Wpisz i kliknij enter

Basti Grub – Primavera

Tym razem znowu wszystko za sprawą ojca – bo to właśnie on puszczał małemu Sebastianowi kołysanki w stylu reggae do snu. Nic dziwnego, że z czasem chłopak coraz głośniej domagał się zakupu jakiegoś instrumentu. W końcu ojciec podarował synowi skromny model syntezatora Rolanda. I zaczęło się – najpierw siedzenie nocami nad klawiszami, a potem kolejne wypady do pobliskiego Frankfurtu, aby posłuchać nowej muzyki, jaką wtedy grano w klubach Omen czy Robert Johnson. Potem Basti przejął stery w swoje ręce i zaczął organizować własne imprezy z taneczną elektroniką. Tak poznał Briana Sanhaji, który wprowadził go świat produkcji house`u i techno. Dzisiaj młody twórca ma na swym koncie sporą ilość winylowych singli oraz debiutancki album sprzed trzech lat – „Dschungelorchester”.

Wydawnictwa te objawiły Gruba jako wielkiego fascynata etnicznych brzmień – zarówno tych latynoskich, jak i afrykańskich. Nic więc dziwnego, że trafiały one często do setów takich tuzów, jak Luciano czy Ricardo Villalobos, którzy w tamtym czasie lubowali się w łączeniu minimalowej rytmiki z etnicznymi samplami. Moda na klubowej scenie się zmieniła – ale niemiecki producent pozostał wierny swym ukochanym dźwiękom. Podróżując po świecie zbierał nagrania terenowe, które stały się podstawą do realizacji materiału na jego drugą płytę – „Primavera”.

Otwierający krążek „Holding On” zgrabnie wprowadza nas w jej klimat – bo to nośny deep house o gęstym brzmieniu, tworzonym z jednej strony przez pomysłowo zdubowane dęciaki, a z drugiej – przez perliste akordy fortepianu. Bardziej oszczędny ton ma „Mirando Al Sol” – ponieważ zapętlone odgłosy plemiennej ceremonii stanowią tu podkład pod umieszczony na pierwszym planie śpiew Andresa Zarzuela.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/466174-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=466174-01″ allowscriptaccess=”always”]

Kiedy wydaje się, że odsłuch „Primavery” upłynie nam w takim niezobowiązującym nastroju, rozbrzmiewa „La Paz”. To niby też deep house – bo Grub nie eksperymentuje tutaj z rytmiką. Ale z gąszczu egzotycznych odgłosów otoczenia wyłania się niezwykle przejmująca melodia – tchnąca prawdziwie żywym smutkiem, gdzieś z dalekich miasteczek południowej Ameryki, niczym wzniesiona ku niebu skarga na biedny los jej mieszkańców. W zbliżonym klimacie utrzymany jest również „La Menot” – ale tutaj główny wątek stanowią dźwięki etnicznych dzwonów, splecione w rozmarzony strumień kojących tonów. A nad nimi unosi się pełen głębokich emocji wokal tajemniczej dziewczyny, niosący jakąś hiszpańską pieśń.

Męski głos pojawia się natomiast w „Me Sabila” – ale tym razem deep house`owa rytmika zostaje uzupełniona tribalowymi perkusjonaliami, zanurzonymi w onirycznym pasażu pastelowych klawiszy. Rytmika zmienia się niespodziewanie w tytułowej „Primaverze”. Grub sięga tutaj po mocno zbasowany UK garage – uzupełniając go ładnie zestawionymi elementami: nostalgiczną partią delikatnie tkanej gitary i hiszpańskim śpiewem kolejnej wokalistki. Szalenie urokliwie wypada w tym towarzystwie „Verano”. Bo niemieckiemu producentowi udało się w tym utworze w ciekawy sposób zestawić motoryczny podkład w stylu tech-house z grającą tkliwy walczyk gitarą, a głęboko pulsujący pochód jazzowego kontrabasu – z subtelną melodią wygraną na akordeonie.

Ten oniryczny klimat zagubienia w jakimś egzotycznym lesie pod promieniami palącego słońca towarzyszy nam do końca płyty. Nawet kiedy Grub sięga po minimalistyczne bity bliskie ciężkiemu techno w „Journey” – wysamplowane rozmowy i śmiechy tworzą bowiem wraz z rozwibrowanymi syntezatorami gorący nastrój rodem z południowoamerykańskiej prowincji. Na finał dostajemy „Lunę” – emanujący seksualną energią dub-house, w którym zmysłowy głos hiszpańskojęzycznej dziewczyny splata się z kołyszącymi dźwiękami karaibskich bębnów w nierozerwalną całość.

„Primavera” to imponująca wizja muzyki house przefiltrowanej przez egzotykę korzennego etno. Stechnicyzowany Zachód spotyka się tu z ubogim Trzecim Światem, nasycając się jego życiodajną energią – zarówno smutkiem i tęsknotą, jak również radością i zmysłowością. To najwyższej próby muzyka taneczna, powracająca do swych archaicznych źródeł.

Höhenregler 2012

www.bastigrub.com

www.facebook.com/officialbastigrub







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Konrad
Konrad
8 lat temu

Dzięki za recenzję! Obraz sam się rysuje przed oczami 🙂 ładnie buja ta płytka

Marta
Marta
8 lat temu

Uwielbiam czytać Twoje recenzje, nikt nie pisze lepiej o muzyce. Respekt.

Polecamy