Wpisz i kliknij enter

Booka Shade – wywiad

Lubią od razu wiedzieć, jaki jest odbiór ich muzyki. Puszczają więc utwór w klubie. Jeżeli ludzie tańczą, jest dobrze, jak wychodzą – już gorzej. Według nich to bardzo prosty mechanizm. Poniżej obszerne fragmenty rozmowy z Arno Kammermeierem, połową duetu Booka Shade, gwiazdy imprezy Nokia Trends Lab, która odbyła się 6 października w Warszawie. Wywiad przeprowadzony został dla serwisu G-Punkt.pl Lubią od razu wiedzieć, jaki jest odbiór ich muzyki. Puszczają więc utwór w klubie. Jeżeli ludzie tańczą, jest dobrze, jak wychodzą – już gorzej. Według nich to bardzo prosty mechanizm. Poniżej obszerne fragmenty rozmowy z Arno Kammermeierem, połową duetu Booka Shade, gwiazdy imprezy Nokia Trends Lab, która odbyła się 6 października w Warszawie. Wywiad przeprowadzony został dla serwisu G-Punkt.pl

Jak Booka Shade stali się didżejami i producentami?

Poznaliśmy się w szkolnym zespole – Walter (Merzinger – przyp. red.) grał na gitarze, ja na perkusji. Mieliśmy 14 lat, coś między nami „kliknęło” i zdaliśmy sobie sprawę, że chcemy razem tworzyć. Spotykaliśmy się popołudniami w studiu i pisaliśmy piosenki. Na początku nagrywaliśmy je na naszym dumnym kaseciaku.

Jak w takim razie organizujecie sobie pracę? Czy po prostu się spotykacie i nagrywacie? Czy też jeden z was jest lepszym DJ-em, drugi lepiej programuje?

To Walter spędza cały swój wolny czas w studiu i przychodzi do mnie z pomysłami na utwór, brzmienie. Ja zaś jestem bardziej skupiony na codziennych sprawach biznesowych związanych z Booka Shade, takich jak komunikacja, kontrakty, a także nasza wytwórnia Get Physical. Po południu spotykamy się w studiu i dyskutujemy nad pomysłami, decydujemy, co z nimi dalej zrobić. Wiele razy zaczynaliśmy jam session, grając na różnych instrumentach, obrabiając nasze pomysły. Najlepszym czasem na to jest wieczór. Wtedy telefon przestaje dzwonić, jest cicho i można zanurzyć się w muzyce.

Zaczęliście przygodę z biznesem muzycznym w 1990 roku jako synth-popowy zespół. Wydawaliście swoje nagrania dla dużej wytwórni. Co się stało, że przerzuciliście się na muzykę stricte dancefloorową?

Po pewnym czasie czuliśmy się przywiązani do majorsa, sprawy nie toczyły się zbyt dobrze. Kadra zmieniała się prawie w każdym miesiącu i nie czuliśmy, że oni chcą nas rzeczywiście wypromować, popchnąć do przodu nasze kariery. Byliśmy bardzo młodzi i nie mieliśmy pojęcia o tym biznesie. Pracowaliśmy przez rok nad kolejnym albumem, który w końcu nie został przez nich wydany. W tym samym czasie słuchaliśmy coraz więcej techno, house’u. To był rok 1993. Pomyśleliśmy więc: hej, słuchamy muzyki elektronicznej, a w tej działce nie musimy pracować nad całym albumem długo. Możemy wydawać „dwunastki” co tydzień. Lubimy od razu wiedzieć, jaki jest odbiór naszej muzyki. Puszczamy utwór w klubie. Jeżeli ludzie tańczą, jest dobrze, jak wychodzą – już gorzej. To bardzo prosty mechanizm. Więc w latach 1993-1997 wypuściliśmy wiele maksi singli we wszystkich możliwych renomowanych wytwórniach jak Music Man, Hardhouse, Touché, Tommy Boy etc.
Wydajecie we własnej wytwórni Get Physical płyty swoje, przyjaciół. Jak szukacie i dobieracie innych artystów? Macie szósty zmysł?

Szukamy czegoś unikatowego, niepowtarzalnego, ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i wizję, jak muzyka elektroniczna powinna brzmieć w latach 2008-2009. Nie chcemy słuchać demówek, które brzmią jak DJ T., M.A.N.D.Y. czy Booka Shade. Szukamy ludzi, którzy kochają żyć, tak jak chcą. Takich, którzy chcieliby również wyjechać na trasę, by promować swoją muzykę, ponieważ to jest nadal (albo znów?) najlepsza droga dotarcia do publiczności.

Czy macie receptę, jak stworzyć wytwórnię, która po czterech latach, tak jak wasza, zostaje uznana za najlepszy label roku przez „DJ Magazine”? Co trzeba zrobić?

Mieliśmy szczęście, że spotykani przez nas ludzie podzielali naszą miłość do muzyki, czuli ją w podobny sposób i poszli za naszą wizją klubowych dźwięków. Jesteśmy szóstką osób, którzy mają bardzo różne korzenie w muzycznym biznesie. I wierzę, że jeżeli te sześć osób rzeczywiście coś lubi i to promuje, to muszą być po drugiej stronie również ludzie, którzy czują tak samo. Czasem kompletnie się mylimy, ale i tak to zawsze jest muzyka, którą lubimy. A rada jest taka, by nie kopiować innych, tworzyć to, co czujesz, że jest dobre. Oczywiście niezbędna jest profesjonalna pomoc przy zarządzaniu i produkcji etc.

Staliście się bardzo popularni po ostatniej płycie. Macie wiele propozycji remiksowania znanych artystów, m.in. Rockers Hi-Fi, The Knife, Azzido da Bass, Depeche Mode, Hot Chip, Mylo. Który z remiksów jest waszym ulubionym?

Z tych, które zostały zrobione dla nas, najbardziej lubimy wersję “Darko” autorstwa Hot Chip. Uwielbiamy tych kolesi. Z tych, które sami wykonaliśmy, nadal najlepszym wydaje mi się „Dream Abort Me” Moby’ego. Także ten, który zrobiliśmy ostatnio dla Dave’a Gahana, był prawdziwym wyzwaniem. Wykorzystywanie jak największej ilości wokali z wersji pierwotnej może być czasem kłopotliwe, a oryginał miał tempo 98 bitów na minutę i musieliśmy je trochę przyspieszyć. Na szczęście wszystko zadziałało dobrze.

Czyj utwór chcielibyście jeszcze przerobić? Macie jakieś marzenie?

Nasze największe „remiksowe” marzenie już się spełniło. Dostaliśmy możliwość pobawienia się utworem „Martyr” Depeche Mode. Kompozycja pojawiła się na pierwszym miejscu list przebojów z muzyką taneczną.

Na najnowszą kompilację DJ Kicks wybraliście m.in. Brigitte Bardot? Jesteście jej fanami?

Obydwaj z Walterem mamy silne związki z Francją. W młodości spędziliśmy tam często wakacje wawiele wakacji tam, jak byliśmy młodzi. Mamy dużo świetnych wspomnień i zawsze ceniliśmy sobie to, że Francuzi są dumni ze swojej muzyki. Mają wiele wielkich gwiazd. Poza tym francuskie kino jest zabawne – zwłaszcza to z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. A „Contact” Bardot to naprawdę świetny kawałek. Wrzuciliśmy kilka nowoczesnych groove’ów do utworu i teraz brzmi to wyjątkowo świeżo.

DJ Kicks pojawi się sklepach już 22 października. Jakie macie plany na przyszły rok? Czy wydacie coś nowego i czy będzie to kontynuacja „Movements”?

DJ Kicks ukaże się razem z nowy singlem „Numbers”, a teraz pracujemy nad nową płytą i mamy nadzieję wydać ją już w maju przyszłego roku. Wtedy też zaczęłaby się duża trasa koncertowa. Za wcześnie, by przesądzać, jak będzie brzmiał nasz nowy krążek.

Pełną treść rozmowy znajdziecie w zaprzyjaźnionym z nami serwisie G-Punkt.pl







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy