Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Kölsch – 1983

Nastrojowa podróż przez Europę lat 80. w rytmie muzyki z lat 90.

Rozpoczęta pięć lat temu współpraca między Rune Reilly Kölschem a wytwórnią Kompakt okazała się wyjątkowo owocna w wymiarze artystycznym i komercyjnym. Duński producent zwrócił swą muzykę w znacznie ciekawszą stronę (wcześniej realizował głównie euro-dance), a niemiecka tłocznia umieściła w swym katalogu idealnie pasujące do tej profilu nagrania. Tak się bowiem złożyło, że w swym nowym projekcie Kölsch zgrabnie połączył tęskną nostalgię z ładnymi melodiami i tanecznym pulsem w typowym dla Kompaktu stylu.

Nie inaczej jest na drugim albumie firmowanym tym szyldem. Pierwszy nosił tytuł „1977”, a ten najnowszy – „1983”. Obie daty w oczywisty sposób odsyłają nas do przeszłości, w której to duński producent przeżywał swe dzieciństwo i młodość. Nic więc dziwnego, że oba krążki są próbą przywołania tamtego, minionego na zawsze, mitycznego czasu niewinności. Wszystko to znajduje naturalne odzwierciedlenie w muzyce, która tym razem przyjmuje jeszcze bardziej melancholijny ton, poprzez zakorzenienie jej w brzmieniach z drugiej połowy lat 90.

Pierwsza część „1983” wyraźnie nawiązuje do zawartości „1977”. Po łagodnym wprowadzeniu rozpisanym na subtelnie pohukujące arpeggio (utwór tytułowy), dostajemy najpierw efektowny tech-house o minimalowym sznycie, w którym zgrabnie łączą się płynne smyczki z radosnym piano („Talbot”). Potem brzmienie staje się bardziej chmurne – uderza bowiem lekkie techno w stylu najlepszych dokonań artystów z BPitch Control z minionej dekady, w którym jest miejsce na nowofalowe basy i klawesynowe partie klawiszy („Moonface”, „Two Birds” i „Pacer”). Wszystko to bardzo melodyjne granie, ujmujące łagodnym nastrojem przyjemnego smutku.

Druga część albumu zaczyna się od najbardziej ryzykownego nagrania – bo „The Road” niebezpiecznie przypomina efekciarski EDM, wpisując skrzypcowy motyw w euforycznie eksplodujące syntezatory. Wraz z „Cassiopeią” wracamy do Europy – a konkretnie na Wyspy Brytyjskie, ponieważ kompozycja ta przywołuje modny tam pod koniec lat 90. progressive house. Kolejne nagrania kontynuują ten wątek, wprowadzając nas na teren jeszcze bardziej popularnego w tym czasie gatunku. „Derdiedas” to wypisz-wymaluj nowa wersja „Children” Roberta Milesa, a „Die Anderen”, „Unterwegs” i „E45” – sugestywne wariacje na temat progressive trance’u w stylu Sashy.

Nie brakuje na płycie również piosenek. „Bloodline” pomysłowo łączy klubową rytmikę z emocjonalnym wokalem Tomasa Høffdinga z WhoMadeWho, a „Papageno 30 Years Later” zaskakuje soulowym falsetem Waa Industry (jakby śpiewał sam Cee-Lo Green) wpisanym w dub-house’ową rytmikę. Kontrapunktem dla tych wokali są wysmakowane partie kwartetu smyczkowego, zaaranżowane przez stale współpracującego z Kompaktem dyrygenta – Gregora Schwellenbacha. Nienachalnie dozowane, nadają nagraniom ściśle europejski ton („The Road”, „Cassiopeia” czy „E45”).

Nad tą nostalgiczną muzyką unosi się duch samochodowych podróży po Starym Kontynencie. I faktycznie – duński producent twierdzi, że większość materiału na „1983” została zainspirowana wakacyjnymi wyjazdami z rodzicami z Danii na południe Francji sprzed ponad trzech dekad. Mały Rune słuchał wtedy muzyki odtwarzanej przez ojca w samochodowym magnetofonie – i oglądał przesuwające się za oknem pejzaże. Kiedy zatęsknił za tym czasem – spróbował oddać za pomocą swej muzyki nastrój tamtych dawnych podróży. I trzeba przyznać, że mu się to udało.

Kompakt 2015

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

www.kolschofficial.com

www.facebook.com/kolschofficial

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.