Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.



Eksperymentalne oblicze RPA – część czternasta

W połowie kwietnia ukazał się nowy album fantastycznej grupy Benguela.

Benguela to trio pochodzące z Kapsztadu, o którym już pisałem w części czwartej cyklu. Zespół tworzą: Brydon Bolton (kontrabas), Alex Bozas (gitara, elektronika), Ross Campbell (perkusja). Jakiś czas temu perkusista Ross Campbell udzielił odpowiedzi na nasze „3 pytania”. Twórczość tria oscyluje wokół muzyki improwizowanej wywodzącej się z tradycji jazzowej, ale nie jest im obcy post-rock czy ambient. Artyści kreują scenę eksperymentalną w RPA niemal od dwudziestu lat.

Nazwa projektu związana jest z pojęciem geograficznym. Benguela to prąd morski płynący od Antarktydy, przynoszący chłodną i bogatą w pożywienie wodę. Muzycy przyznają, że nazwa tego prądu odzwierciedla płynący charakter ich muzyki i w dobry sposób pokazuje miejsce i klimat w którym żyją.

W kwietniu zespół opublikował na swojej stronie Bandcamp nowy materiał pt. „adrift”. Album został zarejestrowany w klubie Alexander Bar. Jak do tej pory wszystkie płyty tria powstały w wyniku koncertowych sesji. Nie inaczej jest w przypadku „adrift”. Południowoafrykańscy twórcy kontynuują swą psychodeliczną podróż w otoczeniu niezwykle transowej atmosfery. Na „adrift” znalazło się siedem kompozycji, gdzie motywem przewodnimi utworu „Digging a Hole” jest niskie i mięsiste brzmienie kontrabasu Boltona. Ten fragment raczej został utrzymany w klimacie poprzednich produkcji. Zaś inne i niezwykle świeże oblicze muzyków można dostrzec w świetnym nagraniu „No. 3450”.

Nie po raz pierwszy udało im się z powodzeniem połączyć pustynny gitarowy blues ze znakomitym groovem kontrabasu i sekcją rytmiczną Rossa Campbella. W kawałku „HagBeard” trio zahacza o wątki już podejmowane w poprzednim utworze. Tytułowy „adrift” to najbardziej eksperymentalny fragment z całego zestawu. Momentami przypominający dokonania grup The Necks i Origamibiro. Twórczość Afrykańczyków jest wręcz przesiąknięta nowymi brzmieniami. W bardzo ciekawy sposób łączą gitarowe dileje, zapętlone sprzężenia, przesterowane frazy kontrabasu i sonorystyczne właściwości perkusji („Eshowe Cicadas”, „The Great Rift”). Alex Bozas w umiejętny sposób też wykorzystał efekty pochodzące z Korga Monotrona. Końcówka płyty należy do dwunastominutowej i porywającej kompozycji „Megazostrodon”.

Cały czas się zastanawiam, dlaczego żadna ze światowych wytwórni nie wzięła tria Benguela pod swoje skrzydła? Nagrywają płyty, które spokojnie mogłyby zawstydzić niejeden improwizujący kolektyw. Wielka szkoda, że album „adrift” jest dostępny tylko w wersji cyfrowej, gdyż zasługuje na winylowe wydanie. Taki stan rzeczy wynika jedynie z braku funduszy ze strony zespołu, a także braku wydawcy. Mam nadzieję, że w końcu jakiś wydawca przetrze swoje uszy i posłucha nagrań formacji Benguela.

 

Oficjalna strona zespołu »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Jak Ty to robisz Łukasz! Myślę, że powinieneś zapoznać się z niejakim C-Drikiem. On ma opanowaną całą eksperymentalną Afrykę, Azję, Bliski Wschód… (tam to są jaja czasem – miałem okazję być na jego wykładzie i potem trochę spędziliśmy czasu razem – zna się facet nieźle i jeszcze tam jeździ, nagrywa to, kolekcjonuje i wydaje!)

    • Łukasz Komła

      Dzięki Grzegorz za info dotyczące C-Drika. Muszę przyjrzeć się jego odkryciom z RPA i nie tylko.