Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.

Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.

Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.



Dasha Rush – Sleepstep – Sonar Poems For My Sleepless Friends

Dasha Rush odsłania subtelną stronę swej muzycznej natury.

Dzisiaj wszyscy kojarzą rosyjską scenę techno przede wszystkim z Niną Kraviz. Tymczasem już ponad dekadę temu wyłoniła się z niej inna reprezentantka. Dasha Rush już znacznie wcześniej zdobyła opinię jednej z bardziej utalentowanych producentek nowej elektroniki. Zaczynała od eksperymentów w galeriach sztuki, by z czasem zamienić się w bezkompromisową twórczynię mocnego i ciężkiego techno, wydawanego przez takie wytwórnie, jak Sonic Groove, Deep Sound Channel czy jej własną Full Panda.

Mimo, że Dasha już dziesięć lat temu antycypowała obecną modę na industrialne techno, nigdy nie porzuciła swych ciągot do eksperymentowania z abstrakcyjnymi dźwiękami. Świadectwem tego były dwa jej dotychczasowe albumy – „Forms Ain’t Formats” i „Run Iron, Run Ironic” – ale przede wszystkim imponujący występ na ubiegłorocznej edycji festiwalu Berlin Atonal, podczas którego zaprezentowała ambientową suitę „Antarktik Takt”. Kontynuacją tego wątku w twórczości Rosjanki okazuje się jej płyta dla słynnej wytwórni Raster Noton – „Sleepstep”.

Już sam tytuł krążka wiele wyjaśnia – tym razem Dasha postanowiła bowiem odsłonić subtelną stronę swej muzyki, rozpisując ją na szesnaście dźwiękowych miniatur. Lwia ich część ma mocno ambientowy ton. „Time Whispers And Albert” tworzą dwa elementy – szurający efekt rytmiczny i dronowy wyziew. Na „Sleep Ballade” składają się delikatnie plumkające akordy wpisane w przestrzenne pogłosy. „Lumiere Avant Midi” wiedzie dyskretny motyw fortepianowy – zanurzony w smażących się efektach. Równie uspokajający ton ma wbrew swemu tytułowi – „A Minute After The War” – koncentrując się na kojących tonach pastelowych syntezatorów.

„Fog, Dogma And Bread” to idealnie połączenie ambientu z industrialem – rozpisane na pulsującą elektronikę i metaliczne stuki. Echa dokonań duetu Chris & Cosey (a może nawet bardziej solowych eksperymentów Cosey Fanni-Tutti) rozbrzmiewają w „Micro Universe”. Rozwibrowane arpeggio niesie bowiem tutaj stłumiony głos Dashy, opleciony niepokojącymi szeptami. Podobnie wypada umieszczony nieco wcześniej „Life Time Poem” – choć tym razem kompozycja ma bardziej bajkowy ton. Głęboko przestrzenne dźwięki wypełniające „Outer Space” prowadzą z kolei wprost do klasyki niemieckiej kosmische musik.

Nie brak na płycie również rozbudowanych nagrań. „Dance With Edgar Poe” to właściwie… piosenka. Z tym, że kontrapunktem dla „nawiedzonego” wokalu Rosjanki jest tutaj pozytywkowe piano i dubowe efekty. W „Scratching Your Surface (Revisited)” uderza blaszany rytm electro – znajdując ciekawe uzupełnienie we francuskim śpiewie Dashy. „Antares” przywołuje jamajskie fascynacje producentki – choć pulsujący pochód basu i skorodowane klawisze wpisane zostają tutaj w ambientowy kontekst. „Abanodend Beauties And Beastes” oraz „Lucy In The Sky, Lost Diamonds” najbliższe są glitchowej estetyce Raster Noton – uderzając stłumionymi breakami i zdeformowanymi wyziewami, wnoszącymi… operową wokalizę.

W porównaniu z klubowymi killerami realizowanymi przez rosyjską producentkę na singlach, „Sleepstep” zaskakuje wyciszonym tonem i subtelnością brzmień. To nastrojowe ukojenie znajduje idealne odniesienie w charakterze zamieszczonych na płycie dźwięków – zachwycają one bowiem swoją przestrzennością, nadającą tej skoncentrowanej i skupionej muzyce zaskakująco głęboki oddech. W kilku momentach ten kojący nastrój zostaje mocno podszyty niepokojem – i wydaje się, że za chwilę uderzą mocarne bity w stylu techno. Tak się jednak nie dzieje. Dasha trzyma tym razem drzemiącą w sobie energię na wodzy – pozwalając dojść do głosu typowo kobiecej gracji i delikatności.

Raster Noton 2015

www.raster-noton.net

www.facebook.com/rasternoton

www.facebook.com/rasternoton

www.facebook.com/pages/Dasha-Rush/164241600261285

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.