Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.



William Basinski & Richard Chartier – Aurora Liminalis

Duet muzycznych rzeźbiarzy światła i dźwięku.

Od pierwszej wspólnej płyty Williama Basinskiego i Richarda Chartiera – „Untitled 1-3” minęło już prawie dziesięć lat. Początkowo album ukazał się w japońskiej wytwórni Spekk, gdzie cały nakład sprzedał się w ciągu dwóch miesięcy, po czym w 2008 roku płyta doczekała się wznowienia w oficynie LINE.

Podobne losy spotkały najnowszy krążek „Aurora Liminalis”. Pierwsza edycja została wypuszczona w nakładzie 500 kopii, która wyczerpała się momentalnie. To tylko dobrze świadczy o popularności ich muzyki.

Nie tak dawno na łamach Nowej Muzyki pytałem Williama Basinskiego o płytę „Aurora Liminalis”. Powiedział: Zaczęliśmy współpracować nad tym nagraniem kilka lat temu, kiedy Richard przyjechał do Kalifornii. Podchodziliśmy do tej kompozycji wiele razy, aż w końcu zostawiliśmy ją w spokoju na dłuższy czas. W zeszłym roku Richard zaproponował mi, aby wydać powstały materiał na płycie. Wysłuchałem ponownie nagranie, stwierdziłem, że jest w porządku i zdecydowaliśmy się wydać ten krążek w tym roku.

Płytę wypełniła jedna długa kompozycja, charakteryzująca się jeszcze większym minimalizmem, porównując ją z debiutanckim materiałem „Untitled 1-3”. Jak przystało na prawdziwych rzeźbiarzy w dźwięku, ich dzieło przebiega w bardzo wolnym tempie, nabiera przeróżnych kształtów, form i odcieni. Muzyka z „Aurora Liminalis” jest niezwykle plastyczna, jak sami autorzy podkreślają, chcieli, aby stała się: fonetycznym odpowiednikiem falistych smug światła.

Basinski i Chartier starają się zmierzyć ze światłem, czyli fenomenem zjawiska w przyrodzie i nadać mu formę. Ten abstrakcyjny pomysł staje się determinantem ich twórczości. Oprócz tego, podchodzą do swojego nagrania jak naukowcy, dokumentaliści, usilnie dążący do zamknięcia choćby jednego promyka w dźwięku. „Aurora Liminalis” to nie tyle gra ze światłem, ale wchodzenie na poziom modalności sensorycznej, pobudzając u słuchacza uśpioną wyobraźnię. Zdecydowanie dobrze sprawdzająca się na słuchawkach płyta, została opatrzona też świetną okładką autorstwa Jamesa Elaine’a, znanego z intensywnej współpracy z Basinskim.

Jeden z recenzentów napisał: (…) Choć nigdy nie widziałem uosobienia zorzy polarnej, odniosłem wrażenie, że „Aurora Liminalis” jest „fonetycznym odpowiednikiem” tego zjawiska. Ja mam podobne odczucia, związane bardziej z fenomenem światła i mistrzowskiego uchwycenia go w muzyce duetu. „Aurora Liminalis” to znaczący album tego roku i obok solowej płyty Basinskiego – „Nocturnes”, z pewnością oba wydawnictwa znajdą swoje miejsce w historii muzyki ambient.

18.02.2013 LINE

Strona LINE »Profil na Facebooku »Strona Williama Basinskiego »Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.