Wpisz i kliknij enter

Four Tet – Pink

 

Kieran Hebden aka Four Tet, wszechstronnym artystą jest. Niezmiennie, od debiutu w 1998 roku. Przedstawianie go nowomuzycznej publiczności zakrawa o poważne faux pas. No ale, z obowiązku: między innymi mieszka i tworzy w Londynie, chodził do jednej szkoły co Burial, Hot Chipowcy, the XX. Współpracował z legendarnym perkusistą jazzowym Stevem Reidem, namieszał w IDMie, ambiencie, free-jazzie, folktronice, a od niedawna tworzy z Burialem jeden z najbardziej elektryzujących duetów współczesnej elektroniki. Ponadprzeciętnie twórczy i czuły na trendy w muzyce udanie zahaczał o dubstep, techno, postrock (w bandzie szkolnych kumpli Fridge). Wszystkie talenty schowane są jednak w nadzwyczaj skromnym ciele i języku. Z takimi dokonaniami mógłby ogłaszać rewolucje muzyczne, ustawiać po kątach np. Aphex Twina i resztę, może nawet podbijać pop, ale on…? Nic takiego. Wydaje się żyć, żywić i oddychać tylko muzyką. Robi swoje, nie szuka pustego rozgłosu. Wystarczy zerknąć na jakiś wywiad:

http://www.youtube.com/watch?v=z8pPz6obBDU

Minialbum „Pink” to zbiór singli Four Teta. Niektóre z nich dopiero teraz ujrzały światło dzienne („Lion” oraz „Peace For Earth”). Pozostałe zostały wydane na wosku, w różnych odstępach czasowych. Są wreszcie w jednym miejscu – taka idea przyświecała Hebdenowi.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2008731-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2008731-02″ allowscriptaccess=”always”]

Ogólnie, świat nie stał się nagle piękniejszy od tego wydawnictwa – większość utworów jest znana. „Locked/Pyramid” to zeszłoroczny śnieg z Fabriclive 59, zresztą zauważony i dobrze przyjęty. Jednak te winylowe skrawki prezentują się dobrze, a płynąca z tego minialbumu przyjemność podróży po eterycznych melodiach, wciągających detalach z pogranicza IDMu/ambientu/folktroniki i ostrzejszych, wręcz parkietowych gatunków jest nie do podrobienia. Bo Hebden po prostu robi kawał muzyki – świetnie brzmi emotroniczne „Peace for Earth”, wspominające ISAN, czy Global Communication, abstrakcyjnie połamany „128 Harps” czy garażowe „Ocoras”.

To jest cały Four Tet – wyciąga ze swojej spiżarni produkty które już próbowaliśmy, ale takie delicje można smakować bez końca i cmokać z zachwytu. Pink to niewątpliwa uczta, z ośmiu dań. Smacznego.

Text, 2012

http://www.fourtet.net/







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Kid Loco
Kid Loco
9 lat temu

Moze i wymierajace forum to jest jakis problem ale ta plyta Four Tete jest git.

twoje imie
9 lat temu

Moj komentarz w ktorym ocenilem plyte jak i poziom doboru ocen ostatnich recenzji zostal usuniety przez moderatora, wskazuje to na kolejna bolaczke portalu i brak profesjonalizmu ze strony adminów.W mysl cenzury brak dyskusji nad problemem ktory was zgubi,macie przeciez coraz mniejszy ruch na stronie i wymierajace forum.

Bez serdecznosci

p.s. zawiedliscie

Polecamy

Rozmawiamy z Łukaszem Polowczykiem (aint about me)

Łukasz Polowczyk – współzałożyciel projektu aint about me – opowiada o jego początkach w Nowym Jorku, muzycznych i duchowych metamorfozach, o inspiracjach, depresji, medytacji i wielu