Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.

Various Artists – Total 19
Paweł Gzyl:

Witamy jesień z Kompaktem.

Alessandro Cortini – Volume Massimo
Jarek Szczęsny:

Wyłapywanie wadliwych elementów.



Ghèdalia Tazartès, Paweł Romańczuk, Andrzej Załęski

Trzech artystów spotkało się w studiu Rogalów Analogowy. Sprawdźcie, jakie efekty przyniosła współpraca Tazartèsa, Romańczuka i Załęskiego.

Ghèdalia Tazartès to bardzo ważna postać francuskiej awangardy o niezwykle bogatym dorobku fonograficznym – udzielający się w wielu projektach o różnorodnym nasyceniu gatunkowym (musique concrète, muzyka etniczna, poezja, noise, kolaże dźwiękowe i nie tylko). Paweł Romańczuk – muzyk, kompozytor i założyciel grupy Małe Instrumenty, zaś Andrzej Załęski to muzyk, filmowiec i kurator, znany chociażby z takich zespołów jak Multicide, Mitch & Mitch, 3 metry czy Za Siódmą Górą. Współzałożyciel grupy teatralnej Komuna Otwock. Współpracował z Teatrem Gardzienice i Teatrem Akademia Ruchu. Od 1993 roku pracuje jako kurator muzyczny „Programu Strefa” w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie.

11 listopada Monotype Rec. wydała ich pierwsze wydawnictwo pt. „Carp’s Head”. Pisząc o muzyce tria, że wymyka się wszelkim standardom, to jakby nic nie napisać. Tazartès chyba nie musi już udowadniać tego, iż jest wybitnym wokalistą, ale na „Carp’s Head” pokazał bardzo szeroki wachlarz swoich wokalnych możliwości – swobodnie przechodząc od śpiewu gardłowego (przypomniał mi się niezwykły zespół z Tuwy, Alash Ensemble), makabrycznej opery w stylu Scotta Walkera („Dobra nasza”, „The End of Western World”), po klasyczną muzykę indyjską („Orient Calling”) i demonicznego bluesa, ale bliższego syberyjskich śpiewaków niż tych czarnoskórych z południa Stanów Zjednoczonych. Miejscami surowe, lecz bardzo intensywne i głębokie brzmienie może skojarzyć się z rozmaitymi OBUH-owymi produkcjami (wsłuchajcie się dokładnie w „Wolves and Birds” i „Wolves and Birds part 2”), to jednak muzycznie „Carp’s Head” dryfuje w nieprzewidywalnym kierunku, choć z udziałem wielu kultur z różnych stron świata. Całość nazwałbym analogowym skowytem z zaświatów (a może z Za Siódmej Góry?).

 

Strona Monotype Rec. »Profil na Facebooku »

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.