Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.



Podsumowanie roku 2014 – Maciek Kaczmarski

Nie sto, nie pięćdziesiąt, nie dwadzieścia ani nawet dziesięć – ale sześć najlepszych płyt minionego roku. Ścisła czołówka. W kolejności trochę przypadkowej, a trochę nie.

Young Fathers – Dead

Rapowe nawijki i gospelowe zaśpiewy. Afrykańskie rytmy i hip-hopowe beaty. Odklejona elektronika i popowe melodie. Ekstaza i żałoba. Forma i pustka. Chaos i zen. Wszystko naraz. Płyta roku? Też, ale to coś więcej. To przekaz ze szczytów Świętej Góry.

Nasza recenzja

Aphex Twin – Syro

Ryszard znów to zrobił. Po cichu, po swojemu, bez oglądania się na mody i prób przeprowadzenia kolejnej rewolucji. Bez napinki i pałowania się nad sobą. I tak, jak tylko on potrafi.

Nasza recenzja

Venetian Snares – My Love Is A Bulldozer

Połamana quasi-opera, chory list miłosny podpisany przez nieszczęsnego kochanka, który śpiewa o twardości swego członka. Wściekłe to i melancholijne zarazem. Breakcore żyje i ma się dobrze.

Nasza recenzja

Loops Haunt – Exits

Niemożliwa do sklasyfikowania transgresywna mieszanka, czerpiąca z ambientu, kosmische musik, trip-hopu, bass music, braindance’u i VALIS wie czego jeszcze. Żaden chaotyczny kolaż, raczej doskonały i pozbawiony szwów monolit.

Nasza recenzja

Alessandro Cortini – Sonno

Połowa lat 70. ubiegłego wieku. Zapyziałe studio nagraniowe gdzieś w Berlinie Zachodnim. Wąsaci pióracze palą dżojnty i zasuwają na moogach, nagrywając soundtrack do filmu Dario Argento. Tak brzmi trzecia solowa płyta klawiszowca Nine Inch Nails. Trent Reznor, wyhodowałeś potwora.

Heidi Lord – English Electric

Eksperymentalna owadzia elektronika na tropach ambientu, idmu i poszukiwań Raster-Noton. Genialny debiut żony Jodeya Kendricka. Wygląda na to, że uczeń przerósł mistrza, a przynajmniej mu dorównał.

Nasza recenzja

A na koniec, zupełnie bez okazji, neofolkowa przeróbka popowego przeboju. Do siego roku!

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.