Wpisz i kliknij enter

ursula rucker – silver or lead


jeśli słuchaliście składanek z compostu czy też wszelkiego rodzaju nujazzowych setów dj-skich waszą uwagę musiał przykuć ciepły, głęboki i aksamitny melorecytujący głos, który w cudowny sposób wpisuje się pomiędzy połamane rytmy i jazzowe harmonie. ten głos należy do ciemnoskórej poetki ursuli rucker. po udanym debiucie „supa sista” wydała właśnie drugi album, który jest pozycją wręcz obowiązkową dla wszystkich fascynatów nujazzowych brzmień. wystarczy wymienić jedynie część osób, z którymi współpracował przy produkcji tej płyty: the roots, jazzanova, 4hero czy the mysterium i staje się jasne, co może nas spotkać podczas słuchania tego albumy.
pani rucker nie jest żadną rewolucjonistką formalną zarówno w sferze dźwięku jak i słowa. w warstwie dźwiękowej z dużym wyczuciem porusza się pomiędzy hip-hopem i nujazzem, tu i ówdzie dodając soulowe czy drumnbassowe elementy. w warstwie werbalnej również żadna rewolucja się nie wydarza, otrzymujemy za to dawkę mocnych i szczerych tekstów wypowiedzianych w przepięknym stylu. jak na poetkę ulicy przystało ma ostre socjologiczne zacięcie, do podstawowego zestawu jej tematów należą kobiecość, współczesne niewolnictwo, seksizm, polityka i oczywiście miłość. „silver and lead” wydaje się być troszkę bardziej prowokacyjnym niż pierwsza płyta. poczuła się swobodniej, używa mocniejszych słów i w bardziej dobitny sposób, formalnie pozostając ciągle w lekkiej i słodkiej estetyce mówionych piosenek. siła oddziaływania wręcz niewiarygodna. płyta dla wszystkich, którzy lubią dobrą muzykę i niegłupie teksty. a rzesze młodych poetów powinny skorzystać z lekcji pani rucker.
2003







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy