Wpisz i kliknij enter

Kanthor – Messe Noire EP

Totemy, obrządki, marzenia senne.

Rezydujący w Paryżu producent już od prawie dwóch lat robi niemałe zamieszanie w elektronicznych rejestrach. Cechuje go skrzętne łączenie gatunków, gdzie ambientowe fascynacje idealnie łączą się z plemiennym tribalem oraz onirycznym balsamem dubtechno. Do współpracy zaproszono Błażeja Malinowskiego, który wszedł w wykreowaną przez Francuza estetykę, nadając jej ostatecznych ram i szlifów. Wydaniem płyty w digitalu zajmie się Lost In Ether, zaś na uwagę zasługują grafiki czeskiej artystki – Petry Pavelkovej.

„Wardens” jest zapisem obłąkańczego snu oraz jego przyszłych konsekwencji przeniesionych do rzeczywistości. Tytaniczny subbas wyściela dolne zakresy utworu, a wleczone na ciężkich łańcuchach syntezatorowe wstęgi zwiastują nadejście nocnych mar. Przytłumiony chór dochodzi do nas ze środka ciemnego lasu, by chwilę później zniknąć wraz z trzaskiem płonących drzew.

„Messe Noire” to moment niełatwej pobudki oraz próba zamazania nocnego obrazu. Charakterystyczny dźwięk gongów przynosi pierwsze na płycie hi-haty oraz przepuszczone przez filtr delay’a perkusjonalia. Co jakiś czas słychać rozbryzgujące się w oddali werble oraz zawieszony na wahadle syntezator. Bas plącze się ze stopą, a dorzucane do tego wszystkiego przeszkadzajki i zakłócenia otwierają w naszych głowach źródło psychozy, gdzie najmniejszy dźwięk otoczenia odczuwamy kilkakrotnie głośniej. Ruszamy w teren.

https://soundcloud.com/lostinetherrecords/lined004

W „Sporophtyte” uciekamy w gęstą siatkę londyńskiego metra. Podźwięki otwieranego włazu mieszają się z bulgoczącym basem oraz sprzężonym i nieczytelnym werblem. Chwilę później nadchodzi dynamiczna stopa oraz przeciągnięty przez reverb sygnał zbliżającego się składu. W ostatniej chwili udaję się nam przeskoczyć przez torowisko, by znaleźć się w dużej komnacie. Na jej środku postawiono majestatyczny totem, a u jego podstawy położono świece i kadzidła.

Kiedy znaleźliśmy się już na granicy szaleństwa, w „Fugam” jeszcze bardziej podkręcono tubę. Przy akompaniamencie noise’owych zniekształceń i konsekwentnie wybijanego diodowego brzmienia, wprowadzono dziwaczną zjawię. Kastanietowy poklask, pulsujący subbas oraz acidowy rezonans przywitały pana tego miejsca – to duch Kuby Rozpruwacza oraz towarzysząca mu świta jego ofiar.

Remiks Messe Noire w wykonaniu Malinowskiego jest próbą ucieczki z tej beznadziejnej sytuacji. Tektoniczna stopa unosi się na chmurnych i wietrznych syntezatorach. Precyzyjnie cięte hi-haty wzniecają ogień z naszego snu. Totem, stanąwszy w płomieniach skupił przed sobą to dziwne towarzystwo, które zaczęło obłąkańczy taniec na cześć ich oprawcy. Stukot stali oraz permanentny świst powodują otwarcie zaworów oraz rozlanie ogromnej ilości wody. W ostatniej fazie utworu dochodzi do nałożenia kilku pasm dźwięków oraz wyzwolenia mocy, które zabierają ze sobą twórcę naszych omamów – strach. Mistrzowski trip!

Lost In Ether Records | 08-08-2016

Fp Lost In Ether Rec na Facebooku

Fp Kanthor na Facebooku

Fp Błażej Malinowski na Facebooku

Fp Petra.P // Kosmi na Facebooku

 







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy