Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.

Paweł Doskocz / Vasco Trilla – Hajstra
Jarek Szczęsny:

Nieprawidłowości w działaniu zmysłów.

Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.



Red Snapper – Key


Londyńskie trio Red Snapper powstało w 1993 roku z inicjatywy Aliego Frienda (bas), Richarda Thaira (bębny) i Davida Ayersa (gitara). Już trzy lata później mieli podpisany kontrakt ze słynną wytwórnią Warp i otwierali koncerty The Prodigy, zaś ich debiutancki album „Prince Blimey” dotarł do 60 miejsca na liście najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii. Muzyka Red Snapper stanowiła pionierską, jak na tamte czasy, syntezę „żywych” instrumentów z elektroniką.

Po wydaniu dwóch kolejnych płyt studyjnych, „Making Bones” (1998) i „Our Aim Is To Satisfy” (2000), w roku 2002 grupa rozpadła się, zaś jej członkowie poświęcili się osobnym karierom: Friend współpracował z Beth Orton i grał w zespole Clayhill, Ayers został kompozytorem produkcji telewizyjnych, z kolei Thair zaangażował się w projekty Toob, TCR Allstars i Bomb The Bass. Panowie spotkali się ponownie dopiero pięć lat później i szybko zdecydowali o ponownym zwarciu szyków. Efektem reaktywacji był album „Pale Blue Dot” (2008) i światowa trasa koncertowa. Kilka tygodni temu swoją premierę miał piąty długogrający krążek Red Snapper – „Key”.



Red Snapper pozostali sobą: szalenie sprawnymi instrumentalistami z własnym pomysłem na muzykę, którą – zmęczeni pytaniami dziennikarzy – określili niegdyś jako „Fuck Off Jazz”. I rzeczywiście, jazzu jest tu sporo, ale stanowi on tylko punkt wyjścia dla dalszych poszukiwań. Wśród fascynacji członków zespołu przewija się bowiem także dub, trip-hop, breakbeat, drum’n’bass, a nawet rock’n’roll i muzyka filmowa. Nie powinno zatem dziwić, że „Key” aż skrzy się od najróżniejszych konwencji, połączonych w miarę spójną całość. Wizytówką całości mógłby być utwór „Spikey”, w którym frenetyczne beaty torują drogę głębokim basom, rwanym dźwiękom klarnetu i złowrogim synthom. Ale to tylko jedna z wielu udanych kompozycji na tej płycie.

Na pewno warto wyróżnić znakomity „Eye Liner Stab”, który przywodzi na myśl rewelacyjny i niestety nieistniejący już zespół Morphine – głównie ze względu na duszną atmosferę i charakterystyczne brzmienie saksofonu barytonowego. Pojawiają się także goście: w niepokojących „Jack” i „Architectronic” śpiewa Gavin Clarke, znany ze współpracy z UNKLE, z kolei w zadziornym „Biffa Bacon” i zaprawionym gitarowymi riffami i jadowitymi dęciakami „Loveboat” wokalnie udziela się Eliza Carthy, ceniona artystka folkowa.



Piąty album Red Snapper nie ma oczywiście tej siły ani świeżości, co ich wcześniejsze wydawnictwa – w ciągu ostatnich dwóch dekad w muzyce zmieniło się bardzo wiele. Tymczasem trio pozostało wierne swojemu stylowi, w efekcie niczym nie zaskakując. Trudno tu zatem mówić o jakimkolwiek pionierstwie, o którym wspominało się w kontekście grupy w ubiegłej dekadzie. „Key” to jednak dobra płyta, która broni się przede wszystkim producencką i kompozycyjną solidnością. No i w dalszym ciągu trudno pomylić tę formacją z inną, a to już bardzo dużo.
V2 Records, 2011

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. killia

    wciąż lubię taką nieodkrywczą muzykę.

  2. stachman

    Fuck Off Jazz – podoba mi sie…:) Obadam chlopakow na pewno…