SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Fuck Buttons – Slow Focus

Fuck Buttons, czyli Guziki Do Jebania lub Jeb Guziki (wersja śląska: Chromol Knefle) to jedna z najlepszych rzeczy, jaka przytrafiła się elektronice w tym parszywie plastikowym wieku. Pochodzący z Bristolu duet tworzą Andrew Hung i Benjamin John Power. Po znakomitych płytach Street Horrrsing (2008) i Tarot Sport (2009) oraz pojawieniu się na składance dokumentującej otwarcie igrzysk olimpijskich w Londynie (wyobrażacie sobie minę królowej, kiedy usłyszała nazwę projektu?), Guziki powracają z trzecim albumem i bez wątpienia jest to nie tylko świadectwo rozwoju, ale też ich szczytowe osiągnięcie.

Slow Focus rozpoczyna się perkusyjnym trzęsieniem ziemi, do którego po chwili dołącza tornado przeszywającego hałasu. To Brainfreeze, który płynnie przechodzi w Year of The Dog – odklejony kolaż ambientowego tła z kosmicznymi syntezatorami w duchu Giorgio Morodera. Następujący po nim The Red Wing to już cios prosto między oczy, choć zaczyna się niepozornie – swawolny rytm i fikuśna melodia nie zapowiadają miazgi pojawiającej się wraz z partią zniekształconego syntezatora, który zmiata wszystko na swojej drodze (singlowa wersja trwa niewiele ponad trzy minuty, albumowa niemal osiem – chyba nie trzeba dodawać, która ma przewagę?). Sentients brzmi jak wczesne Autechre po przedawkowaniu opiatów, Prince’s Prize przywodzi na myśl coś, pod czym mógłby podpisać się Clark, gdyby ostatnio nie wdał się w bezpłodny romans z gitarą akustyczną. Dwa najpotężniejsze ciosy Guziki zostawiają na koniec – Stalker i Hidden Xs to dziesięciominutowe utwory, które powalają swoim hałaśliwym rozmachem i posępną atmosferą. W przeciwieństwie bowiem do poprzednich płyt, na których momentami można było uświadczyć słońca, tutaj są same czarne chmury. To bez wątpienia najbardziej ponure dzieło FB.

W pewnym sensie dokonania Hunga i Powera stanowi elektroniczną propozycję dla fanów ciężkich gitarowych brzmień w rodzaju Melvins. Brzmienie Guzików to swoisty mariaż post-rocka, noise’u i elektroniki, którego owocem jest monumentalna ściana potężnego, wszechogarniającego dźwięku. Budulec stanowią potężne syntezatory, kwaśne drone’y, zróżnicowana rytmika i przester, bodaj najbardziej ukochany przez duet efekt. Wprawdzie instrumentarium FB ogranicza się do laptopów, keyboardów Casio, starych maszynek do karaoke i zabawek dla dzieci, to jednak panowie potrafią wykrzesać z nich ekscytujące dźwięki – tak intensywne, że bliskie słynnemu srajtonowi.

Ale gdzieś pod tymi spiętrzonymi hałdami zgiełku kryją się najprawdziwsze melodie i ludzki, organiczny pierwiastek. Slow Focus to przepiękny, wyrafinowany i bezlitosny atak dźwiękowy. Komu nie straszny hałas, niech zapnie pasy. Inni niech ratują życie i biegną. Byle szybko.

ATP Recordings | 2013

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. noekeller

    Negatywnie nastrajasz.