Rhythm Baboon – W-Life
Bartek Woynicz:

Z Chicago do Gdańska.

Algiers – There Is No Year
Bartek Woynicz:

Misophonia, czyli 700 wersów wołania do ściany.

Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!



Thomas Leer – 1979

U źródeł post-punkowej elektroniki.

Jeśli ktoś czytał kiedyś jakąś antologię współczesnej kultury DIY lub oglądał jakiś dokument o niezależnych wytwórniach, być może zapamiętał postać Thomasa Leera. To właśnie on w 1978 roku wydał w Londynie własnym nakładem singiel „Private Plane”, stając się tym samym prekursorem zarówno minimal wave, jak i ruchu indie. Nic w tym dziwnego – Leer przybył do stolicy Anglii ze Szkocji zwiedziony eksplozją punkowej rewolucji. Jednak to nie gitarowe brzmienia grały mu w duszy. Młody rebeliant interesował się elektroniką, głównie tą w niemieckim wydaniu – i zachęcony dokonaniami The Normal i Throbbing Gristle, postanowił stworzyć jej post-punkową wersję.

„Private Plane” stał się w chwili swego wydania sporą sensacją. Leer nie pracował jednak już wtedy sam, ale miał u boku kumpla z Glasgow – Roberta Rentala. Efektem ich wspólnych eksperymentów stał się legendarny dziś album „The Bridge” wydany w 1979 roku przez wytwórnię Industrial, należącą do Throbbing Gristle. Szorstka, brudna, transowa i przeniknięta niesamowitym smutkiem muzyka oddawała idealnie ducha swych czasów. Potem drogi Leera i Rentala się rozeszły, bo każdy z nich postanowił robić karierę na własną rękę. Większe sukcesy odniósł ten pierwszy, wkraczając z płytami „Contradictions” z 1982 roku i „The Scale Of Ten” z 1985 roku na teren bardziej wyrafinowanego synth-popu.

Wiadomo było jednak, że kiedy Leer pracował z Rentalem nad „The Bridge”, tworzył również w domowym studiu autorskie nagrania. Światło dzienne ujrzały one jednak dopiero teraz – niemal czterdzieści lat po swym powstaniu. Utwory te trafiły na kompilację „1979”, która wydana została na kompakcie przez austriacką wytwórnię Klanggalerie. Wśród czternastu kompozycji z krążka znajdujemy początkowo dalsze rozwinięcia pomysłów z „Private Plane” – czyli post-punkowe piosenki o mechanicznej rytmice, nerwowych wokalizach i zgrzytliwym tonie. To jednak tylko punkt wyjścia – bo w kolejnych utworach Leer serwuje bardziej abstrakcyjne brzmienia, łączące syntezatorowe wariacje w stylu kosmische musik z industrialnymi preparacjami, hipnotycznymi loopami i zdeformowanymi głosami.

Słucha się tego po latach rewelacyjnie. Szkocki artysta czerpie żywotną energię swej muzyki z punka – ale zamienia wyzwalany przezeń gniew, smutek i rozpacz na wtedy calkowicie futurystyczne brzmienia, pełne przemysłowych dźwięków i kakofonicznych dysonansów, nie unikając przy tym typowej dla generacji wychowanej na piosenkach z lat 60. zadziornej melodyjności. Inspiracje dokonaniami Can, Neu!, Kraftwerk czy Tangerine Dream zostają tutaj poddane deformacji w punkowym duchu – i objawiają się z zupełnie nową siłą wyrazu, odpowiednią schyłkowi lat 70. Dziś taka muzyka znów jest modna – a dzięki „1979” możemy doświadczyć jak wspaniale  brzmiała ona u swego źródła.

Klanggalerie 2017

www.klanggalerie.com

www.facebook.com/Klanggalerie-400510642753

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Vaduz

    Całe życie człowiek się uczy…
    Dotychczas kojarzyłem Go głównie z raczej synth-popowych klimatów.
    A tu proszę, taka miła niespodzianka.
    Świetne.

  2. e'M

    Doskonale się tego słucha.