Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Brainfeeder Showcase w Warszawie

Za tydzień, 20 czerwca 2017 r., w warszawskim klubie Progresja odbędzie się niesamowite wydarzenie muzyczne – Brainfeeder Showcase organizowany przez agencję Go Ahead. Wystąpią na nim gwiazdy wytwórni Brainfeeder tj. sam jej założyciel – Flying Lotus, a nadto Thundercat, Dorian Concept i Jameszoo.

Już fakt, że w ramach jednego wydarzenia zobaczymy tych wykonawców budzi wielkie emocje. Być może fanom elektroniki przeplatanej hip-hopem, jazzem czy soulem nazwisk tych nie trzeba przedstawiać, ale z drugiej strony, gdy chodzi o takie wydarzenie i takich artystów nadgorliwość nie może być poczytana za jakąkolwiek przesadę.

Strona wydarzenia na Facebooku »

Flying Lotus to amerykański producent i muzyk, spokrewniony z takimi sławami jak Alice i John Coltrane oraz Marilyn McLeod. Wytwórnię Brainfeeder założył w 2008 r. w Los Angeles. Dziś skupia ona największe gwiazdy muzyki elektronicznej i eksperymentalnej (poza wspomnianymi chociażby: Lapalux, Teebs, The Underachievers czy Samiyam). Sam Flying Lotus, przybierający czasem pseudonim Captain Murphy, jak mało kto potrafi połączyć elektronikę z hip-hopem i jazzem. Jak mówi, inspiracje czerpie z twórczości ciotki Alice Coltrane (co wydaje się absolutnie oczywiste) ale także z muzyki przedwcześnie zmarłego amerykańskiego rapera i producenta – J Dilla oraz takich wykonawców jak Madlib czy MF Doom. Flying Lotus nagrał pięć studyjnych albumów („1983”, „Los Angeles”, „Cosmogramma”, „Until the Quiet Comes”, „You’re Dead!”) a jego liczne kolaboracje to materiał na odrębne omówienie. Na 2017 r. planowane jest wydanie jego płyty „V”, która ma zostać opublikowana pod pseudonimem Captain Murphy. Wreszcie, na tegorocznej edycji festiwalu Sundance odbyła się premiera filmu „Kuso”, wyreżyserowanego przez niego w ramach Brainfeeder Films. Mówiąc krótko, FlyLo to człowiek wielozadaniowy. Przede wszystkim to jednak genialny muzyk, a możliwość obcowania z jego muzyką to czysta przyjemność. Poniżej zachęta.

Thundercat (właść. Stephen Bruner) to basista, który współpracował z największymi gwiazdami amerykańskiej sceny hip-hopu i jazzu jak: Kamasi Washington, Erykah Badu, Kendrick Lamar, Childish Gambino. Oczywiście występował też na płytach Flying Lotusa. Solowo nagrał trzy albumy: „The Golden Age of Apocalypse”, „Apocalypse” i – uznawaną już teraz za jedną z najlepszych płyt 2017 r. – „Drunk”. Miałam okazję być na jego kameralnym koncercie kilka lat temu, zanim jeszcze stał się tak sławny jak jest dziś, i pamiętam, że był to jeden z najbardziej radosnych koncertów na jakim w ogóle kiedykolwiek byłam. Pozytywną energię Thundercata można było wręcz garściami chłonąć ze sceny (tym bardziej, że słuchaczy była dosłownie garstka), a jego gitara basowa brzmiała tak jakby miała jakąś magiczną moc rozweselania. Jestem przekonana, że ten występ poprawi wam humor. Choć – nieco przekornie – polecam go jednym z jego bardziej stonowanych utworów.

Dorian Concept to pseudonim austriackiego producenta i kompozytora Olivera Thomasa Johnsona. W dzieciństwie uczył się gry na pianinie, ale dziś jego wiodącym instrumentem jest keyboard. I oczywiście syntezatory. Wydał dwa studyjne albumy: „When Planets Explode” i „Joined Ends”, ale na swoim koncie ma kilka albumów krótkogrających i imponującą listę muzycznych kolaboracji, w tym – chyba najbardziej spektakularną – z Cinematic Orchestra. Jego muzyka to również elektronika wymieszana z jazzem przy czym mocniej intonuję „elektronika” i podkreślam, że chodzi o jej bardziej surową wersję.

Brainfeeder Showcase w Warszawie otworzy Jameszoo czyli holender Mitchel Van Dinther, który w 2016 r., w ramach wytwórni Flying Lotusa, wydał swój debiutancki album pt. „Fool”. Album bardzo przyjemny i – jak na elektroniczny jazz – dość wysublimowany, co potwierdza pochodzący z niego utwór „Flake”. Dużo się w nim dzieje, a jednak ma niebywały urok. Kolejne sekwencje dźwięków następują po sobie spokojnie, bez charakterystycznej jazzowej gwałtowności. Być może to jest właśnie sekret tego, że muzyka Jameszoo naprawdę intryguje i rozluźnia.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.