Wpisz i kliknij enter

Nicolas Jaar – Space Is Only Noise


Ten chilijski producent mieszkający w Nowym Jorku jest jednym z najmłodszych twórców nowej elektroniki – zaczął nagrywać muzykę w wieku czternastu lat, pierwsza jego EP-ka, „The Student”, ukazała się trzy lata później, a dziś jako dwudziestolatek, publikuje swój debiutancki album. Znakomite sety didżejskie oraz intrygujące dwunastocalówki sprawiły, że na płytę czekano z dużym zainteresowaniem.

Ci, którzy znają Jaara z winylowych wydawnictw, na których prezentował eksperymentalne co prawda podejście do techno i house`u, ale o zdecydowanie parkietowym przeznaczeniu, będą mocno zaskoczeni tym, co znalazło się na wydanym przez francuską Circus Company albumie „Space Is Only Noise”.

Już początek płyty wskazuje, że nie ma tu mowy o tanecznym hedonizmie – chilijski producent, stosując typowe dla estetyki glitch metody obróbki dźwięku, skleja z hip-hopowych bitów, przepuszczonych przez auto-tune wokali i zdeformowanych akordów fortepianu abstrakcyjne kolaże dźwiękowe, rozpięte między salonową melancholią kompozycji Erika Satie a zmysłową rytmiką „czarnej” muzyki w stylu Gucci Mane („Colomb”).

Potem następuje zaskakujący zwrot w stronę jamajskich klimatów – Jaar zestawia ze sobą bujające podkłady rytmiczne o dubowej proweniencji z westernowymi melodiami wygrywanymi na gitarze i tęsknymi partiami komputerowo edytowanych dęciaków („Too Many Kids Finding Rain In Dust” i „Keep Me There”). Brzmi to zaskakująco – niczym muzyka z filmów Quentina Tarantino czy Roberta Rodrigueza zremiksowana przez Lee Scratch Perry`ego z udziałem Alva Noto. Co ciekawe, karaibska stylizacja wcale nie oznacza radosnych pląsów na plaży. Oba nagrania emanują charakterystycznym „smutkiem tropików”, idealnie dopasowując się do kompozycji ze wstępu krążka.

Nostalgiczny klimat utrzymują również dwie hip-hopowe produkcje – „I Got A Woman” i „Problems With The Sun”. Jaar miesza tutaj melodyjne pasaże Rhodesa z samplami soulowych wokaliz i klasycznymi partiami fortepianu. Artystowskiego smaczku dodają całości poetyckie recytacje w języku francuskim – wyciągnięte z jakiegoś radiowego archiwum (może Cocteau albo Appolinaire`a?).

Punktem kulminacyjnym albumu okazuje się być tytułowy „Space Is Only Noise If You Can See” – finezyjne electro w nowofalowej stylizacji, przywołujące wspomnienie dokonań projektów Ike Yard i Dark Days z nowojorskiej sceny no wave. Jaar łączy tu mroczny śpiew zatopiony w studyjnych pogłosach z warczącymi akordami zbasowanych klawiszy – osadzając to wszystko na mechanicznie klikającym rytmie.

Klimat nostalgii podtrzymuje jazzowa wariacja – „Almost Fell”. To jakby daleka kuzynka słynnego standardu „The Man I Love”. Mamy tu spokojnie plumkające organy, nastrojowy wokal i stonowany puls downtempo. To najbardziej piosenkowy utwór w całym zestawie.

Co ciekawe, okazuje się być on wstępem do glitchowej ekwilibrystyki elementami „czarnej” muzyki w dwóch finałowych kompozycjach. „Balance Her In Between Your Eyes” i „Variations” eksplodują bowiem abstrakcyjnie posklejanymi samplami dźwięków i instrumentów o jazzowym, bluesowym i soulowym rodowodzie. Jaar podbija te kolaże mocną rytmiką – najpierw hip-hopowym bitem, a potem deephouse`ową pulsacją, wpompowując weń nieco tanecznej energii. I właściwie dopiero ta końcówka wyprowadza słuchacza z melancholijnego nastroju spowijającego wcześniejszą cześć płyty.

Mimo młodego wieku, Jaar wykazuje się na „Space Is Only Noise” sporą erudycją i pomysłowością. Stosując typowe dla artystów związanych z wytwórnią Mille Plateaux w jej złotym okresie działalności techniki tworzenia dźwięku, wykorzystuje je nie do produkcji minimalistycznego ambientu, ale klimatycznego hip-hopu, house`u i dubu. Efekty są imponujące – nowatorska wizja nastrojowego downtempo XXI wieku.

www.circuscompany.fr

www.myspace.com/circuscompany

www.nicolasjaar.net

www.myspace.com/nicolasjaar
Circus Company 2011







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] Satie i psychodelią, wybuchnęło na debiutanckim albumie „Space Is Only Noise” (nasza recenzja), pełnym świeżości i stawiającym znak równości między eksperymentem a popem. Nico, po […]

laudia
laudia
9 lat temu

Ten dęciak w Keep Me There – najpierw dysonansowo obok, potem prosto w rytm, genialny. Płyta uzależnia 🙂 Ciekawe jaki był w SQ, może na festiwal dziada?

killia
killia
9 lat temu

płyta warta przesłuchania, jednak stanowczo, że użyję tego, żeby nie użyć innego słowa, przereklamowana. w okolicach 7 kawałka zaczyna ciągnąć się się jak flaki z olejem… „Too Many Kids Finding Rain in the Dust” zapada na chwilę w pamięci.

daneck
daneck
9 lat temu

znakomity album! bardzo wysmakowany i świeży.

mallemma
mallemma
9 lat temu

słuchany pół-uchem uleciał gdzieś bezrefleksyjnie, pewnie przez swoją subtelność, kuszące melodie, i ograniczenie rozrywkowo-klubowego charakteru znanego z jego najlepszych epek. po przetrawieniu zdecydowanie in plus, album zgrabnie balansujący na granicy rozrywki i bardzo słuchalnego eksperymentu.

Boshek
Boshek
9 lat temu

Nicolas Jaar wystapil w polowie stycznia w poznanskim SQ Klubie. oj przespalem, przespalem 🙂

ReneGad
ReneGad
9 lat temu

Nicolas i Blake wydali albumy na których słychać fantastyczną muzykalność, wrażliwość i igranie z emocjami słuchacza. Jaar użył nieco innych środków (bogatsze brzmienie), ale wydźwięk jest podobny. Świetny album.

laudia
laudia
9 lat temu

Owszem.

daneck
daneck
9 lat temu

recenzja i próbki bardzo zachęcające. trzeba sprawdzić.

mallemma
mallemma
9 lat temu

Wezme to jeszcze raz na warsztat, dzieki za recke!

buszkers
buszkers
9 lat temu

Smutek tropików, piękne określenie 🙂

Polecamy