Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.



Hieroglyphic Being, Sarathy Korwar & Shabaka Hutchings – A.R.E. Project

Takich dwóch, jak ich trzech, to nie ma ani jednego.

Pierwszy: wywodzi się z Chicago. Eksploruje i eksperymentuje na płaszczyźnie muzyki house. Surowość brzmienia oraz niepohamowana energia to jego znaki rozpoznawcze. Jak to się mówi, w środowisku uchodzi za bardzo ważną postać. Zbytnio nie przejmuje się przyzwyczajeniami słuchaczy. Drugi: zeszłoroczny debiutant. Błysnął wyśmienitym albumem „Day to Day”, który wpisałem na listę moich ulubionych. Lubi zestawiać duchowość z nowoczesnością. Nie stroni od jazzu, muzyki etnicznej oraz eksperymentalnej. Trzeci: swoją ostatnią płytą zagroził pozycji Kamasiemu Washingtonowi. Jego fantastyczne umiejętności gry na saksofonie przyniosły płytę pełną duchowych wędrówek, a on sam potrafi też udać się w kosmos razem z The Comet is Coming. Cała trójka: Hieroglyphic Being (1), Sarathy Korwar (2) oraz Shabaka Hutchings (3) nagrała krótki materiał, po którym o nasyceniu nie może być mowy.

Minialbum „A.R.E. Project” wypełniają cztery utwory, z czego najlepsze są te najdłuższe. Tak się złożyło. Wynika to stąd, że gdy czasu jest więcej, to każdy ma chwilę, aby swoje drogocenne umiejętności zaprezentować, bez szkody dla pozostałej dwójki. Otwierający „The Doctrines Of Swedenborg” ma genialny początek. Z ociekającego szumem bitu wyłania się dźwięk saksofonu. Ponad siedem minut eksperymentu rytmiczno – muzycznego. Bo bit nie jest tu jedynym motorem napędowym. Sarathy Korwar pokazuje swoje wszystkie walory. Styl kompozycji szybko przeistacza się w klubowo – oniryczny. Perkusyjne przejścia, poprzecinane są tu samplami i elektronicznymi dziwactwami. Saksofon nachodzi nas w końcówce. Niebywałe.

„Calling The Loas” zaczyna się jak jazzowy zajzajer, aby w chwilę mieć techno na pokładzie. To jest właśnie ten rodzaj międzygatunkowej symbiozy, który warto sobie przyswajać bez końca. No i ten rozwibrowany saksofon. „Dimensions Of Frequency & Vibrations” pokazuje twórczą potencję w zakresie rozplanowania muzyki. Wystudzony, elektroniczny podkład współbrzmi z gorącym saksofonem. Szumiące, ambientowe tło przeszywa minimalistyczna perkusja. Zamykający „Ashrams” to popis improwizacji Hutchingsa. Mimo, iż w pojedynkę zaczyna ten kawałek, to wszakże sam do końca być nie może. Tak więc dobry dance`owy podkład nie zabija świeżości dęciaka, a syntezatorowe wstawki nie zgarniają całego splendoru. Aż chce się czekać, żeby ta współpraca zaowocowała czymś większym, doskonalszym.

Technicolour | 2017

Bandcamp

FB 1

FB 2

FB 3

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.