Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.

Jónsi & Alex Somers – Lost and Found
Jarek Szczęsny:

Dla przyjemnego słuchania.

Conforce – Dawn Chorus
Paweł Gzyl:

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.

Tunes Of Negation – Reach The Endless Sea
Jarek Szczęsny:

Problem leży gdzie indziej.



Piano Interrupted -Two By Four

Znowu w tym roku niemiecka wytwórnia Denovali Records zaskakuje swoim nowym wydawnictwem. Pod koniec kwietnia pojawiała się płyta „Two By Four”, brytyjsko – francuskiego duetu Piano Interrupted. Ostatnio pisałem też o innym bardzo dobrym albumie Petrels – „Onkalo”, który ukazał się nakładem tej firmy.

Może na początku wypadać zdradzić kto wchodzi w skład Piano Interrupted. Fundamentem tego przedsięwzięcia jest duet, brytyjski jazzowy pianista Tom Hodge i francuski producent z pogranicza muzyki techno Franz Kirmann. Obecnie zespół koncertuje w składzie powiększonym do kwartetu i na wiolonczeli gra Greg Hall a na perkusji Eric Young.

W zasadzie płyta „Two By Four” jest reedycją krążka, uprzednio opublikowanego przez label Days of Being Wild, lecz nie jest to jedynie odświeżony materiał z pierwszej wersji tego albumu. W przeciwieństwie do poprzedniczki „Two By Four” zawiera aż sześć bonusowych nagrań, o których będzie mowa w dalszej części tekstu.

Koniec końców otrzymaliśmy od Piano Interrupted ponad siedemdziesiąt minut muzyki. Album rozpoczyna kompozycja „You Don’t Love Me Yet” i od razu mam skojarzenie z tym, co prezentuje na swoich płytach norweski kompozytor i pianista Bugge Wesseltoft. Niesamowite metrum jakie wygrywa na fortepianie Tom Hodge w połączeniu z połamaną rytmiką elektronicznych brzmień idealnie wpasowałoby się w stylistykę norweskiej wytwórni Jazzland.

Tuż po nim kolejny niezwykłej urody fragment „Hobi”, gdzie mamy na początku subtelne dźwięki perkusji i fortepianu, a zaraz potem wchodzą znakomite partie wiolonczeli. Akordy, które wybrzmiewają z pod palców Toma Hodge’a przypominają mi Radiohead i nieco klimat Talk Talk. W niektórych momentach jest tak jakby Thom Yorke z Markiem Hollisem usiedli razem do fortepianu. Przyznam, że tej kompozycji słuchałem mnóstwo razy, aż się mój sprzęt zasapał. A to dopiero początek tego wyjątkowego albumu.

Najwcześniejszymi utworami z dorobku na „Two By Four” są nagrania „Étude” i „London Waltz”, skomponowane w okresie gdy Panowie tworzyli wyłącznie w duecie. Mamy potwierdzenie, jak doskonale współpracuje elektronika (z elementami glitchu) z jazzowymi frazami. Słychać, że obaj muzycy doskonale się uzupełniają.

W twórczości Piano Interrupted jest też mnóstwo odniesień do muzyki filmowej. W trzech utworach z tego albumu („Hédi”, „Hobi” i „Bulbus”) czuć wyraźnie klimat tunezyjskiej muzyki. W „Bulbus” odnajdziemy nawet brzmienia oudu, które zgrabnie korespondują z zawiłymi strukturami rytmicznymi perkusji Erica Younga. Young gra na tak skromnym zestawie, że aż ciężko czasami w to uwierzyć, co wyprawia na tym instrumencie. Te trzy nagrania niegdyś towarzyszyły obrazowi do filmu dokumentalnego „Papa Hédi”. Film opowiadał o życiu tunezyjskiego wokalisty i kompozytora Hédi Jouni’ego – nazywanego tunezyjskim „Frankiem Sinatrą”. Muzycy Piano Interrupted mieli dostęp do oryginalnych nagrań Jouni’ego, co było dla nich inspiracją i punktem wyjścia do stworzenia kilku kompozycji.

Z Tunezji przenosimy się do Etiopii za sprawą utworu „Son of Pi”. Sposób w jaki gra na fortepianie Hodge tworzy niepowtarzalny klimat, który ociera się o dokonania etiopskiego pianisty Mulatu Astatke. Innymi słowy Tom Hodge jawi się jako wspaniały pianista, którego wrażliwość jest jedyna w swoim rodzaju, pomimo wyraźnych inspiracji.

Wyżej pisałem, że będzie o dodatkowych nagraniach jakie znalazły się na „Two By Four” i mamy m.in. dwa, których wcześniej nie było: „Occasional Blues” i „Nocturnes”. Pochodzą z okresu kiedy w ich muzyce dominowała elektronika i brzmienie fortepianu. Franz Kirmann to mistrz bitów. A znajdziemy ich mnóstwo na całej płycie. Są też trzy bonusowe utwory („Étude”, „London Waltz” i „Foug”), które kończą album i zostały zarejestrowane podczas koncertu w Radialsystem w Berlinie w ramach UM: Laut.

Podstawową część płyty zamyka utwór „7 Ages” i jest wyborną kwintesencją stylu Piano Interrupted. Senne pejzaże, delikatne i pokręcone melodie w zderzeniu z siłą improwizacji czterech doskonałych instrumentalistów. W „7 Ages” ponownie uwidacznia się znakomity warsztat perkusisty i to, że są spójnym kolektywem.

Masteringiem albumu zajął się berliński artysta Nils Frahm. Dla Toma i Franza było to bardzo ważne, kto będzie odpowiedzialny za ten proces: Chcieliśmy dopracować cały materiał z kimś kto dysponuje podobną wrażliwością, a Nils to nie tylko świetny technik, ale też wielki muzyk. Wiedzieliśmy, że nasze wspólne działania nad płytą dodadzą jej wyjątkowej spójności.

To, że w ich muzyce słychać ukłon w stronę minimalizmu, muzyki filmowej, jazzu, glitchu, ambientu, post-rocka, kameralistyki, muzyki improwizowanej, a listę tych wszystkich eklektycznych wyróżników można by mnożyć i mnożyć. Jeśli wysłuchacie w całości „Two By Four” to zauważycie, że nie jest to zupełnie ważne jaki gatunek czy estetyka pojawia się tu i tam. Ale najważniejszą myśl wyrażają słowa samych artystów, którymi warto się kierować postrzegając ich twórczość.

Ważne jest to, że gdy się spotykamy to zawsze staramy się tworzyć muzykę, w którą wierzymy.

O tym wszystkim będziecie mogli się przekonać już 26 lipca na kolejnej edycji festiwalu Audioriver, gdzie m.in. zagra Piano Interrupted.

26.04.2013 | Denovali Records

Strona Piano Interrupted »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »Strona Denovali Records »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 5

  1. Iwona

    Niesamowita muzyka,dobre odkrycie!

  2. A w tym roku zagrają w Płocku , może gdzieś bliżej Rzeszowa kiedyś sie pojawia 🙂

  3. Joseh

    Oby wiecej takiej muzyki . Bardzo ciekawe połączenie akustycznych instrumentów i elektroniki . Bardzo dobry klimat . Wiecej , wiecej ..

  4. Bardzo fajne. Podoba mi się pierwsze video. Dobry materiał!

  5. ja

    fajne:)