Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Red Snapper – Key


Londyńskie trio Red Snapper powstało w 1993 roku z inicjatywy Aliego Frienda (bas), Richarda Thaira (bębny) i Davida Ayersa (gitara). Już trzy lata później mieli podpisany kontrakt ze słynną wytwórnią Warp i otwierali koncerty The Prodigy, zaś ich debiutancki album „Prince Blimey” dotarł do 60 miejsca na liście najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii. Muzyka Red Snapper stanowiła pionierską, jak na tamte czasy, syntezę „żywych” instrumentów z elektroniką.

Po wydaniu dwóch kolejnych płyt studyjnych, „Making Bones” (1998) i „Our Aim Is To Satisfy” (2000), w roku 2002 grupa rozpadła się, zaś jej członkowie poświęcili się osobnym karierom: Friend współpracował z Beth Orton i grał w zespole Clayhill, Ayers został kompozytorem produkcji telewizyjnych, z kolei Thair zaangażował się w projekty Toob, TCR Allstars i Bomb The Bass. Panowie spotkali się ponownie dopiero pięć lat później i szybko zdecydowali o ponownym zwarciu szyków. Efektem reaktywacji był album „Pale Blue Dot” (2008) i światowa trasa koncertowa. Kilka tygodni temu swoją premierę miał piąty długogrający krążek Red Snapper – „Key”.



Red Snapper pozostali sobą: szalenie sprawnymi instrumentalistami z własnym pomysłem na muzykę, którą – zmęczeni pytaniami dziennikarzy – określili niegdyś jako „Fuck Off Jazz”. I rzeczywiście, jazzu jest tu sporo, ale stanowi on tylko punkt wyjścia dla dalszych poszukiwań. Wśród fascynacji członków zespołu przewija się bowiem także dub, trip-hop, breakbeat, drum’n’bass, a nawet rock’n’roll i muzyka filmowa. Nie powinno zatem dziwić, że „Key” aż skrzy się od najróżniejszych konwencji, połączonych w miarę spójną całość. Wizytówką całości mógłby być utwór „Spikey”, w którym frenetyczne beaty torują drogę głębokim basom, rwanym dźwiękom klarnetu i złowrogim synthom. Ale to tylko jedna z wielu udanych kompozycji na tej płycie.

Na pewno warto wyróżnić znakomity „Eye Liner Stab”, który przywodzi na myśl rewelacyjny i niestety nieistniejący już zespół Morphine – głównie ze względu na duszną atmosferę i charakterystyczne brzmienie saksofonu barytonowego. Pojawiają się także goście: w niepokojących „Jack” i „Architectronic” śpiewa Gavin Clarke, znany ze współpracy z UNKLE, z kolei w zadziornym „Biffa Bacon” i zaprawionym gitarowymi riffami i jadowitymi dęciakami „Loveboat” wokalnie udziela się Eliza Carthy, ceniona artystka folkowa.



Piąty album Red Snapper nie ma oczywiście tej siły ani świeżości, co ich wcześniejsze wydawnictwa – w ciągu ostatnich dwóch dekad w muzyce zmieniło się bardzo wiele. Tymczasem trio pozostało wierne swojemu stylowi, w efekcie niczym nie zaskakując. Trudno tu zatem mówić o jakimkolwiek pionierstwie, o którym wspominało się w kontekście grupy w ubiegłej dekadzie. „Key” to jednak dobra płyta, która broni się przede wszystkim producencką i kompozycyjną solidnością. No i w dalszym ciągu trudno pomylić tę formacją z inną, a to już bardzo dużo.
V2 Records, 2011

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. killia

    wciąż lubię taką nieodkrywczą muzykę.

  2. stachman

    Fuck Off Jazz – podoba mi sie…:) Obadam chlopakow na pewno…