Wpisz i kliknij enter

Technasia – Central


Działając początkowo w duecie z Amilem Khanem, a od dwóch lat w pojedynkę, francuski producent Charles Siegling, dał się poznać pod szyldem Technasia, jako jeden z najbardziej utalentowanych twórców współczesnego techno. Świadectwem tego były nie tylko trzy autorskie albumy projektu – „Future Mix”, „Recreations” i „Popsoda” – ale również słynny miks „Fuse Presents Technasia”. Nieustanne didżejowanie w różnych klubach świata i wyjątkowa dbałość o jakość nagrań sprawiły jednak, że na kolejne płyty Technasii trzeba długo czekać. Tak było i z najnowszą – „Central” – która ukazała się po czterech latach od wydania poprzedniej.

O ile wcześniejszy krążek międzynarodowego duetu był swego rodzaju pomnikiem wystawionym detroitowemu techno, tak ten obecny ma nieco inne oblicze. Siegling zdecydowanie woli lżejsze rytmy – stąd większość nagrań na albumie to energetyczny tech-house. Ta euforyczna jazda zaczyna się już od pierwszego utworu – „Apologia” wyłania się z kompletnej ciszy, by po chwili porwać do tańca swą pozytywną wibracją. Dalej jest podobnie – francuski producent otacza dynamiczne bity soczystymi pasażami klawiszy („Esperance”), uzupełnia idealnie zgranymi z całością utworu pomysłowymi samplami („Obsession”) i podkręca radosną atmosferę głosami gościnnie występujących wokalistów (choćby Diany Ayanny w „Jayi”).

To jednak nie wszystko. Siegling wie, że tworząc klubową muzykę w dzisiejszych czasach, trzeba od czasu do czasu wypuszczać się na nostalgiczne wycieczki w przeszłość. I trzeba przyznać, że robi to w bardzo ujmujący sposób. Nie rezygnując z tech-house`owych podkładów, kontrastuje je z dźwiękami z innych gatunków – kreskówkowym piano w stylu rave („Movement”), podwodnymi akordami klawiszy o trance`owym rodowodzie („Again”) czy balearycznymi tonami syntezatorów, wymodelowanymi na dźwięki hiszpańskiej gitary („Tu Isla” z wokalnym udziałem Viviany Espinosy).

Siegling zestawia ze sobą utwory na płycie według naczelnej zasady didżejskiego setu, głoszącej, że napięcie ma rosnąć w miarę trwania muzyki. I oczywiście eksplozja kumulującej się energii następuje w finale. Pod koniec płyty dociska więc pedał gazu do dechy i przechodzi do mocnego techno, za które Technasię pokochali bywalcy Fuse czy Tresora. „No Fear”, „Aries” i „Polankeen” to siarczyste kawałki, w których twarde uderzenia bitu i łomoczące pochody basu spotykają się z sonicznymi akordami klawiszy i eterycznymi wokalizami.

Na sam koniec rozbrzmiewa jednak znowu tech-house – ekstatyczny „Voyager Eternals” – w którym narastająca fala trance`owych syntezatorów powoli wydobywa się z tła na pierwszy plan, eksplodując w finale racami świetlistych efektów.

„Central” udowadnia, że Siegling ma niezwykły talent do produkowania klubowych killerów. Właściwie każde z nagrań umieszczonych na płycie świetnie sprawdzi się na parkiecie. Ponieważ wszystkie kompozycje są krótko przycięte, cała tkwiąca w nich energia kumuluje się w ciągu 4-5 minut ich trwania. To daje niesamowite efekty – wystarczy odpowiednio podkręcić głośność i… całe osiedle tańczy.

www.technasia.com

www.myspace.com/technasia
Technasia 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
pe
pe
11 lat temu

pojechane

maladziec
maladziec
11 lat temu

na ftb z tym

Polecamy