Wpisz i kliknij enter

Letherette – Letherette

Długogrający debiut Letherette to doskonała ścieżka dźwiękowa na (jeszcze) ciepłe, letnie wieczory i kolejne potwierdzenie tezy, że Ninja Tune poniżej pewnego wysokiego poziomu po prostu nie schodzi.

Wolverhampton, West Midlands.  Stamtąd pochodzą Andy Harbert i Richard Roberts. Sukces kilku udanych epek i intrygujących remixów przypieczętowali w tym roku longplayem wydanym pod sztandarem niezawodnej wytwórni Ninja Tune. Rozpoczynają „After Dawn” i z miejsca podrywają do tańca, a przynajmniej do bujania. W singlowym „D&T” pobrzmiewają echa rodzimego KAMP!, „Resteless” ma połamany rytm, przemieszane melodie i przesterowany wokal Natashy Kmeto.


Tak, jesteśmy dopiero po trzecim kawałku, a już mamy za sobą trzy różne spojrzenia na elektro. Letherette bawią się różnymi formami, sample łączą żywym graniem, a vocodery z pięknymi wokalami. Doskonale buja „I Always Wanted You Back”  – nic, tylko czekać, aż jakiś raper wykorzysta to jako podkład pod swoją nawijkę. „Gas Stations and Restaurants” to zwolnienie, wyczilowanie po harcach na parkiecie; spokojne, ambientowe granie przywodzące na myśl takich wykonawców jak np. Long Arm, czy Arms and Sleepers.


W twardsze bity (i twardsze serca starszych słuchaczy) Andy i Richard uderzają w „Warstones” – mocny, taneczny kawałek, nawiązujący do klasycznego, dyskotekowego grania sprzed kilkunastu lat. Moim faworytem z tego krążka pozostaje jednak „Cold Clam”. Instrumental, abstract hip-hop, turntablism – nadajcie temu takie etykietki, jakie tylko chcecie. Orientalna stylizacja, doskonałe manipulowanie zarówno rytmem, jak i linią melodyczną, dramatyzm, mnóstwo przeszkadzajek w tle, a wszystko przemyślane i bezczelnie chwytliwe. Warto wyróżnić też wieńczący dzieło „Say the Sun” –niepokojące uspokojenie, plamy dźwięku i szumy, których Boards of Canada i Biosphere by się nie powstydzili.

Pomimo ogromnej różnorodności, Letherette dali światu bardzo równy i przyzwoity krążek. Kompozycje bronią się same, ale przy okazji wcisnęli pomiędzy dźwięki mnóstwo budujących klimat drobiazgów. Całość jest dobrze wyważona pomiędzy tańce, rozmarzone bujanie i typową muzykę tła. Ninja Tune po raz kolejny się nie pomylili. Jeżeli ktoś, podobnie jak ja, nie był w pełni ukontentowany nowym Daft Punk, niech sięgnie po Letherette. Jeden z moich albumów tegorocznych wakacji. Cztery i pół.

Profil na Facebooku »

Słuchaj na Soundcloud »

Szczegóły na Discogs »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy