Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.



Matt Christensen

Pamiętacie amerykański zespół post-rockowy Zelienople? Jego lider opublikował kolejny solowy album.

Chicagowska grupa Zelienople nie jest post-rockową skamieliną, gdyż cały czas działa i regularnie wydaje swoje płyty. Ich najnowsze wydawnictwo „Show Us The Fire” pochodzi z 2015 roku. Do pewnego momentu uważnie śledziłem poczynania członków tej formacji – mają na koncie co najmniej kilka interesujących krążków. Choć muszę przyznać, że w ostatnich latach straciłem kontakt z ich twórczością. Ale teraz z ogromną ciekawością sięgnąłem po solową płytę wokalisty i gitarzysty Matta Christensena„Honeymoons”, która ukazała się 30 września nakładem norweskiej Miasmah.

Amerykanin przygotował sześć kompozycji, w których intymny, minimalistyczny i nieco introwertyczny nastój uwodzi od pierwszych chwil, choćby w tytułowym utworze „Honeymoons”. Ten wyjątkowy klimat podkreśla nietuzinkowa barwa głosu Christensena – jak dla mnie najbliżej mu do Stuarta Staplesa (Tindersticks), Brendana Perry’ego (Dead Can Dance) i Marka Hollisa (Talk Talk). Warto też wspomnieć o subtelnych partiach gitary w gustowny sposób sprzęgniętych z miarowym pulsem automatu perkusyjnego, spokojnie płynącą elektroniką i delikatnym field recordingiem. Z tego organiczno-ambientowego letargu wyrwie was na chwilę fragment „I’m See-Through”. Nie będę zdradzał w jaki sposób to zrobi Christensen. Po czym gitarowy ambient w „California” to tylko wstęp do pięknego „Let Mi In”, gdzie m.in. fani Low czy Spain znajdą coś dla siebie. Ci, którzy kochają melancholijne „piosenki” zaaranżowane w nieoczywisty sposób w żadnym wypadku nie powinni pominąć „Honeymoons”!

 

Strona Facebook Matta Christensena »Profil na BandCamp »Strona Miasmah »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.