Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.

BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.



Andy Stott na OFF-ie

Autor płyty roku 2011 według naszych Czytelników zagra na katowickim festiwalu.

Manchesterska wytwórnia Modern Love, choć niewielka, już zdążyła wyrobić sobie markę wśród wielbicieli nowej muzyki elektronicznej. Nic dziwnego, że pod jej szyldem znalazł schronienie Andy Stott, producent o znakomitej już reputacji, który w 2011 roku za sprawą wydawnictwa „Passed Me By/We Stay Together” tchnął nowe życie w dub techno, odwołując się zarówno do nowoczesnych metod tworzenia dźwięku wypracowanych przez Actressa, jak również do dawnych dokonań Plastikmana, Thomasa Brinkmanna czy artystów z wytwórni Sakho.

Garść ambitnej elektroniki z lat 80. rodem i szczypta współczesnej indie-psychodelii – oto przepis nowojorskiego z pochodzenia, ale kalifornijskiego z wyboru duetu High Places na artystyczny sukces. To, co proponują Mary Pearson i Rob Barber może budzić dalekie skojarzenia z The Knife czy Xiu Xiu (nagrali z nimi zresztą split), ale to oryginalne dźwięki, w których więcej światła, otwartości i zachęty do dobrej zabawy. Dowodem najnowszy album formacji „Original Colors”, wydany jesienią ubiegłego roku przez kultową wytwórnię Thrill Jockey.

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. laudia

    Przy całej sympatii do głosowań, demokracji i rankingów, nie mogę, no nie mogę zrozumieć dlaczego Andy Stott ma płytę roku 🙁 Poza Execution jest to strasnie męcące.

  2. jolka

    kiepsko?a Four Tet?to absolutny nokaut.

  3. Kumako22

    Widzę, że OFF ‚podkrada artystów’ Tauronowi. W tym roku Tauron prezentuje się kiepsko. Lepszy OFF.