Gil Scott-Heron – We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven
Łukasz Komła:

Rewolucji nie będzie.  

Nicolas Jaar – Cenizas
Jarek Szczęsny:

Bez planów na przyszłość.

BOA – Outer Gateways
Paweł Gzyl:

Dubstep ciągle żywy.

Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.



Cyd & Clefomat – Thoughts 7h0u9h75

Niebezpieczny rejs podwodnego okrętu atomowego.

Pod pseudonimami Cyd i Clefomat ukrywa się utalentowana dwójka młodych artystów, których korzenie wyrastają z Mazur a życiowe gałęzie zaprowadziły ich do Wielkiej Brytanii. Zaprezentowany materiał został wydany dzięki Plunk! z Kijowa i jest tym samym pierwszym oficjalnym debiutem tego duetu. Jestem po pięciokrotnym odsłuchu produkcji i chcę wam przedstawić moją interpretację nadesłanego materiału.

„MOck1nph8” otwiera włazy stalowego giganta a towarzysząca mi załoga wchodzi na podkład. Tektoniczna stopa częstuje nas swoją mocą a wielkie żurawie umieszczają ostatnie torpedy w specjalnych śluzach. W tle słychać dźwięk giętej blachy oraz wbijanych nitów – kolejne statki są już w budowie. Kiedy odczepiono liny cumownicze, zrozumiałem powagę tego wydarzenia oraz bezprecedensowy charakter naszej misji. Turbiny ruszyły z pełną mocą a opływowy kształt kolosa zniknął pod taflą wody.

„Wetlands” jest zapisem pracy reaktora, gdzie szalejące w jego wnętrzu neutrony rozbijają atomy uranu. Wytrącona w ten sposób energia jest przechwytywana przez kadmowe pręty oraz przekształcana w nasyconą parę wodną. Zawarta w niej energia kinetyczna porusza turbinami oraz znajdującą się na końcu tego łańcucha śrubą. Brzęczące łańcuchy oraz zawodzący pogłos z reaktora świadczą o osiągnięciu przez okręt właściwej prędkości.

Chwilę później nadchodzi „M41nm41nt3n4nc3” a wraz z nim słyszymy niepokojący dźwięk sonaru. W odległości około piętnastu kilometrów zlokalizowano pokaźnych rozmiarów obiekt. Nie stanowiło to niespodzianki dla załogi, gdyż w przekazanych nam planach wyraźnie wskazano rangę tej eskapady. Celem obranego przez kapitana kursu był rejon koła podbiegunowego, gdzie dwa tygodnie temu miała miejsce spektakularna eksplozja. Rytmiczne wystukiwana stopa oraz spłaszczony werbel prowadzą nas w kierunku naszego przeznaczenia. Kiedy uruchomiono sprzęt służący do wyłapywania dźwięków na znacznych głębokościach, usłyszeliśmy złowrogo brzmiący męski głos. Przepuszczony przez filtry oraz zawieszony na sinusoidzie metalowych uderzeń sprawiał wrażenie co najmniej niebezpiecznego.

W „Sleep Paralysys” ja oraz czterech członków załogi zostaliśmy wytypowani do opuszczenia pokładu oraz dokonania rekonesansu zaistniałego zjawiska. Po kilku minutach dotarliśmy do wielkiego krateru oraz zauważyłem zarys badanego obiektu. Z całą pewnością nie była ta konstrukcja pochodząca z tej planety. Na tribalowych efektach zaczęła do mnie docierać fala rozedrganych częstotliwości oraz wyjące sytezatory. Ujrzałem fioletowe mątwy oraz przerośniętych mieszkańców głębin. Wszystko wskazywało na znaczny stopień napromieniowania oraz niebezpieczny ładunek wewnątrz pojazdu.

„Ku1p217” jest momentem wejścia do środka maszyny. Dokoła nas unosi się para, słychać szalejące diodki kontrolne oraz zegary urządzeń pomiarowych. Jeden z włazów otwiera się po naciśnięciu szklanego klawisza. W środku sporej komnaty umieszczono pięciometrowy czarny prostokąt – podobny to tego z „2001: Odyseja Kosmiczna”. Jego wibrowanie oraz podprogowe oddziaływanie na moich kompanów zostało zarejestrowane w „Storm od Vision”, gdzie metaliczne i mroźne pady zostały wsparte zreplikowanym chórem. Hi-hatowe szepty spętały umysły załogi, zmieniając ich gałki w wypełnione fioletową cieczą studnie nieświadomości. Ich ciała zaczęły się powiększać a drgania wywołane przez monolit zaczęły przesuwać obiekt na skraj przepaści. Zacząłem uciekać oraz nadałem sygnał w kierunku okrętu podwodnego o konieczności storpedowania tego miejsca. Chwilę później znalazłem się na pokładzie przyjaznego mi statku i ruszyłem w drogę powrotną.

Plunk! | 15 grudnia 2015

https://www.facebook.com/clefomat

https://www.facebook.com/cyd1337

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Krystian Zakrzewski

    Yes! Dobrze płynie.

  2. digital

    wszystko fajno fajno elegancko