tego: dwanaście nagrań z „Drenched” ma nawet większą moc niż ostatnie dokonania duetu. To ci dopiero niespodzianka.

Rösten 2019

www.facebook.com/rostenrostenrosten

www.facebook.com/sstromsound

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. tosca

    Aż tak surowo to tu nie jest, jeśli chodzi o brzmienie. Ale to oczywiście na plus, bo aż tak nie męczy ucha. Zacna kompilacja, dobra odskocznia od przekombinowanych wydawnictw w modnych ostatnio gatunkach muzycznych.