Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.



Kern Vol. 2 – Mixed By DJ Hell

Czy mielibyście ochotę wpaść na imprezę, którą prowadzi didżej po pięćdziesiątce?

Miał szczęście – bo zyskał pełnoletniość, kiedy nagrania Kraftwerku i Giorgio Morodera zaczęły kształtować nową wizję tanecznej muzyki elektronicznej. Potem swoje dołożyła Neue Deutsche Welle, dzięki której jego pierwsze występy miały odpowiednio mroczny charakter. Kiedy za Oceanem pojawił się house i techno – był jednym z pierwszych w Europie, którzy zachwycili się tymi brzmieniami. Największą sławę zyskał jako „ojciec” electroclashu – a to niesłusznie, bo po krótkim okresie fascynacji takimi dźwiękami, znów wrócił do swych muzycznych korzeni. Świadectwem tego jego najnowszy miks, zrealizowany w cyklu zainaugurowanym w ubiegłym roku przez berlińskiego Tresora.

Pierwszy set DJ Hella opublikowany na płycie, powstał w 1995 roku i stanowił piątą część modnej wtedy serii łączącej muzykę i wideo – „X-Mix – Wildstyle”. Zawierał on zestaw klasycznych nagrań z pionierskiego okresu techno, eksplodujących dziką i surową energią. Podobne dźwięki przyniosły dwa jego kolejne sety wydane dekadę później – „Acid Rocks” i „Mish Mash”. Choć było na nich więcej śladów współczesności, nadal większość stanowiły oldskulowe brzmienia. Dimitri Hagemann wiedział więc dobrze komu powierza realizację drugiej części cyklu „Kern”. I monachijski weteran wywiązał się ze swego zadania w stu procentach.

Na najnowszy miks DJ Hella składa się aż 26 nagrań. Większość z nich pochodzi z początku lat 90. Co ciekawe – właściwie nie ma tu znanych nazwisk. No, może kilka – to przede wszystkim Robert Hood ze słynnym „Sleep Cycles”, Inner City z melodyjnym „Ahnongay” czy Dark Comedy (czyli Kenny Larkin) z nieśmiertelnym „War Of The Worlds”. Reszta to wygrzebane z zapomnienia utwory, o których autor setu powiedział, że nawet nie zdawał sobie sprawy, iż ma je w swojej kolekcji. Cóż to za rarytasy? Naprawdę znakomite rzeczy – choćby „Quad 1” zapomnianego już Joeya Beltrama (tutaj jako Code 6), „Love Injection” ciągle aktywnego Mike’a Dunna (jako QX-1) czy „Overdose” duetu braci Lenny’ego i Ralphiego Dee (jako Major Problem).

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”90″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/495779-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=495779-01″ allowscriptaccess=”always”]

Niemiecki didżej nie przejmuje się płynnością i sterylnością miksu. Gra dokładnie tak, jak się grało na przełomie lat 80. i 90. – energetycznie, nerwowo, bez zbędnych ceregieli. Taki styl pasuje do brzmienia większości nagrań – surowego, brudnego i agresywnego. Słychać to szczególnie wyraźnie w drugiej części setu, kiedy to niemal ogień bucha z głośników. A to za sprawą wyjątkowo starych nagrań – przede wszystkim „Home Jam” DJ Spookie (z legendarnej wytwórni Relief) i „Whiplash” Steve’a Poindextera (z nie mniej legendarnej Dance Manii), ale też klasycznego „Blip” Daniela Bella (oczywiście pod szyldem DBX) czy zupełnie nieznanego „N.Y.C. – The Dub” Marka Pritcharda (tak, tak, to ten sam co potem w Global Communication a obecnie w Africa HiTech), występującego tu jako N.Y. Connection (numer z 1993 roku!).

Jest tu nieco nowych utworów – ale i tak są one wystylizowane na klasykę sprzed ponad ćwierć wieku. Duński mistrz głębokiego house’u, znany przede wszystkim jako Gerd, objawia nam w tym zestawie swą bardziej mroczną naturę, serwując niepokojący „Machine I”, ukrywając się pod szyldem Literon. Dwie kompozycje wrzuca do miksu Recondite – ale to nic dziwnego, wszak dał się on poznać jako współczesny odnowiciel acidowych brzmień rodem z Chicago („DRGN” i „EC10”). Świetnie wypada też znany z dokonań dla Gigolo francuski producent Sebastien San w tegorocznym „Arp Madness” oraz nowojorski freak działający jako The Horrorist w zremiksowanym przez samego Hella nowofalowym „Wet & Shiny”.

Niemiecki weteran pędzi na łeb, na szyję – i po 80 minutach miks urywa się nagle bez żadnej zapowiedzi. Tu nie ma żadnego uspokajania nastroju czy zwalniania tempa. Koniec – zamykamy drzwi, wynocha z klubu, trzeba sprzątać, bo już rano. W głowie jeszcze szumią i gwiżdżą wszystkie te bity i loopy. Ale był czad! Kto by się tego spodziewał po pięćdziesięcioletnim didżeju?  

Tresor 2013

www.tresorberlin.com

www.facebook.com/tresorberlin

www.djhell.com

www.facebook.com/DJHellOfficial

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Hell nie schodzi nigdy z pewnego poziomu i choc czasem sety sa przeplatane drobnymi błedami to zawsze bedzie najwyzsza swiatowa półka 😉