SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



William Basinski & Richard Chartier – Aurora Liminalis

Duet muzycznych rzeźbiarzy światła i dźwięku.

Od pierwszej wspólnej płyty Williama Basinskiego i Richarda Chartiera – „Untitled 1-3” minęło już prawie dziesięć lat. Początkowo album ukazał się w japońskiej wytwórni Spekk, gdzie cały nakład sprzedał się w ciągu dwóch miesięcy, po czym w 2008 roku płyta doczekała się wznowienia w oficynie LINE.

Podobne losy spotkały najnowszy krążek „Aurora Liminalis”. Pierwsza edycja została wypuszczona w nakładzie 500 kopii, która wyczerpała się momentalnie. To tylko dobrze świadczy o popularności ich muzyki.

Nie tak dawno na łamach Nowej Muzyki pytałem Williama Basinskiego o płytę „Aurora Liminalis”. Powiedział: Zaczęliśmy współpracować nad tym nagraniem kilka lat temu, kiedy Richard przyjechał do Kalifornii. Podchodziliśmy do tej kompozycji wiele razy, aż w końcu zostawiliśmy ją w spokoju na dłuższy czas. W zeszłym roku Richard zaproponował mi, aby wydać powstały materiał na płycie. Wysłuchałem ponownie nagranie, stwierdziłem, że jest w porządku i zdecydowaliśmy się wydać ten krążek w tym roku.

Płytę wypełniła jedna długa kompozycja, charakteryzująca się jeszcze większym minimalizmem, porównując ją z debiutanckim materiałem „Untitled 1-3”. Jak przystało na prawdziwych rzeźbiarzy w dźwięku, ich dzieło przebiega w bardzo wolnym tempie, nabiera przeróżnych kształtów, form i odcieni. Muzyka z „Aurora Liminalis” jest niezwykle plastyczna, jak sami autorzy podkreślają, chcieli, aby stała się: fonetycznym odpowiednikiem falistych smug światła.

Basinski i Chartier starają się zmierzyć ze światłem, czyli fenomenem zjawiska w przyrodzie i nadać mu formę. Ten abstrakcyjny pomysł staje się determinantem ich twórczości. Oprócz tego, podchodzą do swojego nagrania jak naukowcy, dokumentaliści, usilnie dążący do zamknięcia choćby jednego promyka w dźwięku. „Aurora Liminalis” to nie tyle gra ze światłem, ale wchodzenie na poziom modalności sensorycznej, pobudzając u słuchacza uśpioną wyobraźnię. Zdecydowanie dobrze sprawdzająca się na słuchawkach płyta, została opatrzona też świetną okładką autorstwa Jamesa Elaine’a, znanego z intensywnej współpracy z Basinskim.

Jeden z recenzentów napisał: (…) Choć nigdy nie widziałem uosobienia zorzy polarnej, odniosłem wrażenie, że „Aurora Liminalis” jest „fonetycznym odpowiednikiem” tego zjawiska. Ja mam podobne odczucia, związane bardziej z fenomenem światła i mistrzowskiego uchwycenia go w muzyce duetu. „Aurora Liminalis” to znaczący album tego roku i obok solowej płyty Basinskiego – „Nocturnes”, z pewnością oba wydawnictwa znajdą swoje miejsce w historii muzyki ambient.

18.02.2013 LINE

Strona LINE »Profil na Facebooku »Strona Williama Basinskiego »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.