Wpisz i kliknij enter

Death From Above 1979 – You’re a Woman, I’m a Machine


Będąc w zeszłym roku na festiwalu Pukkelpop, trafiliśmy przed koncertem Amp Fiddlera pod skate stage, gdzie produkowało się dwóch panów. Jak na duet, robili sporo hałasu i zamiesznia, przy użyciu, i tu uwaga, jedynie perkusji i basu. Fakt że bas brzmiał jak przesterowana gitara (do czego próbowali mnie przekonać znajomi z Krakowa – tu pozdro dla Grześka i Tomka), a perkusista oprócz walenia w gary, brał na siebie rolę frontmana-wokalisty. W każdym razie nazwę zapamiętałem i udałem się na występ Ampa.
W styczniu wreszcie wpadł mi w łapska debiut Death From Above 1979. Ponoć na początku nazywali się po prostu DFA, ale jak wiadomo, ta nazwa została wcześniej zarezerwowana przez pewien fajny label z Nowego Jorku i Kanadyjczycy zostali zmuszeni (to dobre określenie, stosunki między nimi a załogą DFA, mówiąc delikatnie, do najlepszych nie należą) do dodania cyferek. Swoją drogą – czy tylko mnie się wydaje, że data nawiązuje do okresu upadku punka? No właśnie, mimo przewrotnej nazwy, punkowej energii na tej płycie nie brakuje, choć jak wcześniej wspominałem, gitar tu nie uświadczymy. Ale jak wiadomo – dobra muzyka może oprzeć się tylko na samej sekcji rytmicznej, a jeśli do tego dodamy jeszcze bardziej melodyjne wstawki gitary basowej, gdzieniegdzie klawisz, i obowiązkowo dobry wokal, to może wyjść z tego porywająca mieszanka. Już pierwsze takty „Turn it out” dają do zrozumienia że będzie szybko i do przodu.
Na pewno spora część czytelników pamięta czasy liceum i próby „pogowania” do Bad Religion czy the Ramones na domowych imprezkach (spróbujcie takiego „Pull out” – rzucanie się po ścianach gwarantowane) albo machania głową w rytm muzyki na koncertach jakiś death metalowych rzeźników (bas w „Going steady”, „Cold war” czy „Go home, get down” brzmi jakby był żywcem wyciągnięty z Gardenian czy innych przedstawicieli szwedzkiego, melodyjnego death metalu). No cóż, okazuje się jednak, że muzyka jaką grają Kanadyjczycy oferuje coś jeszcze. Otóż można przy niej normalnie potańczyć (genialnie bujający, singlowy „Black history month”, „Romantic rights”, „Sexy results”) – tak samo jak przy dance punkowych hymnach w typie „House of jelous lovers”, „Me and Giuliani down by the schoolyard” i „Yeah” czy największym hicie indie dyskotek – „Take me out” i wiecznego evergreena takich imprez – „Disco 2000” Pulpa.
To znak obecnych czasów, przemieszania się nurtu gitarowego i tanecznego – muzyka opierająca się na rock’n’rollowym instrumentarium wchodzi również na parkiety (oczywiście trzeba brać pod uwagę, że tylko na niewielką ich część, ale na pewno na tę najambitniejszą 😉 ) i pozwala wykąpać się w jednostajności rytmicznej, oferowanej dotychczas tylko przez stricte elektroniczno-komputerowe gatunki muzyczne. Aranżacje przybierają postać znaną chociażby z muzyki house’owej, gdzie znika podział na zwrotkę i refren, a całość budowana jest na jednym motywie z kilkoma pobocznymi tematami, najczęściej różnicowanymi nawarstwieniami w sekcji rytmicznej. Może w wypadku DFA 1979 nawiązywanie do struktur muzyki tanecznej aż tak bardzo nie rzuca się to w oczy (uszy raczej) jak w przypadku kapel ze stajni DFA, ale na pewno jest kilka elementów wspólnych dla nowej rockowo-tanecznej rewolucji i muzyki Kanadyjczyków. Cowbell, szybki, napędzający groove hi-hat, rytmiczna praca stopy i werbla na ćwierćnuty czy wokal, który niesie ze sobą dużą dawkę energii, ale jednocześnie jest na tyle melodyjny i przystępny, że nie odstrasza przy pierwszym kontakcie.
No właśnie, w jednym produkcie mamy zarówno alternatywę w postaci zbuntowanej energii, pewnego posmaku ekskluzywności i poczucia „bycia wybranym” (koledzy słuchający RMF-u i bawiący się w dyskotekach tego nie znają) jak i szczyptę mainstreamowego podejścia, która przejawia się w przebojowości i prostej, jednostajnej rytmice rodem z parkietu. No i jest szansa że na koncercie będzie można się pobujać z partnerką / partnerem ;). Czego oczywiście wszytkim Wam życzę.
2004







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
roktiw
roktiw
15 lat temu

po takiej recenzji wypadałoby obczaić płytkę..

john (proszę, nie mówcie tak do mnie) ;)
john (proszę, nie mówcie tak do mnie) ;)
15 lat temu

nawet nie wiesz Alu (jak się odmienia cicala?) jak miło mi to słyszeć 😀

cicala
cicala
15 lat temu

Ech, chciałam to wykrzyczeć wcześniej, ale jakoś powściągałam się, teraz nie mam już wyjścia 😉
– nieźle budujesz narrację, dzięki czemu udaje Ci się przemycić masę profesjonalnych spostrzeżeń, a mimo to nie tracsz lekkości. Podoba się!

johnny
johnny
15 lat temu

dzięki dilmun, postaram się 🙂

dilmun
dilmun
15 lat temu

John, pisz wiecej recenzji! wychodzi Ci to nieźle:)

Polecamy