Rafael Anton Irisarri – Peripeteia
Jarek Szczęsny:

Ambient wagi ciężkiej.

Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.



Moo Late – Memo, The Beat Tape

Sample człowieku!

W połowie kwietnia tego roku, Brian Massaka aka Moo Late wrócił na fali sukcesu albumu „Tubism” (recenzja tutaj). Tym razem krótka, zwięzła i na temat EP’ka, która broni dobre imię konwencji beat tape’u. Co tutaj mamy? Sample, żywe instrumenty, jazzowe brzmienia klawiszy oraz elektryczną moc basu, co w zgrabnym połączeniu zawsze brzmią dobrze. Jak to powiedział mój stary znajomy: To już było. Ale ważne aby takie produkcje wychodziły! – No i jest kolejna!

Już z pierwszymi dźwiękami „Intro” przenoszę się dwadzieścia lat wstecz do serca Nowego Jorku, gdzie kultura hip-hopu przeżywa drugą wiosnę. „Zouk” to popis charakterystycznych drewnianych perkusjonaliów, anielskiego wokalu oraz przyjemnych pociągnięć za struny gitary. Idealnie to pasuje do czasu poranku, spędzonego w oparach ciepłej kawy.

W „Magic English” słychać wpływy mistrza J Dilla, a relaksujące akordy mieszają się z pociętymi wokalizami. To modelowy utwór Briana, który dzięki konsekwentnie wybijanemu werblowi, kończy i rozpoczyna kolejne pętle tego muzycznego dobra. „9th Floor” uwodzi dźwiękami trąbki niczym sampel użyty w utworze K-44 „Wena”, a w połowie numeru pojawiają się anielskie głosy, nadając całości relaksacyjny ton.

„Mulberries” jest zapisem wycieczki do sklepu z czarnym woskiem, gdzie rozmarzony lawiruję pomiędzy niezbadanymi kąskami muzycznego świata. Maniera tego brzmienia przypomina mi dokonania producenta Baths, więc zaraz po dokonanym zakupie udaję się w swoim abstrakcyjnym świecie do domu z widokiem na morze i oddaję kojącej kontemplacji dźwięków na starym gramofonie.

Promujący w swoim czasie EP’kę singiel „1997” dumnie unosi się na morskiej bryzie i przynosi pocięte sample gitary, folkowe wtrącenia oraz dialogi. Płynnie przechodzę do „Melodies” z przetaczanym po całej pętli dźwiękiem snare’a oraz hipnotyzującymi akcentami cymbałów. Klasyczna gitara spina tępy werbel z utkanym z syntzatorów tłem, tworząc tym samym miejsce dla „Pegasus”.

Jazzowe „Memo” zamyka tę troszkę sentymentalną podróż w czasie i przestrzeni. Ten album jest jak kawa o poranku, widok morza w południe i papieros wieczorem – po prostu wskazana!

Memo, The Beat Tape | 18.04.2017

Moo Latte FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.