Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.



Deep’a & Biri – Emotions Visions Changes

Skoro sam Derrick May wziął ich pod swoje opiekuńcze skrzydła i umieścił dwa utwory na kompilacji wytwórni Transmat, a Hell zaproponował wydanie singla i albumu, to znaczy, że warto na nich zwrócić uwagę.

Yaron Amor ukrywający się pod pseudonimem Deep’a ma 29 lat i jest dobrze znaną postacią nocnego życia w Tel Avivie. Przez długi czas didżejował w najsłynniejszym undergroundowym klubie w mieście – nieistniejącym już Barziley. Itai Biri jest od niego młodszy o osiem lat, ale i tak zdążył już na siebie zwrócić uwagę porywającymi setami, w których spotyka się ze sobą klasyka i współczesność Detroit i Chicago. Nic więc dziwnego, że cztery lata temu drogi dwóch izraelskich fascynatów nowej elektroniki skrzyżowały się – czego efektem jest duet Deep’a & Biri.

Chłopaki zadebiutowali dla niemieckiej wytwórni Rotary Cocktail w 2009 roku. Potem ich nagrania trafiały także do innych tłoczni – i to coraz bardziej renomowanych, od Upon.You do Trapeza. W końcu na klimatyczne brzmienie ich produkcji zwrócili uwagę weterani techno i house’u – Derrick May i Hell. Ten pierwszy przygarnął ich do swojej agencji bookingowej i umieścił dwa utwory na kompilacji wytwórni Transmat, a ten drugi – wydał na początku tego roku nowy singiel, a potem zaproponował opublikowanie debiutanckiego albumu. „Wszystkie nagrania są perfekcyjnie wyprodukowane i brzmią jak klasyczne płyty z Berlina i Detroit” – podkreśla niemiecki mentor Izraelczyków.


I już pierwsze przesłuchanie „Emotions Visions Changes” potwierdza tę opinię. Zaczyna się ambientowego wstępu, przywołującego wspomnienie co bardziej statycznych nagrań z katalogu Basic Channel („Fade Into Nothing”). Nic więc dziwnego, że w kolejnym utworze wkraczamy na tereny oldskulowego dub-techno – bo „Fog” zgranie łączy skorodowane akordy z kanalizacyjnymi loopami na przytłumionym podkładzie rytmicznym. „Thetawaves” ma bardziej refleksyjny charakter – tym razem miarowy puls zalewają kolejne fale onirycznych syntezatorów, wnosząc ze sobą szczątkową melodię zagraną na fortepianie. Zdecydowanie mocniejszy charakter nadano „It’s Make Sense” – a decyduje o tym energiczna rytmika i szorstkie brzmienie. Pierwszą część zestawu zwieńcza „Black With Purple” – nowoczesny dubstep osadzony na chrzęszczących breakach i dudniących basach.

Wraz z utworem „Fractal” przenosimy się z Berlina do Detroit. Tym razem izraelski duet stawia na przestrzenne techno, które wypełniają rozedrgane klawisze i ambientowe tło. „Pressure Loss” flirtuje z tribalową estetyką – ale Deep’a i Biri nie wahają się zanurzyć i takich rytmów w dubowych pogłosach. „Last Chance Chaser” ujmuje ilustracyjnym tonem – zgrzytliwy loop i kumkające akordy układają się bowiem w dźwiękową mozaikę, odpowiadającą nocnej wędrówce po pustych arteriach Motor City. Jeszcze bardziej nastrojowy charakter ma umieszczony tuż obok „Walk With Me”. W tym przypadku duet stawia na „czarne” dźwięki – popiskujący motyw funkowych klawiszy i sugestywnie zdubowany pochód mruczącego basu. A na koniec ukłon w stronę klasycznych dokonań Derricka Maya – urzekający tkliwą melodyką „Tears”.

„Detroit może być wszędzie” – mówiono kiedyś w klubowym środowisku. I to prawda, a świadczy o tym właśnie album izraelskiego projektu. Tym razem ziarno zasiane przez „ojców chrzestnych” techno padło w egzotycznym Izraelu. I używając jak najbardziej adekwatnej w tym miejscu biblijnej metafory – przyniosło dobry owoc.

International Deejays Gigolos 2013

www.gigigolorecords.com

www.facebook.com/InternationalDeeJayGigolos

www.facebook.com/Deepaandbiri

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 6

  1. Paide

    bardzo dobre deep techno. dzięki Paweł za tip.

    • Paweł Gzyl

      Wszak to moj obowiazek!

      • Paide

        tak jest! ;] generalnie ten rok był słaby dla deep dubów. wszechpanująca nuda. ale na przykład dobre rzeczy wyszły z Polski. Fischerle dla u-cover i Michał Wolski dla micromusic.

  2. jędrek

    jak na razie strasznie mnie wciągnęła z tegorocznych polecajek / recenzji – płytka lawrence,a – świetnie się jej słucha podróżując po mieście … generalnie wolę trochę inną muzę bardzie do miksowania w domu co nie znaczy że ta nie jest … po prostu wciągnęła mnie jej …. transowość … w tym dobrym słowa znaczeniu [ szkoda tylko że wersje winyl / digital się różnią ] . pozdro

  3. jędrek

    ciekawe tańce nie powiem …. tylko jak dla mnie starczy już wycieczek w dub stepy – ja mam na nie alergie ….
    ps. jestem ciekawy podsumowania Twojego i to bardzo ….
    pozdrawiam wierny czytelnik

    • Paweł Gzyl

      Tu raczej dub techno i dub house niż dubstep, więc możesz śmiało sięgać.
      A moje podsumowanie będzie trochę inne w tym roku. 😉 Pozdrawiam!