NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.



William Basinski & Richard Chartier – Aurora Liminalis

Duet muzycznych rzeźbiarzy światła i dźwięku.

Od pierwszej wspólnej płyty Williama Basinskiego i Richarda Chartiera – „Untitled 1-3” minęło już prawie dziesięć lat. Początkowo album ukazał się w japońskiej wytwórni Spekk, gdzie cały nakład sprzedał się w ciągu dwóch miesięcy, po czym w 2008 roku płyta doczekała się wznowienia w oficynie LINE.

Podobne losy spotkały najnowszy krążek „Aurora Liminalis”. Pierwsza edycja została wypuszczona w nakładzie 500 kopii, która wyczerpała się momentalnie. To tylko dobrze świadczy o popularności ich muzyki.

Nie tak dawno na łamach Nowej Muzyki pytałem Williama Basinskiego o płytę „Aurora Liminalis”. Powiedział: Zaczęliśmy współpracować nad tym nagraniem kilka lat temu, kiedy Richard przyjechał do Kalifornii. Podchodziliśmy do tej kompozycji wiele razy, aż w końcu zostawiliśmy ją w spokoju na dłuższy czas. W zeszłym roku Richard zaproponował mi, aby wydać powstały materiał na płycie. Wysłuchałem ponownie nagranie, stwierdziłem, że jest w porządku i zdecydowaliśmy się wydać ten krążek w tym roku.

Płytę wypełniła jedna długa kompozycja, charakteryzująca się jeszcze większym minimalizmem, porównując ją z debiutanckim materiałem „Untitled 1-3”. Jak przystało na prawdziwych rzeźbiarzy w dźwięku, ich dzieło przebiega w bardzo wolnym tempie, nabiera przeróżnych kształtów, form i odcieni. Muzyka z „Aurora Liminalis” jest niezwykle plastyczna, jak sami autorzy podkreślają, chcieli, aby stała się: fonetycznym odpowiednikiem falistych smug światła.

Basinski i Chartier starają się zmierzyć ze światłem, czyli fenomenem zjawiska w przyrodzie i nadać mu formę. Ten abstrakcyjny pomysł staje się determinantem ich twórczości. Oprócz tego, podchodzą do swojego nagrania jak naukowcy, dokumentaliści, usilnie dążący do zamknięcia choćby jednego promyka w dźwięku. „Aurora Liminalis” to nie tyle gra ze światłem, ale wchodzenie na poziom modalności sensorycznej, pobudzając u słuchacza uśpioną wyobraźnię. Zdecydowanie dobrze sprawdzająca się na słuchawkach płyta, została opatrzona też świetną okładką autorstwa Jamesa Elaine’a, znanego z intensywnej współpracy z Basinskim.

Jeden z recenzentów napisał: (…) Choć nigdy nie widziałem uosobienia zorzy polarnej, odniosłem wrażenie, że „Aurora Liminalis” jest „fonetycznym odpowiednikiem” tego zjawiska. Ja mam podobne odczucia, związane bardziej z fenomenem światła i mistrzowskiego uchwycenia go w muzyce duetu. „Aurora Liminalis” to znaczący album tego roku i obok solowej płyty Basinskiego – „Nocturnes”, z pewnością oba wydawnictwa znajdą swoje miejsce w historii muzyki ambient.

18.02.2013 LINE

Strona LINE »Profil na Facebooku »Strona Williama Basinskiego »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.